Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Biała gorączka - Jacek Hugo-Bader

Reportaże Jacka Hugo-Badera były od paru lat jedynym i ostatnim powodem, z jakiego sięgałam po "Wyborczą" i "Duży Format". Nic dziwnego, że kiedy reportaże z Rosji i krajów byłego ZSRR pojawiły się w formie książkowej, musiałam je przeczytać na nowo.

Myśląc o Rosji wyobrażamy sobie tę część europejską, cywilizowaną. Moskwa, St. Petersburg, muzea, "nowi Ruscy", nowoczesne budowle. Hugo-Bader pokazuje inną Rosję. Miejsce straszne i fascynujące jednocześnie. Kraj, gdzie jadąc do domu nowo kupionym samochodem można wylądować w rowie z kluczem francuskim wbitym w czoło, jeśli nie zapłaci się haraczu. Gdzie członkowie jednego z ostatnich tubylczych plemion systematycznie, jeden po drugim, zapijają się na śmierć, a czterdziestolatek jest starcem. Gdzie w szpitalu nad łóżkiem umierającego dziecka na równych prawach funkcjonuje szamanka w piórach i lekarz w białym fartuchu. Kraj, gdzie samochody są fabrycznie przystosowane do tego, żeby w zimie ogrzewać je rozpalanym pod spodem ogniskiem, a podstawową rolą milicjanta jest pobieranie opłat od każdego, kto się nawinie. Słowa nabierają nowych znaczeń - ukraiński deweloper to ktoś, kto kupuje zabytkowe budynki, żeby je zburzyć.

Hugo-Bader pokazuje "ciemną stronę" Rosji. Nie pojechał tam opisywać "nowych Ruskich" i luksusów a zwyczajne życie, czesto w jego najniższych rejestrach - narkomani, bezdomni, AIDS, wdowy po górnikach, jedenastolatka, który nie dostał pieniędzy na książki do szkoły bo matka wolała je przepić. Dlatego te reportaże zebrane w jednym miejscu i czytane na raz strasznie przytłaczają i dają poczucie dojmującej beznadziei, rozpaczy. Musiałam robić przerwy w czytaniu, dawkować sobie ten świat, żeby mnie ostatecznie nie pochłonął swoją "białą gorączką". A później uświadamiałam sobie, jak wielkie mam szczęście - bohaterowie reportaży nie mogą zamknąć książki i wyjść na chwilę ze swojego życia.

Jestem pod ogromnym wrażeniem szacunku, jaki autor ma do spotkanych na swojej drodze ludzi. Nieważne czy śmierdzą brudem, czy są bezdomni czy piją niemal od urodzenia, w reportażach zawsze jest ciekawość i szacunek, nigdy
poczucie wyższości, o które przecież tak łatwo. To niby oczywiste, ale dla mnie jakoś warte podkreślenia, ta książka pomaga dostrzec człowieka, interesującego i godnego szacunku, w kimś, kogo na ulicy ominęłoby się szerokim łukiem. To chyba ta cecha, która wyróżnia naprawdę wybitny reportaż - wejście między Innych i pokazanie czytelnikowi że to takie same istoty ludzkie jak on.

Jedyne rozczarowanie - większą część reportaży już czytałam w "Wyborczej". Miałam nadzieję że w książce znajdzie się więcej niepublikowanego materiału, i więcej zdjęć, że będę więcej dowiadywać się a mniej przypominać sobie. Tak czy inaczej, warto było sobie przypomnieć, a do fragmentów będę z pewnością jeszcze wracać.

Ocena: 10/10
czwartek, 13 sierpnia 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/09/17 19:41:12
Nie wiem, czy czytasz komentarze do starszych notek, ale i tak napiszę.
Białej gorączki nie znam (jeszcze, jeszcze), ale bardzo lubię tę serię Czarnego. Na świeżo jestem po lekturze "Afrykańskiej odysei", po lekturze kompletnie dołującej i przygnębiającej. Opisane historie - straszne, aż niemożliwe się wydaje, że ludzie tak żyją. Polecam w każdym razie.
-
2009/09/18 08:26:32
czytam komentarze, czytam.
Afrykańską odyseję dopisuję do kolejki "do przeczytania".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli