Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Czas Czerwonych Gór - Petra Hulova


Kupiłam tę książkę już jakiś czas temu, ale ciągle nie mogłam się zabrać za jej czytanie. Jakaś dawno przeczytana recenzja pełna odwołań do feminizmu, magii i pierwotnej kobiecości tkwiła mi w głowie i odstręczała od czytania.

Kiedy wreszcie zaczęłam, miałam przez pierwsze kilka stron wrażenie że czytam jakąś mroczną powieść fantasy. Że to nie może być opowieść o realnym miejscu w prawdziwym świecie. Dopiero po jakimś czasie przekonałam się że ta przedziwna kraina to całkiem rzeczywista Mongolia. Mongolia widziana oczyma Czeszki, ale w książce opisana z punktu widzenia zamieszkujących ten kraj kobiet.

Kobiet jest kilka. Dwie siostry - Nara i Dzaja, które wyrywają się z pasterskiej, wędrownej społeczności żeby szukać szczęścia w Mieście - stolicy. Ich najmłodsza siostra Ojuna, która zostaje na miejscu, z rodzicami, kontynuując rodzinne tradycje - los najmłodszej córki, strażniczki domowego gniazda kiedy starsi wyrywają się na wolność. Ich babka, Dolgorma, i córka jednej z sióstr, też Dolgorma, nosząca "skradzione imię".

Książka opisuje ginący świat, powoli niszczony przez wpływy cywilizacji radzieckiej (przejawiającej się głównie w piciu wódki i budowaniu blokowisk), chińskiej (kojarzonej z handlem telewizorami i podejrzanymi interesami), i nowoczesności. Kobiety przegrywają - i te pielęgnujące tradycję i te, które w Mieście czeka tylko los typowy dla przybysza z prowincji - wyzysk, nędzna zapłata, wyrzeczenie się dawnych zwyczajów, wykorzenienie.

Lubię książki, które pokazują mi zupełnie do tej pory nieznany fragment świata, ludzi żyjących zupełnie inaczej niż my a jednak w tym wszystkim tak podobnych do nas. Kobiecość, siostrzeństwo, macierzyństwo, pielęgnowanie rodowego gniazda, walka o lepszy los dla dzieci, rodzinne waśnie - w każdej scenerii to jest uniwersalne i tak bardzo bliskie. Czerwone Góry i Miasto pozostaną w mojej wyobraźni już na zawsze, razem z ich mieszkankami.

---
PS refleksja mojej Siostry:
- Powiedz według jakiego klucza ty kupujesz te książki? Ponura historia z Mongolii (Hulova), ponura historia z Norwegii (Petterson), ponura historia z Indii (Dzieci Apokalipsy)... czy ty po prostu wchodzisz do księgarni i prosisz o jakąś smutną i dołującą książkę na wakacje?

no mniej więcej tak :)
sobota, 29 sierpnia 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
atram_78
2009/08/30 11:26:19
Brzmi interesująco! Sprawdzę, czy mają to w bibliotece.
-
2009/09/09 19:17:38
od roku ta książka kurzy się na jednej z pietrowych półek...
kiedyś zaczęta. zmęczyła mnie. gdzieś w połowie...
może dam jej szansę.
--
lubię czytać zapiski scenarzystki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli