Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Jojo Moyes - Srebrna zatoka


Dwa popołudnia na ławce przy piaskownicy i jedna kolejka na poczcie i przeczytane.

Bardzo przyjemna książka do niezobowiązującej, letniej lektury.

W podupadającym kurorcie na wybrzeżu Australii mieści się hotel, prowadzony przez dwie tajemnicze kobiety: Kathleen, i jej siostrzenicę Lizę, z którymi mieszka jedenastoletnia córka Lizy - Hanna. Liza skrywa smutną tajemnicę z przeszłości, Hanna pragnęłaby żyć tak jak jej koleżanki, a Kathleen skupia się na opiece nad nimi i hotelem, którego lata świetności dawno minęły. Główne zajęcie miejscowych to prowadzenie rejsów dla turystów, pragnących zobaczyć delfiny i wieloryby.

Pewnego dnia w miasteczku pojawia się londyński biznesmen, wysłany tam przez firmę, która pragnie w Srebrnej Zatoce zbudować luksusowy kompleks hotelowy. Jak w zajawce hollywoodzkiego filmu: Mike Dormer jeszcze nie wie, że wizyta w miasteczku na zawsze odmieni jego życie i spojrzenie na świat.

Bo też jest w tej książce schemat, a nawet dwa czy trzy schematy: schemat "chciwy biznesmen kontra uczciwi, prości ludzie", schemat "wyprowadzka z wielkiego miasta na prowincję zmienia spojrzenie japiszona na świat", schemat: "mężczyzna nawiązuje relację z samotną matką, której los nie oszczędzał". Schematy są ładnie wplecione w ekologiczne tło, i jest ich akurat tyle, żeby je z łatwością odnaleźć i przewidzieć zakończenie, ale nie aż tyle, żeby zanudziły. Nawet smutna tajemnica z przeszłości na koniec znajduje szczęśliwe wyjaśnienie, a brzydkim, chciwym wielkomiejskim bohaterom którzy nie przeszli na stronę Dobra mówimy z pewną satysfakcją "pa, pa".

To jest książka idealna na letnie popołudnie. Zwłaszcza w kilkanaście dni po wizycie w oceanarium i podziwianiu naturalnej wielkości modeli wielorybów i płetwali. Wzrusza tyle ile trzeba, czasem rozbawi, czasem zasmuci, uświadamia ekologicznie bez nachalnego dydaktyzmu. To książka idealna na ekranizację z Julianne Moore i Kevinem Spacey w rolach głównych, na takie lżejsze Kroniki Portowe bis. Dobrze i szybko się czyta, ciekawym zabiegiem jest też rozpisanie akcji na głosy wszystkich bohaterów, co pozwala nam przyjrzeć się ich uczuciom od wewnątrz.


Ocena 7/10
wtorek, 18 sierpnia 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/19 13:17:38
O, Julianne Moore byłaby świetna w tej roli :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli