Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Tajemnica Gaudiego - E. Martin, A. Carranza

No dobra. Sama chciałam. Nikt mnie nie zmuszał, sama, na własne życzenie, wydałam na tę książkę 34,90. Chciałam mieć lekkie czytadło na plażę, i dostałam to, o co się prosiłam.

Antonio Gaudi w grobie się przewraca.

Mam wrażenie że jest ostatnio jakiś taki nurt pisarstwa, czy lepiej: produkcji, który można by nazwać nurtem hien cmentarnych. Działa to tak: bierzemy sławnego człowieka, nieżyjącego oczywiście, i w miarę możliwości bez żyjących spadkobierców żeby uniknąć kosztownych wydatków na adwokata w procesie cywilnym. Sławny człowiek musi być na tyle masową ikoną, żeby generował możliwie wielką sprzedaż. Tytuł tworzymy metodą: tajemniczy rzeczownik plus nazwisko w dopełniaczu (Kod Leonarda, Szyfr Szekspira, Cień Poego). Po czym dorabiamy sławnemu nieboszczykowi legendę pełną świętych Graali, tajemnych bractw, spektakularnych morderstw, zakazanych ksiąg. Mieszamy to z kilkoma prawdziwymi informacjami na temat jego dzieł, podanymi w formie pięciostronicowego wykładu wygłaszanego przez dzielnego bohatera pomiędzy wypruwaniem flaków a pościgiem samochodowym i osadzamy akcję w malowniczym mieście europejskim. A zmarły niech się w grobie przewraca do sądnego dnia.

Dla porządku streszczę:
Jest Maria, piękna historyk sztuki, i Miguel, matematyk, nie byle jaki matematyk, a laureat Medalu Fieldsa. (Dziwnym trafem mroczne tajemnice nigdy nie trafiają do osób typu: emerytowana pracownica fabryki szczotek i nauczyciel matematyki w wiejskim gimnazjum.) Maria ma dziadka, który jako dziecko był świadkiem tragicznej śmierci Antonia Gaudiego i od tamtej pory strzeże jego tajemnicy przed ciemnymi siłami, które Mistrza załatwiły. Dziadek dożywa swoich dni w domu starców, ale przed śmiercią postanawia przekazać tajemnicę wnuczce, która ma wypełnić proroctwo. Jak przewidziałby średnio bystry siedmiolatek, ktoś zadba o to, żeby dziadek po tych zwierzeniach nie pożył już długo.

Dalej jest już tylko gorzej. Ściele się trup, fantazyjnie patroszony i zarzynany, Maria i matematyk w pocie czoła rozszyfrowują zagadkowe wskazowki otrzymane od dziadka z pomocą siostrzenicy szefa yakuzy i kochanki miejscowego mafiosa/przedstawiciela ciemnych mocy (serio!). Co jakiś czas pojawiają się naukowcy wygłaszający drętwe wyklady na temat symboliki budynków Gaudiego, bohaterowie nad małą czarną dywagują godzinami o sztuce japońskiej albo znaczeniu kamieni, a złe bractwo pod idiotyczną nazwą Ludzie-Kroksztyny (to chyba wina tłumacza) stara się ich w międzyczasie zlikwidować. Jakby tego było mało, korzenie zagadki sięgają Jerozolimy na wieki przed Chrystusem a sama tajemnica oczywiście z Chrystusem się wiąże. Na dodatek mamy w tle szpiegowską organizację na usługach Watykanu, i brakuje w zasadzie już tylko tego, żeby któryś z bohaterów okazał się praprawnukiem Jezusa i Marii Magdaleny.

Zakończenia nie zdradzam, bo nie ma takiej potrzeby, wszyscy wiemy jak takie książki się kończą. Odłożyłam z ulgą.

Zastanawia mnie dlaczego taka literatura, w gruncie rzeczy pomyślana przecież jako rozrywkowa i lekka, musi być tak śmiertelnie nudna i schematyczna? Miałam wrażenie, że autorzy - niewątpliwie znawcy dzieł Gaudiego - uznali, że nikt nie zechce przeczytać poważnej książki o twórczości wielkiego architekta, więc postanowili zrobić z niej kolejny "tajemniczy" bestseller. Z marnym skutkiem.

Ocena: 2/10, 1 za fotografie i 1 za te kilka prawdziwych (i ciekawych) informacji o Gaudim, które zostały przemycone w morzu bzdur.
środa, 12 sierpnia 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/12 12:20:44
Opinię mamy podobną. Do tej pory wzdrygam się z obrzydzenia ;)
-
2009/08/12 12:39:52
Też to przeczytałam, bo byłam nie tak dawno w Barcelonie i temat mnie zaciekawił. Na plus można tej książce zapisać to, że zwraca uwagę na detale - czytając, żałowałam, że w kilku miejscach nie przyjrzałam się dokładniej budowlom Gaudiego.
Niemniej jednak, cała fabuła i intryga są żałosne...
-
2009/08/13 11:36:16
Tak, z tymi detalami to prawda. Dlatego taka szkoda, że autorzy nie wykorzystali swojej bogatej i szczegółowej wiedzy do stworzenia czegoś bardziej strawnego...
-
butters77
2009/08/13 14:01:00
Świetny opis nurtu hien cmentarnych;)
-
jo-en
2009/11/06 22:49:38
Że dorzucę jeszcze "Kamieniołom Cezanne'a. Też się dałam nabrać.
-
moniazo
2011/09/15 22:08:23
Hehe. Ja właśnie z Barcelony wróciłam... Dobrze, że przeczytałam ostrzeżenie. Przynajmniej nie dam się nabrać. Do listy książek z nurtu hien dorzucić wypada "Człowiek, który odszedł zbyt wcześnie". Wprawdzie metodologia tworzenia tytułu i konstrukcja treści inna, ale pomysł ten sam - zarobić na nieboszczyku. Wstrętne. Ble..
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli