Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Przystupa - Grażyna Plebanek


Z pewnymi oporami zamieszczam recenzję książki bardziej doświadczonej i uznanej "koleżanki po piórze". Tym bardziej, że spotkałam się już ze stwierdzeniem, że mój "Rower" jest nieudaną podróbką innej powieści tej autorki.

Ale blog zobowiązuje :)

Tytułowa Przystupa to dziewczyna ze wsi gdzieś na ścianie wschodniej, która wyrusza do pracy - najpierw do Warszawy, potem do Szwecji - jako sprzątaczka.

O Przystupie, po pierwszym rozdziale, dowiadujemy się niewiele. Przystupa jest przede wszystkim okiem i uchem, przez które my, czytelnicy, obserwujemy różne światy różnych domów, w których bohaterka najmuje się do sprzątania. Będzie to światek Gwiazdy - piosenkarki i jej męża a zarazem menedżera, czyli podwarszawski luksus szołbiznesu, z Wigilią z cateringu i operacjami plastycznymi, świat polskich emigrantów w Szwecji, świat przemocy domowej, świat szwedzkich "moms" - matek domowych, zabijających nudę spotkaniami towarzyskimi i obsesyjnym zajmowaniem się dziećmi, swiat polskich sprzątaczek na emigracji i tak dalej.

Grażyna Plebanek ma olbrzymi dar obserwacji, dzięki czemu dostajemy niezwykle bogatą, szczegółową socjologiczną panoramę rozmaitych środowisk. A jednocześnie wszystko jest przedstawione trochę "w krzywym zwierciadle", na krawędzi ostrej satyry.

To mi się w "Przystupie" najbardziej podobało - celne opisy, bezlitośnie obnażające stereotypy, obłudę, śmiesznostki i przywary ludzkie. Tytułowa bohaterka jest dla swoich pracodawców najczęściej przezroczysta, niewidzialna, jak dodatkowy mebel w domu, dzięki czemu dowiaduje się o nich wiele. I najczęściej nie jest to nic przyjemnego.

Trochę mi zgrzytało określenie z okładki - "powieść łotrzykowska". Mam wrażenie że wydawca na siłę szukał chwytliwego określenia. Dla mnie "Przystupa" to przede wszystkim świetna powieść obyczajowa, z doskonale zarysowanym tłem socjologicznym i pełnokrwistymi postaciami. A przy tym kobieca, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, nie kojarzącym się z odchudzaniem i szukaniem faceta. Kobieca, bo wnikliwie pokazuje koleje losów bardzo różnych kobiet, ich motywacje i przekonania.

Na pewno warto przeczytać.
Ocena 8/10
czwartek, 24 września 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/09/24 14:39:47
"Przystupę" czytałam dość dawno, zostało mi po niej ogólne wrażenie, ale pamiętam, że podobało mi się to, że tam tyle było o Polsce, tyle o Szwecji, tyle o Polakach w Szwecji... Za to bardzo żałowałam, że nie dowiedziałam się niczego o głównej bohaterce. Nie do końca (a czasem wcale nie) było wiadomo, co ona myśli, co czuje i jakie są jej motywy. Tak samo zresztą jest w "Pudełku ze szpilkami" - wiemy, co się dzieje, ale nie wiemy, co głównej postaci snuje się po głowie, czy się boi, czy nie bardzo itp.
"Dziewczyny z Portofino" są pod tym względem zupełnie inne, takie "od wewnątrz"; dlatego najbardziej mi się podobały z tych trzech książek Plebanek.
-
2009/09/24 15:41:36
Moim zdaniem to celowy zabieg i bardzo atrakcyjny - dzięki temu że Przystupa jest taka "przezroczysta", i niewiele o niej wiemy, to świetnie pełni rolę takiego "oka kamery" przez które obserwujemy świat.
No i... ta jej przezroczystość, niewidzialność, to też takie bardzo "z życia wzięte". Bo kto z nas tak naprawdę uważnie przygląda się sprzątaczce, zwanej w Polsce szumnie "panią do sprzątania"?
Szwecja od innej strony, okiem obserwatora z zewnątrz - bezcenne. Przy okazji chwała mądrej redakcji która zostawiła wstawki obcojęzyczne w oryginale.
-
2009/09/24 16:11:00
A mnie chyba nie przekonuje trzecioosobowa narracja w tym przypadku. Bo widzę dokładne i dogłębne portrety wszystkich dookoła, a Przystupy nie. A może właśnie byłoby pasjonujące, gdyby się dowiedzieć, co się odbywa w duszy pani ze ścierką. Gdyby to było napisane w pierwszej osobie, i gdybym się nie dowiedziała nic o Przystupie, a jedynie obserwowała to, co ona - to chyba by to było jakieś bardziej namacalne. Kurczę, no żałuję, że nie mogę sypnąć konkretami, a opierając się na ogólnych wrażeniach trochę trudno dyskutować. Poza tym możliwe, że po prostu marudzę i czepiam się szczegółów, bo książka naprawdę mi się podobała.
Wstawkom obcojęzycznym, zwłaszcza tłumaczonym w przypisach, mówimy tak. :)
-
2009/09/24 17:31:03
Czekałam na Twoją recenzję, bo zauważyłam w linkach, że czytasz. Ja czytałam ją w czerwcu i podobnie oceniłam. Według mnie to najsłabsza w wszystkich książek tej autorki, ale to wrażenie czysto subiektywne, bo ja się na literaturze nie znam. Poza tym, muszę dodać, że nie widzę jakiś oczywistych analogii pomiędzy "Przystupą" a "Rowerem".
-
2009/09/24 18:20:19
dla jasności, "Rower" ktoś nazwał nieudaną kalką z "Dziewczyn z Portofino". Co zabawne, nigdy nie czytałam tamtej książki.
a co do "znania się" na literaturze, to kto ma się znać, jak nie my, czytelnicy? :)
-
2009/09/27 10:47:07
Tytulowa Przystupa caly czas wydawala mi sie postacia fikcyjna. Jakims duchem, ktory materializuje sie w zyciu poszczegolnych bohaterow tej ksiazki. Plebanek, lubie, podziwam i zaluje, ze tak rzadko publikuje.
-
2009/09/27 20:36:04
Tak na marginesie, to niesamowite jak prowadzenie bloga i czytanie Waszych komentarzy motywuje do myślenia o przeczytanych książkach :)
Dochodzę do wniosku że to, co Was raziło - fikcyjność, nieobecność Przystupy w akcji, mnie się właśnie podobało, i jeszcze po jakimś czasie myślę, że powieść " o Przystupie" w stylu "co się dzieje w duszy pani ze ścierką" mogłaby niebezpiecznie ewoluować w nurt naturalizmu opisującego brzydkie życie poniewieranych ludzi, te wszystkie bidule i bezrobocie jakie świetnie podsumowała Lucyna Olejniczak na początku "Wypadku na ulicy Starowiślnej". Tymczasem Przystupa przezroczysta, nie do końca poznana, odzywająca się monosylabami raz na 50 stron, ma akurat tyle kształtu, żebyśmy mogli ją sobie jako-tako wyobrazić, a jednocześnie nie przeszkadza obserwować tych rozmaitych światów do których nas wprowadza.

Pozostałe książki Plebanek wpisuję sobie do kolejki oczekujących. Ale to jak skończę Trzecią, żeby się nie sugerować, nie podkradać i nie wpadać w mimowolne naśladownictwa.
-
2009/09/27 21:04:38
Myślisz, że poszłoby w naturalizm? A ja sobie wyobrażam, że Przystupa raczej okazałaby wiele zdrowego rozsądku i raczej by się ze wszystkich śmiała. Taki ogląd świata w wydaniu prosto-chłopskim (bez urazy, rzecz jasna), ale inteligentnie i z pewnym jednak wyrachowaniem.
;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli