Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
książkowe wyrzuty sumienia
czyli notka zainspirowana jednym z komentarzy Agawy pod "Hohajem".

Chyba każdy ma takie wyrzuty sumienia. Książki, które Powinno Się Znać, książki należące do Kanonu, sławne, uznane a nieprzeczytane.

Nawet nie dlatego, że znudziły czy zmęczyły - ot, po prostu nigdy nie wpadły w ręce, nie było na nie czasu czy akurat miałam ochotę poczytać coś innego i odłożyłam na tzw. święty nigdy.

Moja lista wyrzutów sumienia:

1. Moby Dick! Tak, jestem jedyną anglistką na świecie, która nie przeczytała tej książki a nawet nigdy nie miała jej w ręku. Umiem znakomicie udawać że ją znam, znajdować nawiązania do niej i cytaty w takich dziełach jak np. Epoka Lodowcowa 3 i bez mrugnięcia okiem wygłaszać mądrości o białym wielorybie... co z tego, skoro i tak mam wyrzut sumienia i kompleks z racji nieznajomości Moby Dicka.

2. Czarodziejska Góra. Kiedy bylam dzieckiem, była czytana w radio. Nikt tam wtedy specjalnie nie zwracał uwagi, czego dziecko słucha bawiąc się w kącie. Jedyne co z niej pamiętam to jakiś krwotok (jako dziecko fascynowałam się krwotokami, książka w której ktokolwiek miał krwotok automatycznie musiała przyciągać moją uwagę). Podejrzewam jednak, że w książce chodziło o coś więcej niż tylko gruźlicę, więc wstyd.

3. Krystyna córka Lawransa (to właśnie z komentarza Agawy). W zasadzie nie wiem czy to powód do wstydu i kompleksów, ale ilekroć słyszę ten tytuł, czuję ukłucie wstydu. To samo dotyczy także nr:

4. Egipcjanin Sinuhe. W obu przypadkach nie mam nawet na tyle pojęcia, żeby móc udawać, że przeczytałam. W przypadku nr 4 nawet nie bardzo kojarzę dlaczego właściwie powinno się to przeczytać.

5. Czerwone i czarne. Umarłam z nudów już na początku. Miałam potem wrócić ale mi się nie chciało. Wstyd, wstyd, wstyd.

Wyrzutów sumienia jest oczywiście więcej. Prowokują do zadawania sobie pytań w stylu: czy ja w ogóle mam prawo myśleć o sobie jako o kimś oczytanym?

Pewnie każdy je ma. Nie będę rozpoczynać żadnej nowej zabawy bo dopiero co podałam dalej "kreatywny" łańcuszek, ale może i ktoś z czytelników się przyzna do swoich książkowych wyrzutów sumienia?
czwartek, 17 września 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/09/18 00:03:52
Trylogia Sienkiewicza. Murakami. Mikołajek.
;)
-
truscaveczka
2009/09/18 07:30:09
trusgledzi.blogspot.com/2009/09/wyrzuty-sumienia.html
Proszsz :) Jak na spowiedzi :)
-
kultur-alnie
2009/09/18 08:00:34
Jestem magistrem filologii polskiej, a nigdy do końca nie przeczytałam "Pana Tadeusza", mimo wielu podejść - nie jestem w stanie tego czytać - to dopiero wstyd! Pocieszam się myślą, że moją specjalnością jest kulturoznawstwo i nie będę uczyła w szkole:)
-
jo-en
2009/09/18 10:16:59
z tego, co śmiertelnie zanudza czytałam "Czerwone i czarne", "Egipcjanina.... "Krystynę..." połknęłam bez problemów - dwa razy. Lubię literaturę skandynawską , stąd ta nadgorliwość
-
2009/09/18 10:43:25
Ja się przymierzałam do Prousta, ale odpadłam w połowie pierwszego tomu i nigdy nie dotarłam do tych słynnych magdalenek...
Co do Moby Dicka, to z wykształcenia też jestem anglistką i też tego nie przeczytałam...
-
2009/09/18 11:17:56
Mdl i Ganiu, siostry po fachu, pójdźcie w me ramiona! Ja TEŻ nie czytałam Moby Dicka. Znaczy czytałam - pierwsze 20 stron, po czym rzuciłam tym dalej niż widziałam, a wszystko, co trzeba było wiedzieć, żeby zdać egzamin, opowiedział mi kolega. Mam w nosie to, że to "wielka" książka, jest w niej mnóstwo odniesień i W OGÓLE. Ja bardzo chętnie przeczytam "wielką książkę", nawet niech ona będzie o wielorybie; usianą odniesieniami jak pole na wiosnę, ale niech to, do diabła, nie będzie tak cholernie nudne. To jak ze Słowackim u Gombrowicza - no jak zachwyca, jak nie zachwyca. ;)

Podobne odczucia mam wobec "Czarodziejskiej góry". Próbowałam, naprawdę próbowałam, ale tego się nie da czytać. O ile pierwszy tom zmogłam, o tyle gdzieś w połowie odpadłam, a i tak uważam, że zaszłam dalej, niż moja tolerancja na nudziarstwo pozwala. A to, że krytycy uważają, że to takie świetne i mistrzowskie - no to niech sobie uważają, na zdrowie. :) Krytyka zresztą na pstrym koniu jeździ. Podam przykład z innej dziedziny, ale świetnie ilustrujący zjawisko. Jest taki monodram Jandy, Shirley Valentine. Kiedy grała to pierwszy raz dwadzieścia lat temu, krytyka ją pożarła, a ona siedziała i płakała z przykrości. Za to publiczność Shirley pokochała, kocha ją wytrwale od dwudziestu lat, a sama sztuka np. w "Kulturze" jest dziś polecana jako jeden z najlepszych siedmiu spektakli granych w Warszawie.

Poza tym przyznam się, że mnie wcale nie jest wstyd, że czegoś tam nie przeczytałam do końca, czy nie wpadło mi w ręce. No nie wpadło, i co z tego, skoro wpadło mi w nie tysiące innych książek, przy których się świetnie bawiłam i z których wiele wyniosłam (lub nie :D). Nie znać Krystyny to nie jest wstyd, tylko tak jakoś mi szkoda, że ktoś (a zwłaszcza miłośnik skandynawszczyzny) jeszcze tego nie czytał. A tam takie pełnokrwiste postacie, a wątków tyle, a każdy sensownie poprowadzony i zakończony; a Unset była specem od średniowiecza i tyle się można dowiedzieć o codziennym życiu w XIV-wiecznej Norwegii... :)

Z tych "wielkich" piszących, to nie trawię Becketta. Prousta nawet nie powąchałam. Nie czytałam "Faraona". Nie skończyłam "Wojny i pokoju". Faulknera po trzech książkach zaklasyfikowałam jako nudziarza. "Egipcjanina" też nie czytałam.
-
2009/09/18 11:19:29
A jeszcze mi się przypomniało - pamiętacie, jak Tom Hanks w "Masz wiadomość" czytał Austen? :D Piękna scena. :D
-
2009/09/18 13:41:12
Ha, zaraz się okaże, że wszyscy angliści tylko udają że przeczytali Moby Dicka ;-)

Faraon mnie wynudził ale przeczytalam (syndrom jedynej nadającej się do czytania książki dostępnej podczas wakacji, tym systemem przeczytałam też Wojnę i pokój, Grę w klasy, Don Kichota po angielsku).

Prousta czytałam książkę pt Jean Santeuil, początek pierwszego tomu "W poszukiwaniu..." i na więcej nigdy nie miałam ochoty. Faulknera zwyczajnie lubiłam :)
-
2009/09/18 15:32:11
Można by na jakimś fejsbuku założyć grupę - Angliści, którzy nie przeczytali Moby Dicka, policzmy, ile nas jest. :) (Tylko właściwie po co). ;)

Chciałabym jeszcze dodać, że chociaż nie wstydzę się nieprzeczytanych książek, to nie jest to dla mnie powód do dumy, po prostu czytam dla własnej przyjemności, a nie po to, żeby komuś coś udowodnić. Zresztą, takiego Ulissesa kocham czule, niech no mi kto spróbuje zarzucić mizerię intelektualną. :D

A co do Faulknera i tematów czarnych oraz duszno-południowych, to lepiej do mnie przemawia np. Toni Morrison. Melodii Faulknera jakoś nie czuję (czuję za to, że kiedyś przyjdzie czas, że dam mu szansę, jak Olafowi synowi Auduna, którego na razie zawiesiłam). :)
-
be.el
2009/09/19 07:53:49
:)) Zainspirowałyście mnie dziewcznyny swoimi wspisami. Muszę się zastanowić nad swoją listą. Otóż ja jestem z kolei germanistką, która nie przeczytala Czarodziejskiej góry i bardzo nad tym boleję. Tylko kawałek, ale się nie dało. Dodam, że Manna miałam na egzaminie i świetnie mi poszo z tą książką. Czewone i czarne przeczytałam na początku liceum i też się wynudziłam okropnie, ale baaardzo chciałam przeczytać, uparłam się ale nie pytajcie o czym ta książka. Z Twojej listy bardzo spodobały mi się Egipcjanin i Kryśka. Z tej pierwszej na zawsze zapamiętam mój niesmak i ciekawosć, jak balsamowano kiedyś zwłoki. A co do książek Undset to dla mnie lepsza była książka Olaf syn Auduna, tyle że nie masz jej na swojej liście i jest faktycznie mniej znana:)
-
2009/09/19 11:47:01
Obecnie cierpię, bo po prostu nie mogę przebrnąć przez "Braci Karamazow". I wiem, wstyd wstyd, ale utknęłam na 100-ej stronie i nic;/
-
butters77
2009/09/19 12:31:42
Co za inspirująca notka! Młoda pisarko, śmiem sądzić, że zbierzesz pod nią więcej komentarzy z wyznaniami, niż pod jakąkolwiek wcześniejszą notką!;)

U mnie osobiście listę wyrzutów sumienia otwiera Dostojewski, którego przeczytałam tylko jakieś drobiazgi, a wszelcy "Bracia Karamazow", "Idioci" czy nawet "Zbrodnia i kara" byli jedynie napoczynani i porzucani z przyczyn różnych.

Tymczasem zgadzam się, że "Czerwone i czarne" to koszmar;)
-
2009/09/19 13:25:32
Nie przeczytałam Trylogii, ani jednej książki Jane Austin i nie podobają mi się książki Dostojewskiego i już :/
A poza tym ja tak nieuważnie czytam książki, że i tak z nich niewiele pamiętam, więc o żadnych szczegółach nie da się ze mną podyskutować - i to też jest pewien kompleks :/
-
2009/09/25 09:38:39
Dzięki za tę notkę! Przyszedł czas na mój wielki come out: nie przeczytałam "O krasnoludkach i sierotce Marysi" i to mój głęboko chowany kompleks. Pamiętam to palące uczucie, kiedy przerabialiśmy lekturę na lekcji...
Wstyd mi do dziś...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli