Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Awantury na tle powszechnego ciążenia - Tomasz Lem

Stanisław Lem był mistrzem, mędrcem, genialnym pisarzem, wielkim intelektualistą, co kto woli albo wszystko naraz. Od dzieciństwa uwielbiałam jego książki. Moja Babka miała specjalną półkę z dziełami Lema, i ja te dzieła jedno po drugim pochłaniałam, wracałam do nich, zaczytywałam. Podobnie mój mąż jako dziecko i nastolatek. Dopiero rok temu, kiedy ukazała się kolekcja "Wyborczej", wyszło na jaw jak odmiennie czytaliśmy te same przecież książki. Ja - dla tego całego sztafażu hard SF z rakietami, astronautami, obcymi planetami i kosmitami. M. - dla językowych zabaw i groteski. Moim ukochanym dziełem pisarza był (zdaje się że teraz traktowany nieco po macoszemu, w każdym razie w kolekcji go nie wydano) "Obłok Magellana", M. wielbił "Cyberiadę". Ja dopiero niedawno, po latach odkrywałam książki Lema na nowo, po dorosłemu.

W tym całym zafascynowaniu Mistrzem umknęło mi zupełnie, że Mistrz był człowiekiem, który miał syna, uwielbiał słodycze, kupował przedziwne zabawki, podróżował, prowadził samochód, urządzał dom.

Tomasz Lem pokazuje nam Stanisława Lema jako człowieka - ojca, męża, literata, narciarza, wielbiciela chlebków marcepanowych i maszyny elektrostatycznej. Trochę ekscentryka, trochę roztargnionego geniusza, trochę jakby przybysza z innego świata. Ze wspomnień, starych fotografii i fragmentów listów, notatek, dzienników wyłania się pełen ciepła i humoru obraz pisarza takiego, jakim był naprawdę, widziany oczyma najbliższych.

To właśnie to poczucie humoru, przebijające ze wszystkich cytowanych urywków, z wierszyków, listów i notatek, z dyktand jakie Lem dyktował siostrzeńcowi, urzekło mnie najbardziej. To najwspanialszy typ poczucia humoru, taki, za którym stoi wielki intelekt i kultura, dystans do siebie, złośliwy, a przy tym nie krzywdzący. Coraz mniej jest ludzi posiadających ten dar.

Są w książce momenty dramatyczne, takie jak wspomnienia wojennej młodości pisarza czy decyzji o wyjeździe z Polski w stanie wojennym. Są wszystkie absurdy PRL-u utrudniające życie, jest list pisarza, w którym skarży się on na cenzurę i nieprzewidywalność utrudnień ze strony władz. Literat musi udowodnić w urzędzie, że należy mu się pozwolenie na budowę większego domu z dodatkową "izbą dla literata". Pisarz jest czczony w Rosji a traktowany obojętnie we własnym kraju. To wszystko dodaje wspomnieniom goryczy, sprawia, że nie są tylko ciepłą, zabawną laurką. Ostatni rozdział - wspomnienia ostatnich lat życia pisarza, i ostatniej choroby, rozstania, podszyte są głębokim smutkiem.

Ale przede wszystkim z książki bije ciepło i miłość, Tomasz Lem portretuje wielkiego ojca szczerze, czasem odrobinę złośliwie, anegdotycznie, ale cały czas w atmosferze ogromnej miłości, szacunku i ciepła właśnie. Dawno nie czytałam książki, która tak przy okazji przekazywałaby tyle "pozytywnych fluidów".

I na koniec zdanie - cytat z listu Stanisława Lema, które będę sobie przypominać zawsze kiedy poczuję się umęczona pomysłami Dzieci:
"...a mnie się nie chce gnać - jakże ohydne to lenistwo, i zaprzaństwo takie, wszak nie dość urodzić, trzeba wychowywać, więc i latawca puszczać." (str. 143)

Trzeba tę książkę przeczytać, nawet jeśli się za twórczością Lema nie przepada - bo to po prostu portret kochającej się rodziny, wspomnienia dobrego dzieciństwa w domu wielkiego pisarza, i świadectwo pewnych zjawisk, które dawno odeszły w niebyt wraz z pokoleniem pisarza, a szkoda - jak choćby pisanie listów do przyjaciół.

10/10
sobota, 17 października 2009, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/10/17 08:05:44
Oooo, a ja wrzuciłam tę książkę do koszyka w Merlinie i zastanawiałam się, czy nacisnąć "Zamawiam", czy nie.
No to teraz już wiem. :) Super.
-
2009/10/17 10:15:43
Zamawiaj, koniecznie. Jest super. To taka książka do czytania fragmentów na głos mężowi, mamie, czy kto tam akurat siedzi obok, i wspólnego uśmiechu.
-
2009/10/17 21:51:12
Kupię tę książkę, choćby z szacunku dla Pana Lema. Zachwycił mnie jego "Szpital przemienienia", potem "Obłok...", a Cyberiada była jakby z innej bajki... Potem dopadłam "Wysokiego zamku" i wierszy młodzieńczych i zachwyt się wzmocnił :)
-
2009/10/18 21:35:19
Też mam ją w koszyku w merlinie i po Twojej recenzji kupię bez wahania:)
-
weisse_taube
2009/10/19 15:23:38
Moja chrzestna ubóstwia Lema i to do tego stopnia, że potrafi go na wyrywki cytować. Ja za młodu ;) jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do tych wszystkich rakiet, robotów, statków kosmicznych i mocno się dziwiłam, co ta moja ukochana ciocia w nim widzi. Któregoś razu będąc w bibliotece wpadły mi w ręce "Dzienniki gwiazdowe". Wzięłam na próbę i ... wpadłam. Pamiętam do dziś ten mój okrzyk :'to Lem jest taki fajny?!' Z różnych względów nie udało mi się przeczytać nic innego tego autora (zawsze znalazły się ważniejsze lektury) ale dzieła Lema z Wyborczej kolekcjonuję, bo chcę mieć tego pisarza na własność, by kiedyś tam (matko, mam nadzieję, że to 'kiedyś' nie będzie oznaczało 'nigdy') wreszcie do niego przysiąść i poznać go w całości.
A nie tak dawno czytałam w Dużym Formacie wywiad z synem Lema i jego opowieść o ojcu też bardzo chciałabym przeczytać :)
-
2009/11/06 13:46:17
Przeczytałam dopiero ze cztery strony i już się zachwycam. Jak to jest świetnie napisane! Bije z tej książki ciepło i inteligencja. Mam nadzieję, że tak jest też dalej.
-
agawa79
2009/11/13 12:57:27
Skończyłam. No rewelacja. Bardzo mi się podobało, że Tomasz Lem nie próbował pisać biografii, tylko są to właśnie wspomnienia. Ile pamięta, tyle napisał. Podobało mi się, że to nie były ani bolesne rozliczenia, ani próby stawiania pomnika ojcu. I rzeczywiście nie mogłam się oprzeć przed czytaniem na głos niektórych fragmentów. Zostaliśmy wielbicielami dyktand. :D
-
2009/11/15 23:54:28
Nawet nie wiedziałem, że taka książka jest, serio. Muszę przeczytać. Też kochałem Lema - ale chyba jestem jeszcze dziecinny, bo najbardziej lubię Dzienniki Gwiazdowe;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli