Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Matczyna droga - Pak Wanso


Pak Wanso to jedna z najpopularniejszych pisarek południowokoreańskich a "Matczyna droga" to pierwsza część trylogii poświęconej osobie jej matki.

Dla mnie było to pierwsze zetknięcie z literaturą koreańską.

W tej króciutkiej książce, bardziej przypominającej dłuższe opowiadanie niż powieść (liczy zaledwie 74 strony) Pak Wanso powraca do czasów dzieciństwa. Narratorka wyprowadza się z sielskiego domu dziadków na wsi, żeby zamieszkać z matką w Seulu, gdzie matka przebywa od śmierci ojca dziewczynki.

Matka przedstawia wyprowadzkę ze wsi jako okazję do awansu społecznego i uzyskania przez córkę odpowiedniego wykształcenia. Jednak po przybyciu na miejsce okazuje się, że nie jest tak różowo - matka mieszka w slumsach na przedmieściu Seulu, zarabia na życie jako szwaczka, a dziewczynka poznaje życie w mieście od najciemniejszej strony - biedy, kar, braku wody i co najbardziej jej doskwiera - braku przyjaciół. Wszystko podporządkowane jest idei, którą pielęgnuje matka - nadziei, że starszy syn i córka zdobędą wykształcenie. Marzeniem matki jest, aby córka wyrosła na "kobietę nowoczesną". "Kobieta nowoczesna to taka, która nie tylko mieszka w Seulu, ale i pilnie się uczy. Damy nie mają tak upiętych włosów jak mama, ale zaczesują je w kok, noszą czarne, nie plisowane spódnice, buty na obcasie i mają eleganckie torebki" (s. 27). "Kobieta nowoczesna jest osobą uczoną i nie ma na świecie rzeczy, o której by nie wiedziała. Robi też wszystko, na co ma ochotę." (s.28). Tej idei będzie podporządkowane całe wychowanie bohaterki.

Choć książka jest napisana bardzo prostym językiem, to stanowi przejmujące studium wykorzenienia, rozdarcia pomiędzy odrzuconymi tradycjami rodzinnego gniazda a upragnioną "nowoczesnością". Doskonale obrazuje to konflikt między matką bohaterki a jej teściową (babcią dziewczynki), czy drwiny dziadka. Przez całą książkę przewija się też legendarny już nabożny stosunek mieszkańców krajów azjatyckich do edukacji.
"Matczyna droga" czyta się bardzo dobrze i szybko, aż żałowałam, że książka jest tak króciutka. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy (tomiki) trylogii, a na razie cieszę się, że dostałam okazję do zajrzenia do zupełnie innego świata. Wrażenie psuły tylko drobne, ale licznie rozsiane redaktorsko-korektorskie pomyłki (w stylu: "ojej, zapomniałam zmienić przypadek rzeczownika"), ale to już chyba smutna norma dzisiejszych czasów.
Ocena: 9/10
wtorek, 05 stycznia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/05 16:07:48
ciekawe są takie książkowe wyprawy w nieznane. Skoro książeczka ma zaledwie 74 strony nasuwa się pytanie, dlaczego nie wydali wszystkich trzech w jednym woluminie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli