Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet - Stieg Larsson
Zgodnie z regułami gry powinnam teraz pokajać się za moją nieufność w stosunku do "Millenium", przyznać że bestsellery bywają znakomite i napisać pean :)

Streszczenie sobie podaruję - skoro Wszyscy to już kupili to Wszyscy doskonale wiedzą o czym to jest. Streszczenie wydawcy wygląda tak:
"Pewnego wrześniowego dnia w 1966 roku szesnastoletnia Harriet Vanger znika jak kamień w wodę. Prawie czterdzieści lat później Mikael Blomkvist otrzymuje nietypowe zlecenie od Henrika Vangera. Stojący na czele wielkiego koncernu magnat przemysłowy prosi znajdującego się na zakręcie życiowym dziennikarza o napisanie kroniki rodzinnej Vangerów. Okazuje się, że spisywanie dziejów to tylko pretekst do próby rozwiązania zagadki zniknięcia Harriet. Mikael Blomkvist, skazany za zniesławienie, redaktor czasopisma Millennium, przechodzi kryzys wartości i rezygnuje z obowiązków zawodowych. Podejmuje się niezwykłego zlecenia, opuszcza Sztokholm i osiada w niewielkiej wiosce na północy kraju. Po pewnym czasie dołącza do niego młoda ekscentryczna hackerka, Lisbeth Salander. Wspólnie, choć nie zawsze ramię w ramię, biorą pod lupę przeszłość klanu Vangerów i wykrywają prawdę o wiele bardziej mroczną i krwawą niż ta, którą spodziewali się odnaleźć..."

Jest to niewątpliwie sprawnie napisany kryminał plus coś w rodzaju sagi pewnej wpływowej rodziny plus powieść obyczajowa pokazująca współczesne życie Szwedów.

Na pewno dwie pozytywne cechy w moim przypadku się potwierdziły - szybko się to czyta i wciąga, ale dopiero po jakimś czasie. Od razu się przyznam że cały wątek dotyczący afery Wennerstroma, funkcjonowania czasopisma i procesu Blomkvista był dla mnie śmiertelnie nudny, przez chwilę bałam się nawet, że większość książki będzie o machinacjach finansowo-giełdowych, czego bym nie zniosła. Zaciekawiła mnie tylko zagadka zniknięcia Harriet, a po jej rozwiązaniu znowu straciłam zainteresowanie i ostatnie 80 czy 100 stron przeczytałam z obowiązku, byleby skończyć.

Sama zagadka, śledztwo, i rozwiązanie, są poprowadzone bardzo ciekawie, autor sprawnie układa kolejne kawałki puzzli. Chociaż nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Lisbeth Salander, z jej nadnaturalnymi zdolnościami komputerowo-pamięciowymi jest tu czymś w rodzaju deus ex machina, czarodziejskiego gadżetu, który ułatwia bohaterowi to co normalnie byłoby trudne, i umożliwia to, co niemożliwe.

Ogólnie postaci są jak na mój gust troszkę przejaskrawione - taki duet Najbardziej Prawy Dziennikarz plus Najlepsza Hakerka Świata, za bardzo jak superbohaterowie. Wolę, kiedy śledztwo prowadzi ktoś bardziej zwyczajny - dziennikarka w "Księżniczce z lodu" albo stary, schorowany marynarz w "Zmierzchu". No ale powiedzmy, że mimo to są dość wiarygodne i właściwie jedyną rzeczą, jaka skłoni mnie do sięgnięcia po kolejne tomy, jest chęć poznania przeszłości Lisbeth - czyli "Całego Zła" i tego, co przyczyniło się do jej obecnych problemów w kontaktach z ludźmi. Pozgaduję sobie - na 90% chodzi o molestowanie w dzieciństwie, mam wrażenie że to jeden z obowiązkowych szwedzkich tematów, który zresztą i tu znalazł swoje miejsce. Za jakiś czas przekonam się, czy miałam rację.

Zdarzało mi się gubić w koligacjach rodziny Vangerów, choć trzeba przyznać, że autor poświęcił sporo miejsca na ich przedstawienie. Z rozwiązaniem zagadki minęłam się, ale niewiele - myślałam, że Anita to w rzeczywistości dorosła Harriet.

Podobał mi się opis "życia i obyczajów" współczesnych Szwedów, z naciskiem na bujne, niczym nie skrępowane życie seksualne systemem "każdy z każdym", opisywane w tonie beznamiętnym, jakby chodziło o zakładanie butów czy inne codzienne czynności bez większego znaczenia. Z ciekawością przeczytałam o systemie opieki społecznej nad takimi "odstającymi od normy" jak Lisbeth, zainteresowały mnie wzmianki o wciąż nie do końca zapomnianych czy rozliczonych wojennych nazistowskich sympatiach części społeczeństwa.

Bardzo przeszkadzał mi za to komputerowy "product placement" czyli opisywanie ze szczegółami parametrów, nazw i elementów używanego przez bohaterów sprzętu komputerowego i oprogramowania, zupełnie niekonieczne dla rozwoju akcji, bo co to ma w zasadzie za znaczenie czy Salander włamuje się gdzieś z ibooka czy z peceta i na czym Mikael pisze swoją kronikę? Chwilami miałam wrażenie, że "sponsorem książki jest firma Apple".

Na koniec, żeby już nie rozwlekać: pierwsza część Millenium okazała się dość ciekawą, sprawnie napisaną książką, która pozwoliła mi w przyjemny sposób wypełnić trzy-cztery dni życia. Jednak pomimo, że chwilami okazywała się prawdziwym "page-turnerem", to cały czas czytałam ją na chłodno, jakby "z zewnątrz", bez specjalnego zaangażowania emocjonalnego, takiego jak odczuwałam czytając choćby, żeby pozostać przy Szwedach, Axelsson.

Ocena - 7/10
niedziela, 17 stycznia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
padma
2010/01/17 18:44:05
A ja jakoś za Axelsson nie mogę się zabrać;) Mnie również te komputerowe marki irytowały, jakby jeszcze z umiarem były powstawiane, to bym strawiła, ale za dużo ich było... Ciekawa jestem, jak Ci się kolejne części spodobają, są trochę inne moim zdaniem.
-
fg2002
2010/01/17 19:08:13
Że czyta to młodzież, można to zrozumieć, ale na pewno czytają to także dorośli ...
-
2010/01/17 19:09:34
Przeczytaj koniecznie Axelsson. Chyba najlepszą jej książką jest "Dom Augusty". Też jest zaangażowana społecznie, głównie w sprawy kobiet - przemoc w rodzinie, prostytucja, też zajmuje się tajemnicami przeszłości i ich wpływem na życie dorosłych już ludzi, ale jej książki mają w sobie jeszcze "to coś", dodatkowy wymiar emocjonalny, psychologiczny, w "kwietniowej czarownicy" magiczny, który na mnie działa jak magnes.
-
2010/01/17 19:10:55
Właśnie, dwie następne części są zupełnie inne. Po przeczytaniu pierwszej, bardzo się zdziwiłam przy drugiej. Moim zdaniem jednak najlepsza jest trzecia, choć prawdziwej akcji jest w niej tak naprawdę niewiele.
-
abiela
2010/01/17 22:01:33
Ja poprzestałam na razie na tym tomie. Nie rzucił mnie na kolana.
-
2010/01/18 20:32:11
niedługo zabiore sie za druga, moja corka wczoraj wlasnie skonczyla trzecia (wladowala sie do wanny i dwa razy dolewala wode, dwa razy jej stygla), czyli jestem na takim samym etapie co Ty z Larssonem. Podobno kazdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego. Uwazam, ze nie ma co drzec szat, jedym sie podoba, innym mniej, jak kazda inna powiesc. A ja wlasnie zaczelam czytac twoja i bardzo mi sie podoba, jestem strasznie ciekawa co dalej...
-
2010/01/18 21:01:20
Ja sobie na razie robię odpoczynek, zaszalałam na podaju (książki za darmo! raj dla nałogowca :-) ) i mam sporo różnych ciekawych rzeczy do czytania.
Kasiu, jak skończysz, napisz proszę parę słów na blogu, blogi to najlepszy kanał informacyjny. Tylko szczerze :-)
-
agnes_plus
2010/01/18 21:23:54
Wcale nie wszyscy jeszcze kupili!
-
2010/01/18 23:11:17
Wydaje mi się, że różnica polega na konstrukcji zdań. Warto się przyjrzeć tym książkom od tej strony.
Pytanie:
Czy Larsson zaczął nagle ciut inaczej pisać, czy zmiana tłumaczki wpłynęła na ich kształt.
Całość warta polecenia. Były chwile, że czytając zapominałem o oddechu.
Pozdrawiam:)
-
bookfa
2010/01/19 22:45:28
Nie zgadlas co to jest to Cale Zlo. Przyjemnej lektury. Zazdroszcze, ze masz za soba dopiero pierwszy tom.
-
2010/01/20 08:47:57
Bookfa - trudno, ale nic nie podpowiadaj, chcę się sama dowiedzieć ;-)
-
bookfa
2010/01/20 18:34:28
Nie mam takiego zamiaru ;D Nie zamierzam Ci psuc przyjemnosci czytania:)
-
annamotreanu
2010/02/13 13:13:04
Serię Millenium zawsze będę wspominać z ogromnym sentymentem. Dawno niczego mi się tak dobrze nie czytało. Millenium jest zdecydowanie w topie najlepszych książek jakie przeczytałam w 2009, choć muszę przeznać że jedynka (jak dla mnie) jest jednak najlepsza.
-
pharlap
2011/10/05 07:14:28
Cieszę sie, ze jeszcze ktoś dośc sceptycznie ocenił tę książkę. Bradzo trafna uwaga na temat tej "fachowej" nomenklatury. "Wysłał email poprzednio zakodowawszy go używając programu pgp". To znany chwyt , ma wzbudzać zaufanie do autora - jeśli zna się na tym, to pewnie zna się na wszystkim innym. Niestety to funkcjonuje. Ludzi coraz bardziej reagują na sygnały wysyłane do ich podświadomości, coraz mniej na logiczne myslenie i wiedzę.
-
wyplotek
2011/11/22 22:10:20
Seria naprawdę szybko i lekko się czyta, tylko są momenty, które rażą. Przykładowo zakupy mebli przez Liz Salander to taki mały katalog Ikei.
-
mdl2
2011/11/23 01:10:41
Katalog Apple'a, katalog Ikei... lubię rzeczywistość w książkach, o ile nie zatrąca o product placement... I w końcu nie przeczytałam części II i III i wcale mnie do nich nie ciągnie, a minęły już prawie 2 lata.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli