Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Peanatema - Neal Stephenson
Na początku odeślę was do Jasoxa, czy też Fraa Yasa  :) na taras, a po powrocie z tarasu, jeśli nadal będziecie mieć ochotę na taką zupełnie zwyczajną recenzję, możecie czytać dalej.

Wyobraźcie sobie świat istniejący od tysięcy lat. W tym świecie naukowcy i filozofowie, zwani teorami, zamieszkują matemy - rodzaj koedukacyjnych klasztorów poświęconych zgłębianiu nauki. Dzielą się one na jednoroczne, dziesięcioletnie, stuletnie i tysiącletnie. W takich odstępach czasu otwierają się bramy matemów, wtedy deklaranci ("mnisi") przez dziesięć dni mają kontakt ze światem zewnętrznym. Wyjątkiem od tej reguły są sytuacje nadzwyczajne, kiedy część z nich udaje się na konwoks, zgromadzenie zwoływane tylko w wyjątkowych sytuacjach. To też dzieje się w książce - powodem zwołania konwoksu jest pojawienie się w pobliżu statku Obcych.

Z pozoru to historia jednego z deklarantów, fraa Erasmasa, członka matemu dziesięcioletniego. Erasmas, w skrócie Ras, w drodze na konwoks podąża za swoim mistrzem, poznaje świat zewnętrzny a na koniec, wraz z innymi wybrańcami uczestniczy w przełomowym kontakcie. Mamy tu przyjaźń między kilkorgiem młodych ludzi, pierwszą miłość z obowiązkowym rozstaniem i ponownym spotkaniem, ucznia podążającego za fascynującym go mistrzem, zagadkę, tajemniczych mnichów o nadnaturalnych zdolnościach, sztuki walki, a wreszcie coś w rodzaju krótkiej wojny z Obcymi.

Ale to tylko akcja, a obok niej na tych 900 stronach znajduje się o wiele więcej.

Za co kocham dobrą fantastykę?

Za świat, zupełnie nowy, odmienny świat zamknięty wewnątrz okładek, to po pierwsze. W Peanatemie ten świat jest niesłychanie obszerny, z własną bardzo logiczną historią, systemem wartości, nauką, religią a nawet własnym słownictwem. Taki świat zawsze fascynuje mnie tym bardziej, im bardziej czuje się w nim "powiew historii" - starożytne budowle, legendy sprzed wieków, mnisi zamknięci w matemach na tysiąc lat. Tutaj jest tego pod dostatkiem, czuje się te 6 tysięcy lat historii Arbre za plecami, pokolenia dawnych mistrzów wciąż żyją w nauce. Motyw klasztoru otoczonego świecką cywilizacją, wciąż na nowo przeżywającą wzloty i upadki, kojarzył mi się nieodparcie z "Kantyczką dla Leibowitza", jedną z moich ulubionych powieści SF jakiś czas temu.

Za to, że przedstawia jakieś zdobycze nauki w atrakcyjnej formie opowieści. Czyli za to "science" ze zbitki "science fiction". Jestem upośledzona jeśli chodzi o nauki ścisłe, w szkole bezlitośnie sprowadzane do serii wzorów do wykucia i zastosowania, jestem tym, co nazywa się "humanistą" w znaczeniu: humanista to ktoś, kto nie umie liczyć. Co jest o tyle paradoksalne, o ile odkąd pamiętam interesowała mnie astronomia, fizyka,to "jak rzeczy działają" i "skąd się wzięły", a w szkole pochłaniałam książki popularnonaukowe równolegle z hard SF.
Peanatema była dla mnie wyzwaniem intelektualnym, bo przedstawiona w niej filozofia świata wywodzi się w całości i bardzo spójnie z fizyki kwantowej i teorii wszechświatów równoległych czy alternatywnych (tu zwanych polikosmosem). A te znam niestety tylko z wywiadów z naukowcami w tygodnikach. Na szczęście Stephenson ma cudowny dar łączenia atrakcyjnej opowieści z wykładem, więc choć czytając, wielokrotnie złościłam się na siebie za niedostateczną wiedzę o nauce ziemskiej, to jednak, dzięki dialogom, wyjaśnieniom i "calcom" zamieszczonym na końcu, jakoś tam nadążałam. Napisać o fizyce kwantowej tak, żeby zainteresować czytelnika - sztuka, która wielu się nie udała (całkiem niedawno znęcałam się nad "Dyscypliną" P. Ahlgrena zarzucając jej, że nie sposób niczego zrozumieć bez przeczytania bibliografii). A kiedy wczoraj późnym wieczorem zamknęłam książkę, towarzyszyła mi myśl, że ta pozornie bardzo skomplikowana (w warstwie matematycznej) fizyka, to właściwie coś więcej - to fascynująca filozofia wszechświata, która w ten czy inny sposób przenika wszystko, co nas otacza, i w ten sposób jest głęboko humanistyczna. Teraz pora nadrobić zaległości w nauce ziemskiej i sięgnąć po polecane przez Jasoxa książki Michała Hellera.

Jeszcze jedno - zafascynował mnie język. Zarówno słownik pojęć używanych na Arbre, bardzo konsekwentnie stosowanych i logicznie wynikających z przyjętego systemu filozoficzno-religijnego, jak i precyzja dialogów "teorycznych".

Zastanawiam się czy polecać tutaj "Peanatemę", bo mam świadomość, że wielu ta książka może zanudzić, dla innych - o większej wiedzy naukowej niż moja - może się pewnie z kolei okazać płytka, jeszcze inni cisną nią o ścianę po pierwszych paru "dialogach teorycznych". Polecam więc gorąco tym z Was, którzy lubią dobrą i inteligentną fantastykę, oferującą czytelnikowi coś oprócz mieczy świetlnych i zielonych ludzików, tym, którzy nie boją się zagłębić w opasłą, 900-stronicową księgę. Nie umęczycie się przy czytaniu (to specjalnie dla Agawy) ale dla mnie lektura była ciekawą przygodą (dobra, użyję tego słowa, choć nie wiem czy się nie ośmieszę) intelektualną.

Moja ocena 10/10







czwartek, 14 stycznia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
agawa79
2010/01/14 09:22:04
Hehe. :) Jak skończę mój snobistyczny stosik, to po Peanatemę sięgnę, nie ma zmiłuj! Nieumęczenie się jakoś przeboleję. ;)
-
agnes_plus
2010/01/14 21:52:07
Słyszałam o niej i jestem w tej dobrej sytuacji, że książkę zakupił mój dobry znajomy, na pewno od niego pożyczę!
-
2010/01/14 22:57:04
Mdl,
masz właściwe intuicje :)
Michał Heller pisze:
Nowej fizyki XX wieku ne pewno nie można nazwać "mechanistyczną nudą". Gdyby poeci byli w stanie zrozumieć jej matematyczny język, byliby z pewnością zachwyceni jej abstrakcyjną fantazją, wykraczającą daleko poza ludzką wyobraźnię. (...) Fizyka stała się poezją, choć weryfikowaną w prozaicznie skomplikowanych doświadczeniach.

Agawo - "Peanatema" to jest dopiero snobistyczna ;) z ogromnej ilości osób jakie mnie dzisiaj przeczytały, nikt nie ośmielił się zostawić śladu. Ciekawe ile się nie przestraszy i po nią sięgnie, tu na razie mamy dwie odważne czytelniczki :)
-
2010/01/15 00:07:33
Jasox - Heller już czeka na półce, konkretnie "Filozofia i wszechświat", będę się zagłębiać i douczać :-)
-
2010/01/23 20:29:24
Dzięki za zachęcającą recenzję :) Jestem podobnie jak i Ty - humanistką zafascynowaną fizyką i tym "jak to wszystko działa". Pozdrawiam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli