Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Podaj.net - jednak rozczarowanie
Na początku była euforia. Wreszcie miejsce, gdzie można wymieniać książki! Pozbyć się zalegających na półkach "jednorazówek" (głownie wszystkich tych thrillerów o templariuszach, masonach, zamaskowanych królowych itp., kupowanych na podróż pociągiem) i książek, które nie trafiły w moje upodobania - i do tego dostać coś fajnego w zamian.

Do pozbywania się to jest miejsce absolutnie idealne. Wszystko, co wystawiłam (templariusze, Ondaatje, jakieś kryminały i powieści historyczne, podwójne egzemplarze książek dla dzieci) było wydane w ostatnich 3-4 latach, stosunkowo zadbane, rozeszło się na pniu, szybciutko zdobylam sobie punkty i zaczęłam szukać.

I wtedy się okazało, że jeśli chodzi o to Coś w Zamian to miejsce jest jednak, mówiąc delikatnie, średnio idealne.

Można wyszukać perełkę sprzed lat, jeśli ma się nietypowy gust (ja znalazłam sobie dwóch zapomnianych Skandynawów, i Saville Davida Storey). Ale książki sprzed kilku, nie kilkudziesięciu lat? Znani autorzy? Słabo. Słabiutko. Bardzo słabo. Prawie nic.

Jeśli już na liście pojawia się popularne nazwisko, znany tytuł, bestseller to kliknięcie na niego prawie zawsze prowadzi do magicznej informacji: Transakcja prywatna. Co wywołuje uczucia podobne do tych, jakie towarzyszą wejściu nosem w zamknięte drzwi.

Jeśli prawdą jest to, co odkryła Abiela , że książki ciekawsze, nowsze i bardziej chodliwe niż na przykład "Badania operacyjne w przykładach i zadaniach" (1993) albo "Matematyka w pigułce dla klas III i IV", wymienia się z konkretnymi osobami po prywatnych ustaleniach na forum... to taki proceder wypacza całą ideę. To byłoby typowo polskie zachowanie, takie z lat komuny, nawyk wypracowany latami omijania list społecznych i przynoszenia Podwawelskiej. Zamiast społeczności - sieć prywatnych układów. Może to tylko teoria spiskowa rozczarowanych, ale niestety brzmi bardzo znajomo... podobnie do tych maili od allegrowiczów ("za ile pani sprzeda telefonik poza aukcją?" "ile muszę zalicytować żeby pani zamknęła aukcję i mi sprzedała kurteczkę?")

I tak się rozczarowałam Podajem, w zaledwie parę dni po euforii. I chyba zakończę moją "karierę" podajową w chwilę po rozpoczęciu - nie będę przecież naiwnie puszczać w obieg stosunkowo nowych, poszukiwanych książek jeśli w zamian, jako niewtajemniczona, mogę liczyć głównie na rozmówki angielskie i matematykę w pigułce.

wtorek, 26 stycznia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
miss_jacobs
2010/01/26 22:49:25
O Podaju dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Od tamtego czasu zastanawiałam się czy warto " w to wejść". Po Twojej opinii widzę, że ewidentnie nie warto. Szkoda, że z naprawdę wartościowego pomysłu (bo przecież nie chodzi tylko o ksiażki, można by nawiązać parę ciekawych znajomości z ludzmi o podobnych gustach) wychodzi klapa. Na zachodzie wygląda to o wiele inaczej czyli lepiej. Akcje często przenoszone są na teren rzeczywisty. Jednak jak widac w tym przypadku o tym nawet mowy nie ma. Każdy chciałby brać, a nikt nie chce dawać. Przykre ale bardzo prawdziwe dla dzisiejszych czasów.
-
2010/01/27 00:48:58
Nie chcę Cię tak do końca zrażać - jestem tam ledwie od miesiąca, a moje obserwacje jakoś się zgrały z notką Abieli, do tego tylko dzisiaj nadziałam się na 2 interesujące mnie książki wystawione jako transakcje prywatne, stąd moje rozgoryczenie.
-
germini
2010/01/27 01:53:52
Za trzy dni stukną równe dwa latka mojej znajomości z Podajem :)
Na początku, gdy się tam zarejestrowałam, tak nie było. W serwisie normalnie "wisiały" ciekawe książki, które czekały spokojnie, aż ktoś je pobierze.
A potem weszły prywatne wymiany. Najpierw nieśmiało, niepewnie, a później zaczęły się szerzyć jak ta zaraza.
Masz rację - teraz przy niemal każdym kliknięciu w coś interesującego widnieje info, że to transakcja prywatna. A jeśli uda mi się pobrać jakiś fajny tytuł, czekam na mejla, że to błąd, że nie zaznaczyło się, że to było prywatne ;)
Sama mam na koncie kilka takich transakcji. Tak to działa. Nikt nie chce się czuć jak ostatni łoś, więc też zaczyna kombinować :)
Chociaż aż tak tragicznie jeszcze nie jest. Ostatnio pozbyłam się masy zalegających mi od dawna punktów i ustrzeliłam kilka ciekawych książek. Ale do takich polowań trzeba mieć i czas, i cierpliwość :)
Żal mi, że Podaj tak na psy zszedł.
-
2010/01/27 13:59:01
Rozczarowałaś się nieco poźniej niż ja))). Jestem na podaju dopiero od tygodnia (zachęcona zresztą twoim pozytywnym komentarzem jakiś czas temu) i chyba dam sobie spokój. Też bylam w szoku, że czytadła, które kupiłam w taniej książce poszły w 5 minut. Mam wrażenie, że żeby nie zostać tam jeleniem roku, lepiej każdego śmiecia, ktorego chce się puścić sprawdzić najpierw w książkach poszukiwanych, potem zobaczyc co poszukujący ma wystawione w biblioteczce i ew. się wymienić. Tylko zamiast tego wolę chyba przejść się do biblioteki (w tym samym budynku co poczta), ew. iść na zakupy do taniej książki (ostatnio na byłam na koszykach- mnóstwo fajnych książek w cenach do 10 zł- takich polecanych na forach wlasnie). Finansowo wyjdzie dokładnie tak samo jak zestaw bąbelki+polecony priorytet, a ile mniej czasu zmarnowanego...
-
2010/01/27 14:37:26
Acha, i jak nie masz co zrobić z punktami, to możesz zajrzeć na moje konto (izabellag), mam trochę niechodliwego na podaju towaru, czyli książek po angielsku (także w biblioteczce). Ostatnia szansa zanim się rozczaruję ostatecznie i je wycofam))).
-
abiela
2010/01/27 15:32:41
I co tu napisać, taka sama klapa, prawda?
Pozostaje przejśc na prywatne ale zrezygnować z tego portalu. Jeśli masz ochotę na książki po niemiecku, możemy się powymieniać:) Prywatnie, bez podajowego robienia z siebie jelenia.
-
2010/01/27 16:10:18
Jeśli masz coś do zbycia po niemiecku, to ja chętnie. Na wymianę zawsze się coś znajdzie (po ang i polsku). Jeśli reflektowałabyś na krwawe thrillery, to się znajdzie nawet dużo, gdyż własnie się mi przejadły. W razie czego kontakt do mnie: ikociszewska małpa gmail.com
-
weisse_taube
2010/01/30 14:37:37
Jestem na podaju od 2 lat i mam podobne odczucia co Germini. Kiedyś było trochę lepiej, można było bez większych problemów zdobyć ciekawe tytuły. Teraz trzeba się uzbroić w cierpliwość (a tą nie każdy posiada). Ja akurat należę do tych, co mają trochę inny gust czytelniczy niż wszyscy dookoła, nowości mało mnie interesują. Zarejestrowałam się, by zdobyć dzieła przede wszystkim pisarzy niemieckojęzycznych (całego Bölla mam z podaja właśnie). Czasem pobieram stare numery jakichś interesujących mnie czasopism.
Mam wrażenie, że na podaju mało jest nowości czy książek wydanych kilka lat temu, bo czytelnicy przywiązują się posiadanych egzemplarzy. 3/4 tego, co zdobyłam na podaju nie wystawiam dalej po przeczytaniu, tylko odstawiam na półkę, bo żal mi się z książką rozstawać. Wystawiam jakieś (moim zdaniem) nieciekawe filmy, podręczniki, lektury etc., licząc, że komuś się to na coś przyda, bo nic innego nie mam. I moja cierpliwość zostaje w końcu wynagrodzona - po np. półrocznej ciszy nagle ni stąd ni zowąd ktoś pobiera ode mnie ten "chłam" a ja mam punkty i możliwość pobrania czegoś, co mnie interesuje. No ale jak już wspomniałam - ja tam szukam właśnie staroci a nie nowości. :)
-
monotema
2011/09/23 10:06:06
statnio wypatrzyłam na "podaju" dwie książki, żadna z transakcji nie doszła do skutku. (książka zaginęła u podającego, druga - już dawno wysłana innemu czytelnikowi, ale system nie odnotował itp,itd ) Korzystam z innej strony podającej, jak na razie jestem zadowolona. Udało mi się zdobyć kilka fajnych pozycji. Pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli