Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Powieść dla kobiet - Michal Viewegh
Najwyraźniej nie jestem kobietą, bo to nie jest powieść dla mnie. Ale to żadna nowość :)

Przeglądając recenzje w sieci, zauważyłam, że wypada wspomnieć, że książka ma przewrotny, intrygujący tytuł, oraz, że gra z konwencją.

To jest kobiecy odruch obronny, bo gdyby tę książkę odczytywać na poważnie, należałoby przyjąć, że jesteśmy pustymi idiotkami. Bezpieczniej jest odczytywać ją jako parodię i kpinę. Bezpieczniej i dla autora, jeśli uznamy, że prowadzi inteligentną grę. Ale i tak "Powieść dla kobiet" jest mocno denerwująca.

Ze wstępu autora wynika, że "Powieść dla kobiet" narodziła się jako przedłużenie dość oryginalnego pomysłu publikowania literatury na powierzchniach reklamowych w metrze. Najpierw powstało więc kilka zamieszczonych w powieści listów, które pojawiły się na plakatach, a dopiero później Viewegh dopisał do nich powieść.

Listy pisze Oliver, czterdziestoletni pracownik agencji reklamowej, do Laury - dziewczyny, która go porzuciła, redaktorki pisma kobiecego, tuż po 20-ce. Przez resztę książki narratorką jest Laura, która opowiada o swoim związku z Oliverem i o rozstaniu, o romansowych przygodach swojej wciąż młodej i atrakcyjnej mamy i o różnych innych perypetiach.

Na pewno plusem jest dowcip, dystans i ironiczne spojrzenie na rozmaite środowiska - autor nie oszczędza nikogo - kobiet, mężczyzn, prostaków, snobów, intelektualistów. Miałam tu wtrącić zdanie o słynnym czeskim humorze, ciepłym i lubiącym ludzi... ale nie do końca tak jest, chwilami jest ostro i złośliwie. Drugi plus to bezpretensjonalny i nie popadający w pornografię ani w egzaltowaną tandetę sposób pisania o seksie. Tego polscy autorzy nie potrafią, z niżej podpisaną włącznie.

A sama historyjka... trochę uczuć, trochę rozterek, trochę zazdrości, szczypta egzotyki w środkowoeuropejskim wydaniu czyli wycieczka na Kanary i chorwackie wakacje, trochę dywagacji o mężczyznach idealnych, trochę telenowelowy zbieg okoliczności z gatunku "jaki ten świat mały!", wszystko z przymrużeniem oka. Nie bardzo męczy przy czytaniu, specjalnie nie nudzi. Gdybym lubiła konwencję, to pewnie bawiłaby mnie zabawa konwencją, ale że jestem nadętą snobką, która organicznie nie znosi zabawnych książeczek o wolnych związkach atrakcyjnych lecz niestałych młodych kobiet, to po pewnym czasie miałam serdecznie dość. Jedyną postacią, z którą mogłam się jako-tako utożsamić był lekko zgorzkniały, brutalnie szczery, znużony życiem Oliver. Infantylizm i głupota głównej bohaterki doprowadzały mnie do szału, niestety autor zadbał o to, żebym nie mogła poczuć się od niej lepsza, bo przy okazji bezlitośnie wyśmiał też środowisko tych, którzy uważają się za lepszych.

Książka do torebki, autobusu, poczekalni u dentysty i szkolnej szatni, raczej dla lubiących konwencję.

Ocena: 6/10
PS Nowy Rok zaczęłam od książek ważnych, mądrych, porywających, świetnie napisanych. Może dlatego jakoś od tamtej pory nic nie chce mnie naprawdę zachwycić ani oczarować, nawet książki stosunkowo dobre wydają mi się jakoś gorsze niż mogłyby być.
sobota, 23 stycznia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/23 15:17:21
Aaa.. już wiem skąd wziął się film "Mężczyzna idealny", jeden z nielicznych czeskich filmów obejrzanych ostatnio przeze mnie, który niespecjalnie mnie rozśmieszył i poruszył - choć miał i parę niezłych scen.
Ale "Wychowanie panien w Czechach" według tego samego autora jest znacznie lepsze, dobrze zarysowany pastisz postmodernistycznej narracji z w miarę nie denerwującymi bohaterami.
-
2010/01/23 15:45:55
Zdaje mi się, że też widziałam ten film, jakoś mi przemknął w telewizji, ale nie jestem pewna, czy cały czy tylko fragmenty.
"Wycieczkowicze" wg Viewegha to wg mnie niezły film, w każdym razie ma wszystko to, co recenzenci kochają w czeskich filmach :)
-
2010/01/23 17:37:45
nie znam Viewegha, ale wszyscy pieją takie peany o nim, że dobrze przeczytać też recenzję krytyczną. A potem wyciągnąć własne wnioski. Tym bardziej jestem ciekawa lektury jednej z jego ksiazek, jak tylko sobie je sprawię.
-
2010/01/23 18:28:38
Ja w ogóle Viewegha całkiem lubię, ale właśnie jako taki przerywnik od myślenia. Ale faktycznie "powieść dla kobiet" mnie też tak sobie się podobała. Za to film jest zabawny, przy innych komediach romantycznych poraża świeżością :) bo film oczywiście nie jest parodią konwencji, tylko wszystko na poważnie. Znaczy po czesku poważnie, więc i tak nie bardzo :)
pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli