Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
To przecież proste. Towarzyskie umiejętności, które ułatwiają życie
W trosce o mój rozwój, a może w ramach procesu zbliżonego do uczłowieczania Tytusa, mój zapracowany Mąż kupił mi książkę.

Jest to prezent z tego gatunku, że w zasadzie należałoby się za niego obrazić.

Książka nosi bowiem tytuł: "To przecież proste. Towarzyskie umiejętności, które ułatwią życie". Autorzy - Allan i Barbara Pease, znani z bestsellerów w rodzaju "Dlaczego mężczyźni kłamią a kobiety płaczą".

Trochę tak, jakby dać grubasowi książkę pod tytułem: "Schudnij, to takie proste. Skuteczna dieta dla każdego".

Ale książka dostarczyła mi tyle uciechy, że postanowiłam się jednak nie obrażać. Podziękuję więc za nią mojemu Mężowi, jasno i wyraźnie, patrząc mu prosto w oczy, nie używając zaimków "ja, mój, mnie", lekko dotknę jego łokcia i nie będę już mówić o nim per mój mąż, bo taka forma depersonalizuje partnera. Przy okazji podam mu kilka faktów i danych, bo mężczyźni mają zaprogramowany taki sposób rozmowy, co udowodniły badania przepływu krwi w mózgu. Użyję też kilku wyrazów z listy 12 najbardziej przekonywujących słów w języku mówionym, na przykład: sprawdzony, rezultat, nowy, bezpieczeństwo, zdrowie. Będę unikać stosowania zwrotu "coś w tym rodzaju" bo wywołuje wrażenie, że nie wiem, o czym mówię. Będę mówić entuzjastycznie, tryskając optymizmem, aby pomyślał, że za chwilę spotka mnie coś wspaniałego. Na koniec zgodzę się z jego prawem do własnej opinii, albowiem ludzie zgodni są bardziej lubiani, należy więc zawsze zgadzać się ze wszystkim i nigdy niczego nie krytykować.

A kiedy mój syn dostanie kolejną tróję minus z WF, powiem mu: Gratulacje kochanie, dziś jesteś już o krok dalej niż wczoraj!

A potem wybiorę się na bazar poszerzyć grono moich przyjaciół, bo w książce najbardziej spodobała mi się rada z rozdziału pt. jak rozpocząć rozmowę (z nieznajomym):

Na rynku:
O, zauważyłam, że kupuje pani cukinię. Nigdy nie miałam pojęcia, co można z niej zrobić. W jaki sposób pani ją przyrządza?

Sukces towarzyski gwarantowany, z pewnością moje grono przyjaciół znacznie się poszerzy, mogę też stać się lokalną ursuską atrakcją jako Ta Wariatka Która Zaczepia Ludzi. W końcu wszyscy pragniemy, aby nas dostrzegano, czyż nie?

Mój Mąż (i znowu go zdepersonalizowałam...) twierdzi, że jak zwykle się bezsensownie wyzłośliwiam zamiast przyswoić sobie jakieś wartościowe wskazówki. W ramach tryskania optymizmem mogę przyznać, że książka zawiera 2 lub 3 mądre i ciekawe porady. Niestety, giną w masie tych wszystkich entuzjastycznych banałów w sam raz dla nierozgarniętego akwizytora. A jeśli pojawia się cokolwiek, co przypomina ciekawe odkrycie naukowe, to jest uproszczone do granic idiotyzmu. (Swoją drogą bardzo ciekawe, jak seksistowskim bredniom w rodzaju "kobiety mówią wszystkie naraz a mężczyźni po kolei" można dodać powagi zwrotem "jak wykazują badania tomografem")

Wszystkie fragmenty kursywą pochodzą z książki, myślę, że oceny tym razem nie trzeba.

środa, 27 stycznia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
butters77
2010/01/27 09:36:01
Zagajanie "na cukinię" mnie zachwyciło:))
-
2010/01/27 10:03:22
W Holandii zauwazylismy, ze Polacy mowia wszyscy na raz, a Holendrzy po kolei, co kraj to obyczaj, ale w zestawieniu z "madrosciami"z ksiazki, jak to brzmi ( bez badania tomografem, w sytuacjach towarzyskich wyrazne):)))
-
2010/01/27 12:05:44
Holendrów zdecydowanie należy przebadać tomografem :-)

a co do zagajenia na cukinię, to nawet miałam ochotę wypróbować (cukinia - 3,50, bilet - 2,80, mina zaczepionej obcej osoby - bezcenna), ale na samą myśl dostaję głupawki i ataku niepohamowanego śmiechu.
-
2010/01/27 13:58:31
Ten poradnik to prawdziwa skarbnica bezcennej wiedzy;). Proponuje rozszerzyc pole zawierania znajomosci, na na przyklad apteke: "o, zauwazylam, ze pani kupuje czopki, co pani z nimi robi ?" lub "o stoperan pan kupil, oj cos musialo zaszkodzic..." ;). Skad biora sie ludzie ktorzy takie bzdury pisza i czy aby na pewno sami w nie wierza? Cale szczescie, ze przynajmniej ksiazka ma walory humorystyczne (co chyba nie bylo do konca zalozeniem autorow;).
Ps. Zachecona Twoja recenzja (a wlasciwie wysoka punktacja, bo recenzja byla dosyc ambiwalentna) siegnelam po Millenium i z pewnoscia siegne po druga i trzecia czesc. Pozdrawiam goraco z zimnego (brrr) Wiednia:)
-
2010/01/27 17:21:48
Pozyczysz mi ten poradnik, prosze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Cukinia rulez, ale ze nie kazdego zima na nia stac, to zagaisz rozmowe z ludzmi na pewno na odpowiednim poziomie (stac ich na 3.50 + 2.80) :D Turlam sie ze smiechu. Twoj maz przebil mojego, ktory mi kupil na rocznice slube ksiazke pt. How to be a domestic goddess. Ksiazka cudna, ale tytul...
-
2010/01/28 14:25:40
Zagadywanie "na cukinię" moze być rozrywką bezpieczną i sympatyczną w wyluzowanej Australii. Na moim osiedlu realia sa takie, że wolę np nadmiernie nie zaprzyjaźniać się ze współtowarzyszkami niedoli z piaskownic i placów zabaw, gdyż mają one potem irytującą tendencję do skracania dystansu (polega to np. na tym, żeby nagle opowiedzieć mi w detalach wszystkie swoje problemy małzeńskie, wymagające raczej konsultacji z adwokatem, nie bacząc na to, że ja stoję w zaspie i eskortuje własnie dzieci zamieniające się w sople).
-
2010/01/28 15:18:19
kiedy słyszę - mój mąż - zawsze przypomina mi się kwestia z Poszukiwany Poszukiwana, mój mąż? mój mąż z zawodu jest dyrektorem. A kiedy słyszę moja żona, wtedy od razu mam ochotę powiedzieć - moja żona...Zofia, to z kolei z Misia, hihi
-
2010/02/03 03:26:53
Tak sie zastanawiam, czy zdazylabym zamknac drzwi przed lecaca ksiazka, gdyby mi przyszla ochota dac cos takiego mojemu asocjalowi.
Ale stosuj sie do rad, a pozniej opowiadaj;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli