Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Ostrygojady - Susan Fletcher


Po "Ostrygojady" sięgnęłam, zachęcona recenzją Padmy . Nie rozczarowałam się.
Bohaterkami powieści są dwie siostry: Moira i Amy, ta druga o 12 lat młodsza. Amy wskutek nieszczęśliwego wypadku leży w szpitalu pogrążona w śpiączce. Moira, która obwinia się o to, że pośrednio stała się przyczyną tragedii, odwiedza ją, i siedząc przy łóżku opowiada siostrze o swoim życiu. Jest to rodzaj spowiedzi, wyznania win, jakich starsza siostra dopuściła się wobec młodszej, i krzywd, jakie wyrządziła całej rodzinie.

Jest to historia dorastania wrażliwej, "dziwnej", samotnej, uzdolnionej ale zakompleksionej dziewczyny. Dziewczyny, której narodziny przepowiedziała Cyganka słowami: "Ciemnooka. Dziwna". Zgadzam się z Padmą, że Moira bywa antypatyczna. Czasami sprawia wrażenie jednej z tych okropnych, skoncentrowanych wyłącznie na sobie osób, które nie potrafią dorosnąć, hołubiąc wyolbrzymione krzywdy, jakich rzekomo doznały w dzieciństwie. Osób, którymi chciałoby się potrząsnąć i kazać wziąć się w garść. Bo Moira wychowała się w kochającej, szczęśliwej rodzinie, której spokój zakłócały tylko bezskuteczne starania rodziców o drugie dziecko. A gdy to drugie dziecko wreszcie się pojawiło, co zbiegło się z wyjazdem Moiry do internatu, znienawidziła je. Można kogoś kochać tylko dlatego, że jest, jak widać, można i nienawidzieć za sam fakt istnienia. Moira zamyka się w skorupie, odrzucając siostrę, a z nią i miłość rodziców. Jedyna osoba, z którą jest blisko to londyńska ciotka Til, która pełni rolę "dobrej wróżki" ale też sama jest zbyt nieuporządkowana, żeby naprawdę pomóc siostrzenicy. 

Do końca książki nie udało mi się szczerze polubić Moiry, z drugiej strony bardzo żałowałam Amy, odrzuconej i niekochanej przez siostrę mimo swoich usilnych starań i podziwu, jakim ją otaczała.

Mimo to książka jest bardzo dobra, a bohaterka, mimo, że antypatyczna, ma w sobie to "coś", co sprawia, że jej historia jest fascynująca. Moira opowiada swoją historię od chwili narodzin, przez lata dzieciństwa, dorastanie w szkole z internatem, gdzie byla obiektem kpin i okrutnych żartów koleżanek, aż po pierwszą miłość, małżeństwo i związane z nim problemy. Autorka doskonale, wnikliwie i bez zbędnych sentymentów opisuje psychikę osoby wyobcowanej ze środowiska, innej niż rówieśnicy, niepotrafiącej nawiązać kontaktu z otoczeniem. Chwilami odnajdowałam w Moirze coś z siebie. Bohaterka opisuje swojego męża: "Ściskał dłoń rozmówcy, kładąc mu rękę na ramieniu, więc cóż mógł wiedzieć o pustce? Z ciemnej strony rzeczy poznał tyle, ile pokazała mu Moira. Wewnętrzne przestrzenie? Jego były pełne." (str.334). Życie wśród ludzi, których wewnętrzne przestrzenie są doskonale pełne, bez cienia pustki, wieczne poczucie obcości, niedopasowania - są wspaniale, wiarygodnie opisane i stanowiły nitkę, która pozwalała mi może nie polubić, ale zrozumieć bohaterkę. Jej postawa, odrzucanie wszystkiego, co dobre ("ja szukałam fałszu i błota"), nawet ta dziecinna zazdrość o siostrę, są logiczne i zrozumiałe.

Piękny jest język tej książki: proste, niemal urywane zdania, sugestywne choć nie nadmiernie bogate opisy tworzące niepowtarzalny klimat. Chwilami subtelny, poetycki, nieoczywisty. Ważną rolę w powieści odgrywa morze - jako miejsce początku, narodzin, powrotów, a wreszcie i końca - dla Amy. Przejmujący, choć ledwie zasugerowany w relacjach z drugiej ręki jest opis katastrofy ekologicznej na wybrzeżu. Moira, "dziecko morza", stale wraca na wybrzeże, czerpiąc z niego siłę do życia. Może i dlatego też pogardza swoją siostrą, która na statku wymiotuje, a jej zainteresowania kierują się w stronę lądu i zamieszkujących go stworzeń.


To smutna, doskonale napisana, przenikliwa książka o samotności, o dorastaniu, o tym jak trudno o bliskość nawet w rodzinie.

Ocena 9/10
czwartek, 25 marca 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
jolantachrostowskasufa
2010/03/25 12:00:38
Z jakiego wydawnictwa jest ta powieść? Recenzja brzmi zachęcająco, a ja zupełnie nie kojarzę tej książki. :)
-
2010/03/25 12:28:45
Wydawnictwo Muza, 2009.
-
kolorowywidelec
2010/03/25 17:37:13
O książce się nie wypowiem,bo nie czytałem. Piszę,by zakomunikować,ze blog dodałem do ulubionych;) Pozdrawiam i życzę powodzenia młodej pisarce, sam również piszę(choć niczego nie wydałem).Pozdrawiam.
-
2010/03/25 18:25:08
Czytałam Eve Green tej autorki,Ostrygojady czekają na półce:)
-
abiela
2010/03/25 20:09:32
MNie "Eve Green" aż tak, jak wielu blogowiczów, nie zachwyciła. "Ostrygojady" też mam, czekają cierpliwie na swoją kolej.
-
2010/03/25 20:40:21
A ja nie wiem dlaczego byłam do niedawna przekonana, że Eve Green to romansidło.
-
2010/03/25 22:58:45
Jestem Ci bardzo wdzięczna za zamieszczane recenzje.
Sprowadziłam sobie "Fioletowy Hibiskus" i nie zawiodłam się.
Teraz w drodze mam "Ostrygojady", zainteresowała mnie ta historia.
Zamierzam stale tu gościć, podczytywać Twoje recenzje i czytać te książki, którymi mnie zarazisz. Bo nie wszystkie rzecz jasna są "w moim typie".
W każdym razie bardzo, bardzo za tego bloga i jego treść dziękuję - dzięki Tobie będę mogła wiedzieć, czym się zainteresować i czemu przyjrzeć. Serdecznie pozdrawiam!
-
2010/03/26 07:46:41
Doro_thea2 - dziękuję. Bardzo się cieszę, że mogę Cię "zarazić" książkami. Oczywiście, że nie wszystkie będą "w Twoim typie" ale to jest najlepsze na blogach, możliwość porównania opinii i pogadania o książkach. Nawiasem mówiąc, "Fioletowy Hibiskus" to jedna z tych książek, o których istnieniu nie miałabym pojęcia, gdyby nie inne blogi.

Kolorowywidelec - dziękuję, i wzajemnie, powodzenia w pisaniu!
-
be.el
2010/03/28 22:56:33
Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. Poluję na inne książki autorki - ale jakoś nie mam szczęścia:(
-
butters77
2010/09/08 21:07:39
Hmm, widzę, że poruszały nas podobne momenty. Mimo rozterek Moiry, jej niewątpliwie bolesnych doświadczeń szkolnych, zachwianego poczucia własnej wartości, które prowadziło ją do obsesyjnej zazdrości (pamiętam scenę w sklepie czy na przyjęciu, gdy bohaterka nerwowo lustrowała wszystkie kobiety - w obawie, że któraś z nich jest kochanką męża) - to Amy współczułam najbardziej. Amy oraz matce Moiry - bezskutecznie próbującej zachować bliski kontakt ze starszą córką... Mimo że jej punkt widzenia był w "Ostrygojadach" jedynie szkicowo nakreślony - to jakoś ogromnie dotykała mnie ta matczyna perspektywa, zwłaszcza w kontekście kilku poronień pomiędzy narodzinami Moiry i Amy.

A na marginesie, mdl2 - czytałaś może "Eve Green"? Może miałabyś ochotę ją pożyczyć? :-) Ostatnio poważnie się zastanawiam nad pęczniejącym w moim domu zbiorem książek - który obejmuje często powieści do przeczytania tylko raz. Dlatego przyszło mi do głowy, że można by się czasem powymieniać, np. korespondencyjnie :-) Pozdrawiam!
-
2010/09/09 07:45:27
Butters, lubię Twoje dopiski po jakimś czasie, przypominają mi o książkach przeczytanych wcześniej :)
Tak, ta Amy budzi współczucie. Matka w moim przypadku trochę mniej, ale też. Myślałam, że czytam przez własny "filtr" - moja siostra jest też o wiele młodsza - ale cieszę się, że mamy podobne zdanie.
Chętnie przeczytałabym "Eve Green", możemy się dogadać na priv, napisz, co chciałabyś pożyczyć w zamian? Tylko u mnie czytanie trochę potrwa - nazbierało mi się nieprzeczytanych i nie nadążam z czytaniem...
-
butters77
2010/09/09 13:37:28
Mdl2, cieszę się, że odświeżam Ci wspomnienia lektur. Rzadko się zdarza, że czytamy coś jednocześnie, a ja po lekturze zwykle mam ochotę wymienić się opiniami - a Twoje recenzje bardzo lubię, więc zawsze zaglądam tutaj :-)

Maila wysłałam :-)
-
2010/09/09 18:31:39
a ja odpisałam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli