Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Pod kopułą - Stephen King


Od soboty mieszkałam pod kopułą razem z dwoma tysiącami mieszkańców miasteczka Chester's Mill. Trudno mi było wyrwać się stamtąd nawet na chwilę, a odgłosy zewnętrznego świata dochodziły stłumione, z bardzo daleka. Mimo, że najnowsza powieść Króla Horroru liczy prawie tysiąc stron, to czyta się tak szybko, i tak wciąga, że możnaby ją połknąć na raz... gdyby rzeczywistość nie upominała się o swoje prawa.

Stephen King właściwie pożarł tu własny ogon, ale zrobił to po mistrzowsku. Po słabej "Komórce" i moim zdaniem beznadziejnie nudnym cyklu Mrocznej Wieży znowu napisał jedną z tych powieści, za które tak go lubię. Nie polecam rozpoczynania przygody z tym autorem od tej akurat książki, bo stracicie połowę przyjemności. Dlaczego? Ponieważ "Pod kopułą" jest napisana tak, jakby King zebrał do kupy wszystkie swoje wcześniejsze powieści, wydestylował z nich najbardziej charakterystyczne wątki i motywy, a następnie połączył w jedną megaksiążkę. Napisaną tak, że każdy wielbiciel Króla natychmiast rozpoznałby jego styl, nawet gdyby dostał powieść bez strony tytułowej. W zasadzie po "Pod kopułą" King powinien już tylko umrzeć albo przestać pisać, bo nic bardziej "kingowskiego" już nie napisze. Znajdowanie podobieństw i typowych drobiazgów (jak choćby staruszek, który spaceruje, żeby uporać się z chorobą żony) sprawiało mi ogromną przyjemność.

Fabuła jest prosta: autor stworzył całe miasteczko, opisał je szczegółowo i precyzyjnie, jak to on, po czym nakrył je nieprzepuszczalnym kloszem i z dużą przyjemnością rozwalił w pył i w proch. Tajemniczy klosz spada na Chester's Mill pewnego sobotniego ranka, odcinając miejscowość od świata. Mieszkańcy próbują dowiedzieć się, czym jest i skąd się wziął, ale akurat odpowiedź na to pytanie nie jest specjalnie ciekawa a nawet trochę mnie rozczarowała. Niezwykle interesujące jest natomiast to, co dzieje się z ludźmi odciętymi od świata, jak reagują na zagrożenie, i wreszcie, jak łatwo władza, nawet na niewielką skalę, może zmienić się w przerażającą tyranię, a spokojna społeczność, odpowiednio zmanipulowana - w żądny krwi tłum.

King kreśli w powieści niepokojący portret amerykańskiej prowincji, rządzonej przez prawicowych fundamentalistów religijnych. Pokazuje zwyrodnienia demokracji i społeczeństwa obywatelskiego (którego zawsze Amerykanom tak zazdrościmy), ale na szczęście, dla równowagi, i to, w jaki sposób porządni ludzie potrafią się zorganizować i wspólnymi siłami walczyć w dobrej sprawie.

Pod kopułą ścierają się dwie siły - jedną kieruje radny miejski Jim Rennie, miejscowy przedsiębiorca i gorliwy chrześcijanin uwikłany w podejrzane interesy, wraz ze stworzoną przez siebie obywatelską milicją, a drugą - weteran z Iraku Dale Barbara, wspierany przez redaktorkę lokalnej gazety, nastoletniego geniusza komputerowego i kilka innych osób, z pomocą wojskowych spoza klosza. Powieść jest, jak to ujął sam autor w posłowiu "gęsto zaludniona", ale zorientowanie się w postaciach i ich losach nie jest trudne, trzeba tylko kilkudziesięciu stron, żeby się do nich przyzwyczaić.

Ze stałych, charakterystycznych jak podpis, motywów Kinga pojawiają się: tajemnicze Coś ukryte w lesie, cytat z popularnej piosenki przewijający się przez całość, "niewidzialne" dla dorosłych dzieci, i ogólnie dzieci jako ważna siła sprawcza, człowiek, którego powoli i nieubłaganie ogarnia coraz większe szaleństwo spowodowane chorobą, wreszcie zło czające się w rzeczach i ludziach pozornie najzwyklejszych na świecie. O wiele straszniejszy od zagadkowego klosza jest byle uśmiech bohatera negatywnego. Są też bardzo typowe dla autora zwiastuny koszmaru, w rodzaju: uśmiechnęła się, nie wiedząc, że zostało jej jeszcze 40 sekund życia. Książka składa się z rozdziałów podzielonych na krótkie podrozdziały, jak gotowe, dynamiczne filmowe ujęcia, a akcja przez cały czas toczy się wartko, nie dając ani chwili oddechu.

Jeśli miałabym się czepiać, to trochę zabrakło mi głębi psychologicznej niektórych postaci, scharakteryzowanych czasem dość pobieżnie, ale przy takim natłoku ludzi i zdarzeń chyba po prostu nie było to możliwe - to raczej fresk niż portret. Ponadto tłumaczenie czasem nie trzyma poziomu - nie mam na to cytatów, tylko ogólne wrażenie.

Jestem wielbicielką Kinga, z dużą przyjemnością przeczytałam prawie wszystkie jego powieści dostępne w Polsce, więc z pewnością nie jestem obiektywna, ale dla mnie "Pod kopułą" była pasjonującą, wciągającą lekturą, pozwalającą zarazem i oderwać się od rzeczywistości i zastanowić nad ludzkimi zachowaniami, i przestraszyć się i pomyśleć. Oczywiście wiem, że dla niektórych to tylko "900 stron zezwierzęcenia, sadyzmu, wulgarności" (z recenzji na merlin.pl), więc jak zwykle - na własną odpowiedzialność :)
Ocena 8/10



środa, 31 marca 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/31 15:05:21
Czytałam recenzje (Newsweek?) z której wynikało, ze King w tej powieści wraca do formy z okresu "Lśnienia". Twoja recenzja wydaje się nie być aż tak optymistyczna, ale myślę że w wakacyjnym okresie sięgnę po książkę, gdyż też mam za sobą epizod "przeczytałam prawie wszystko Kinga".
-
2010/03/31 15:30:34
Zauważyłam, że recenzje tej książki w mediach są hurraoptymistyczne i pełne entuzjazmu, dla równowagi sporo recenzentów na merlinie strasznie psioczy :)
-
lili-pop
2010/03/31 15:46:05
Skoro z Kingiem nie zaczynać od tej książki, to od której rozpocząć i najlepiej takiej,która nie była głośną ekranizacją bo chcę też podsunąć mężowi a on zapewne wszystkie widział?
-
atram_78
2010/03/31 16:14:14
Od dnia premiery krążę wokół tej książki i rozważam :kupować? nie kupować? Twoja recenzja zachęca mnie do tej pierwszej opcji! ;)
-
2010/03/31 17:52:46
Lili-pop, trudne pytanie, chyba wszystkie najlepsze książki Kinga zostały zekranizowane... ja czytałam mniej więcej w kolejności wydawania ich w Polsce, więc od Carrie, Christine, Lśnienia, Miasteczka Salem i Smętarza dla zwierzaków (czy jakoś tak, nigdy nie pamiętam jak to było błędnie po polsku :) - i każda była przeniesiona na ekran...
-
2010/03/31 21:20:07
Czytając opis tej książki mam wrażenie jakbym czytała o rekomendowanej przez Kinga serii GONE. merlin.pl/Gone-Znikneli-Faza-pierwsza-Niepokoj_Michael-Grant/browse/product/1,686792.html#fullinfo Tam też jest kopuła przez którą nie można się przedostać.
-
odcien-purpury
2010/03/31 22:33:57
U mnie już grzecznie czeka na półce na przeczytanie :) Miałam taką chwilę niepowności co do tej pozycji, bo pojawiło się sporo negatywnych opinii, co raczej nie ma często miejsca w przypadku Kinga i jego książek, więc tym milej czyta mi się tę recenzję :)
-
2010/04/01 00:06:16
Dziś w bibliotece już ja miałam w ręku i odłożyłam. Nastepnym razem jednak ja wezmę :)
-
2010/04/01 11:15:38
Carmen_v - a ja tak chodzę wokół tego "Gone-zniknęli" w księgarni i jakoś nie mogę się przemóc.

Odcien_purpury - no właśnie, jest sporo negatywnych opinii czytelników. Znaczy, książka budzi skrajne emocje, też dobrze :) Myślę, że mogą być rozczarowani ci, którzy spodziewają się więcej fantastyki, horroru, duchów itp., bo ten element SF jest w tej książce naprawdę marginalny i w sumie nieciekawy. Ale jak zawsze trzeba sobie chyba wyciągnąć średnią z opinii.
-
2010/04/01 17:11:11
mdl2 mnie ta książka zaciekawiła na tyle, że kupiłam drugą część. Może nie jest zbyt ambitna, ale w miarę ciekawa i dobrze się ją czyta.
Moja siostra ją właśnie czyta, ale nie jest zachwycona.
-
2010/11/09 19:40:14
hej,bardzo podoba mi się twoja recenzja.Czytałas może książkę Kinga wroczna wieża V wilki z calla? która jest według Ciebie lepsza?
prosze o odpowiedz na adres roksi14@vp.pl
z góry dzięki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli