Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Alicja w krainie rzeczywistości - Melanie Benjamin


Z okładki:
"Amerykańska pisarka Melanie Benjamin wykreowała literacką historię życia prawdziwej Alicji Liddell, zainspirowana zdjęciem siedmioletniej dziewczynki na wystawie skandalizujących fotografii Lewisa Carrolla. Ujęła w powieściową formę wstydliwe kulisy powstania arcydzieła literatury światowej i prawdę ukrytą za nieprzemijającą magią najpiękniejszej baśni..."

Narratorką jest 80-letnia Alicja, wspominająca dawną znajomość z panem Dodgsonem, oksfordzkim wykładowcą matematyki, który pewnego popołudnia opowiedział jej historię o dziewczynce wpadającej do króliczej nory, a następnie, na jej prośbę, ją spisał. Znajomość o charakterze skandalicznym, którą dzisiaj jednoznacznie zaklasyfikowalibyśmy jako molestowanie dziewczynki przez pedofila, wykorzystującego jej dziecięcą fascynację swoją osobą.

Alicja krąży wokół wstydliwego tematu w niedopowiedzeniach, co pewien czas wracając myślami do "złocistego popołudnia", opisuje historię powstania wspomnianej fotografii (zresztą zamieszczonej w książce), swoją fascynację panem Dodgsonem, napomyka o skandalu, który później zniweczy marzenia o małżeństwie z księciem. Alicja dorosła zachowuje się tu w sposób typowy dla osób molestowanych seksualnie w dzieciństwie, unika wspomnień, nie jest w stanie przeczytać "swojej" historii spisanej w książce, jakby próbowała wymazać ten okres życia z pamięci. Na koniec wyjaśnia, co w rzeczywistości się wydarzyło pomiędzy nią a autorem "Alicji w krainie czarów" i rolę, jaką sama w tym zdarzeniu odegrała. Wyłania się z tego skomplikowana historia wzajemnej fascynacji i uwiedzenia.

Poznajemy życie Alicji Liddell od dzieciństwa spędzonego w Oksfordzie, gdzie jej ojciec był dziekanem, przez naznaczoną skandalem młodość i romans z najmłodszym synem królowej Wiktorii, aż po wiek dojrzały i późne lata małżeństwa. Powieść została oparta na udokumentowanych faktach z biografii Alicji.

Zaletą książki są dość plastycznie odmalowane realia epoki wiktoriańskiej, a także rozważania nad tożsamością - czy Alicja Liddell i bohaterka książeczki Carrolla to ta sama osoba - nad ludzkimi wyobrażeniami na temat bohaterów książek, wreszcie nad historiami funkcjonującymi w powszechnej świadomości niezależnie od okoliczności ich powstania.

Wada - przez cały czas miałam wrażenie, że autorka zbyt usilnie stara się przedstawić Lewisa Carrolla w niekorzystnym świetle, jako odrażającego (dla nas, XXI-wiecznych czytelników) pedofila, pasjonującego się fotografowaniem dziewczynek. Jak było naprawdę? Czy to jest ta "ukryta prawda"? Czy pisarz był tak samo postrzegany w swoich czasach? Czy to tylko łatwe wyjaśnienie i próba nadania książce skandalizującej otoczki?

Jakoś tak po przeczytaniu zostałam z mieszanymi uczuciami, tym bardziej, że w książce nie ma nic zachwycającego, porywającego, jest napisana dość sztampowo, bez fajerwerków. Na ławeczkę przy piaskownicy jak znalazł, i na rowerek treningowy, i tyle. A może miałam po prostu zbyt wygórowane oczekiwania?
Ocena 6/10
sobota, 03 kwietnia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/11/15 16:03:42
a ja dziś się za nią wzięłam. Dostałam jak widzę dość dawno temu i sprawdzę, jak się czyta.
-
2011/11/15 16:03:42
a ja dziś się za nią wzięłam. Dostałam jak widzę dość dawno temu i sprawdzę, jak się czyta.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli