Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Dagerotyp. Tajemnica Chopina - Lucyna Olejniczak


To kolejna książka autorki z grona Literatek. Bardzo się cieszę, że mam przyjemność znać osobiście Lucynę Olejniczak - osobę nietuzinkową, obdarzoną talentem do opowiadania ciekawych historii i wspaniałym poczuciem humoru. Każde spotkanie z "Lucy" to przede wszystkim interesujące, barwne, zabawne opowieści z życia, których słucha się z ogromną przyjemnością.

I taka też jest ta książka.

Autorka "Dagerotypu" pokazuje nam Fryderyka Chopina, jakiego nie znamy. Nie znamy - bo w obowiązującej wersji jest wyłącznie wychudzonym cierpiętnikiem pod wierzbą płaczącą. A nie wiemy o tym, że młodziutki Fryderyk, w latach 30 XIX w., tuż po przyjeździe do Paryża, był pełnym życia i energii dwudziestolatkiem, który nie gardził urokami życia i brylował na salonach. Ponadto został obdarzony rozlicznymi talentami - oprócz muzycznego, także do rysunku i aktorstwa. Młody człowiek przedstawiony w książce jest mężczyzną żywotnym, radosnym, przebojowym. Flirtuje, lubi napić się wina (a zdarza mu się i z tym przesadzić), uczestniczy w życiu towarzyskim stolicy Francji.

Lucynie Olejniczak udało się przedstawić młodego Chopina jako człowieka z krwi i kości, a przy okazji, dzięki delikatności opisu uniknęła nieprzyjemnego "odbrązawiania" artysty i włażenia z butami w jego życie. Nic tu nie jest dopowiedziane do końca, nie stawia się kropek nad "i", nie rozgrzebuje grobów, a hipotetyczna historia miłosna pozostaje w sferze domysłów bohaterów... i czytelników. Czytając, dostrzega się, że autorka musiała wykonać wiele pracy nad zgłębianiem dokumentów i listów, żeby poznać życie muzyka. Przy okazji, ogromną przyjemność sprawiło mi czytanie o Paryżu - i tym współczesnym i tym sprzed 170 lat. Śledząc przygody bohaterów można zupełnie mimochodem dowiedzieć się mnóstwa ciekawych rzeczy (na przykład, po co młode kobiety odwiedzają pewien grób na cmentarzu Pere Lachaise) i odświeżyć wspomnienia własnych wędrówek - łącznie z charakterystycznym zapaszkiem paryskiego metra :)

A sama książka? Napisana lekko, z wdziękiem i iskierkami humoru, który już znamy z "Wypadku na ulicy Starowiślnej". Znamy również bohaterów - Lucyna i Tadeusz to te same osoby, które w "Wypadku..." zgłębiały historię pewnego strażaka. Tu również akcja toczy się równolegle, na dwóch płaszczyznach - w teraźniejszości obserwujemy poszukiwania prowadzone przez bohaterów we Francji, a w przeszłości - historię romansu kompozytora z młodziutką malarką Marie. Przyznam, że miałam pewien niedosyt tej przeszłości - fragmenty historyczne czytałam z większym zainteresowaniem i niecierpliwie wyczekiwałam kolejnego przeskoku akcji do XIX wieku.

Trzeba natomiast przyznać, że bohaterowie współcześni - Lucyna, Tadeusz, Claude, Sophie, para Amerykanów i przeuroczy pies Chutney - są równie pełnowymiarowi jak i ci z przeszłości. Bardzo życiowe drobiazgi, wzloty i upadki związku pary głównych bohaterów, a wszystko przedstawione ciepło i z uśmiechem. Nieoceniony pan Władysław ze swoimi seansami spirytystycznymi wnosi akcent komiczny. W niedawnym wywiadzie z autorką w "Tygodniku Siedleckim" Mariola Zaczyńska stwierdziła, że ta książka "wprawia w dobry nastrój". Z pewnością tak właśnie jest - czytając, wiele razy uśmiechałam się do siebie, mimo ponurego momentu, w jakim przyszło mi tę książkę czytać.

Szkoda tylko, że, wbrew wcześniejszym planom, książka nie została wydana z płytą. Co prawda Lucyna Olejniczak bardzo plastycznie opisuje utwory muzyczne, tak, że niemal można je usłyszeć - ale dołączona płyta z nagraniami pomogłaby lepiej wczuć się w klimat powieści.
Ocena 8/10
---
Na koniec dwie dobre wiadomości:
Po pierwsze: dwukrotnie przekładane spotkanie autorskie z autorką "Dagerotypu" ma odbyć się ostatecznie 11 maja w warszawskim klubie Traffic (i trzymam mocno kciuki za to, żeby się tym razem odbyło, choć odwołane spotkania autorskie też bywają bardzo sympatyczne ;-) )

Po drugie: wiosna 2010 to wielka ofensywa Literatek. Już za chwilę w księgarniach druga powieść Magdaleny Witkiewicz "Panny roztropne" oraz Marioli Zaczyńskiej "Jak to robią twardzielki".
czwartek, 15 kwietnia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/25 08:59:15
W dobry humor wprowadza mówisz? A czy ma w sobie taką melodyjność? Czy jest jak "pianista" Szpilmana albo jak "Hiszpański smyczek" Andromedy Romano-Lax. Nie mówię tutaj o fabule osadzonej w trudnych czasach, ale o klimacie książki, melodyjnym, pięknym, takim melancholijnym.
-
2010/10/25 12:30:34
Nie mam pojęcia, bo wymienionych pozycji nie znam, a tego "Smyczka" wręcz się boję dotknąć z obawy przed rozczarowaniem.
Na pewno wprowadza w dobry humor, tyle mogę napisać z czystym sumieniem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli