Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Ostatnia noc w Twisted River - John Irving



Mało ostatnio czytam, i mało tu piszę, ale jest nadzieja, że jeszcze tydzień, wygrzebię się spod ostatnich przedwakacyjnych zleceń i nadrobię, przynajmniej trochę.

Muszę się do czegoś przyznać - jestem wielbicielką Johna Irvinga. Oczywiście wiem, że niektórzy kręcą nosem i uważają go za grafomana. Ja mam wrażenie, że to pisarz, którego się albo bardzo lubi, albo nie znosi. Musi "trafić". Do mnie trafia bezbłędnie, przeczytałam chyba wszystkie jego powieści wydane po polsku, niektóre po kilka razy, jedne lubię bardziej, inne mniej, miewam przesyt, ale potem wracam.

"Ostatnia noc..." jest w zasadzie poskładana z tych samych kawałków co wszystkie poprzednie książki Irvinga, z małymi wyjątkami. Są tu i niedźwiedzie, i stary, śmierdzący pies, i wspomniane w przelocie zapasy, i młody pisarz, i wypadek samochodowy, i ojciec obawiający się o swojego syna, wypisz-wymaluj ST Garp goniący kierowców po osiedlu.

Tytułowa Twisted River to rzeka i osada flisaków, w której zamieszkuje kucharz Dominic Baciagalupo z dwunastoletnim synem Dannym. Tragiczna pomyłka chłopca i splot nieszczęśliwych okoliczności zmusi ojca i syna do wyjazdu z osady. Irving na ponad 500 stronach przedstawia ich dalsze losy na przestrzeni 50 lat - tułaczkę, kolejne przeprowadzki w obawie przed zemstą, związki z kobietami. Jak to u Irvinga, bywa groteskowo, smutno, zabawnie albo dziwnie, wydarzenia tragiczne przeplatają się z absurdem, a wszystko składa się na jakieś krzywe zwierciadło ludzkiego losu.

Ale dla mnie to przede wszystkim książka o pisaniu. O tym, jak życie splata się z literaturą i wplata w książki. O przetwarzaniu życia w literaturę na rozmaite sposoby, o samym procesie twórczym. O wątkach autobiograficznych w powieściach, o inspiracjach z życia wziętych. Wszystko to pojawia się mimochodem, w wątku Danny'ego, który publikuje kolejne książki, pomału zyskując sławę i uznanie. Na ostatnich stronach dostajemy wspaniały opis warsztatu pisarskiego Danny'ego. Oczywiście wszystko to natychmiast prowokuje do zadawania pytań - ile w postaci Danny'ego jest samego autora, na ile wszystkie te spostrzeżenia odnoszą się i do samego Irvinga, które ze stałych elementów jego powieści są z życia wzięte. A może ta powieść to jakiś rodzaj rozliczenia z własną twórczością? Dla mnie akurat ten wątek był najciekawszy, chyba ze zrozumiałych powodów :) chociaż samej fabule też nic nie brakuje.

Znów po latach zaczęłam czytać, podkreślając najciekawsze cytaty, a oto próbka:

"Przepisywanie jest pisaniem (...). Bywa też najbardziej twórczym aspektem całości" (s. 365)

"Tak zwani prawdziwi ludzie nigdy nie są tak kompletni jak postaci od początku do końca zmyślone" (s. 397)

"W mediach prawdziwe życie liczyło się bardziej niż fikcja; elementy powieści osnute choćby częściowo na osobistych doświadczeniach budziły większe zainteresowanie odbiorców aniżeli wątki "tylko" zmyślone. Bo czyż w każdym utworze fikcyjnym to, co naprawdę zdarzyło się pisarzowi - lub też bliskiej mu osobie - nie jest bardziej wiarygodne niż jakakolwiek historia będąca od początku do końca dziełem jego wyobraźni? Była to dość powszechnie panująca opinia, mimo iż zadanie pisarza bądź co bądź sprowadza się do wymyślania historii, jak powtarzał przekornie Danny (...)" (s. 394)

i moje ulubione:

"czyż członkowie klubów książki to w większości nie kobiety w pewnym wieku?" (s. 394) He, he. Podstawmy pod "członków klubów książki" członków blogowego kręgu czytelniczego i wszystko jasne.

Może nie jest to najlepsza książka Irvinga - jeśli chodzi o mnie, to nadal króluje Hotel New Hampshire i (wbrew krytykom) Regulamin tłoczni win (na drugim końcu jest Metoda wodna i Syn cyrku) - ale bardzo dobra.

Ocena 9/10

poniedziałek, 07 czerwca 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/07 09:31:33
Do momentu przeczytania przedostatniej książki Irvinga "Zanim Cię znajdę" też byłam jego wielbicielką (czytałam wszystko, a "Hotel New Hampshire" podobnie, jak w Twoim przypadku, był moją najukochańszą ) ale strasznie mnie do siebie zniechecił tą pozycją. Pamiętam, że nie dość, że mi się nie podobała, to jeszcze bardzo się dłużyła ta lektura. Brnęłam i brnęłam, a końca nie było widać.
Pozdrawiam :)
-
ekspresyjki
2010/06/07 10:03:24
Czytam właśnie tę książkę, jest to w ogóle moja pierwsza powieść Irvinga, ale czuję, że ten pisarz do mnie trafia :)

Pozdrawiam:)

Skarletka
-
2010/06/07 12:02:56
Tygrysko - a mnie się ta przedostatnia też podobała, może nie zaliczyłabym jej do ulubionych, ale nie pamiętam, żebym brnęła czy się nudziła. Brnęłam z trudem przez "Syna cyrku", to na pewno :)

Skarletko, a więc poznajesz Irvinga od końca :) Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii kiedy skończysz.
-
2010/06/07 13:05:34
Jestem jeszcze przed Irvingiem, od 2 lat uśmiecha się do mnie z półki jego książka. Mam nadzieję, że dzięki Tobie szybciej po nią sięgnę i oby do mnei trafił:)
A pani w pewnym wieku, hm;) Przyznam się, że jestem zdecydowanie młodsza, o;D
-
2010/06/07 14:31:50
uwielbiam Irvinga, ale nie znam jego ostatnich pozycji, Syna cyrku kupiłam dla mamy i miałam od niej pożyczyć, ale się nie złożyło, a teraz to nie wiem, gdzie go szukać? W każdym razie te powieści, które czytałam do Syna, bardzo do mnie trafiały i na pewno z czasem nadrobię zaległości. Ta pozycja wydaje mi się interesująca
-
atram_78
2010/06/07 16:25:34
Miło czytać pozytywną recenzję książki, którą zamówiło się spontanicznie dzisiaj z samego rana na amazonce. Już nie mogę doczekać się paczki. :)
No i w ogóle dobrze, że jesteś! Już myślałam, że zniknęłaś na dobre! Pozdrawiam! :)
-
2010/06/07 22:30:50
Anaman - "w pewnym wieku" tak ładnie i elegancko brzmi ;-) Mam nadzieję że Irving do Ciebie trafi.

Kasiu.eire, a może zdobędziesz sobie I. w oryginale? Z tego co pamiętam (czytałam w oryginale "Jednoroczną wdowę") czytał się stosunkowo przyjemnie.

Atram_78 - nie, nie zniknęłam, zresztą nigdy nie planowałam znikać z tego bloga, po prostu przywaliły mnie zlecenia chodzące stadami plus nagle okazało się, że mam też jakieś życie towarzysko-osobiste poza ekranem komputera :) ale już się ogarniam i powoli wracam.
-
2010/06/09 17:35:30
Kolejny pisarz, którzy nas różni, potwierdzając regułę ;)
Nie pamiętam już, jaki był tytuł książki, którą usiłowałam zmęczyć, ale wiem, że była to jedna z niewielu, którą porzuciłam, nie dobrnąwszy do końca. Co ciekawe - po książkę sięgnęłam zachęcona filmem.
-
jolantachrostowskasufa
2010/06/14 17:58:00
Ja także należę do wielbicielek pisarstwa Iirvinga i podobnie jak Ty, przeczytałam wszystkie jego powieści, oprócz tej najnowszej. Uwielbiam jego charakterystyczne poczucie humoru. Najnowszą powieść na pewno przeczytam. :)
-
jolantachrostowskasufa
2010/06/14 17:59:51
Irvinga - przepraszam za dziwaczną literówkę. :)
-
be.el
2010/06/14 22:28:08
Jakoś nie mogę pogodzić się z tym, że niektórzy uważają go za grafomana. Naprawdę? Skoro tak, to ja już w ogóle nie orientuję się w świecie książek:(
-
2010/06/15 15:00:26
Moim zdaniem grafomaństwo często mylone jest ze stylem. To chyba dobrze, że czytając jakąś powieść można domyślać się, kto jest jej autorem?
-
2010/06/15 15:04:19
Tę książkę Irvinga zresztą uważam za najlepszą. www.amazonka.pl/czwarta-reka_john-irving,99900158114.bhtml
-
agnes_plus
2010/06/20 00:02:33
Autora znam, cenię (zwłaszcza "Regulamin"), ale nie rozważałam dotąd wzięcia do ręki tej jego najnowszej powieści.. Do teraz. :)
-
2010/06/20 08:52:01
Be.el, spotkałam się już kilkakrotnie z taką opinią i na forach i w rozmowach w realu. Niestety jak to zwykle w przypadku kategorycznych opinii, nie miały rozwinięcia - przypuszczam, że po prostu niektórym nie odpowiada styl i zestaw dziwacznych, powtarzalnych motywów.

Agetiksa, przypuszczam, że masz rację. Czy to dobrze - myślę że zależy od mnóstwa rzeczy, od tego jaki ten styl jest na przykład :) "Czwartą rękę" też lubię, ogólnie prawie wszystko co I. napisał czytałam z dużą przyjemnością.


-
2010/10/02 20:12:09
W poszukiwaniu recenzji "Ostatniej nocy w Twisted River" trafiłam na Twój blog.
Jestem w połowie lektury. Pierwsze strony powieści, powiedzmy do epizodu s patelnią, były drogą przez mękę. Myślałam, że porzucę czytanie tej powieści, podobnie jak zrobiłam to z "Synem cyrku". Teraz czytam z dużym zapałem i smutno mi, że już wkrótce koniec...
Ciekawe komentarze w sprawie odbioru albo recepcji;-) powieści Irvinga. Szczególnie ten, w którym film miałby rzekomo zachęcić do lektury. Każdy film według powieści Irvinga był dla mnie większym lub mniejszym rozczarowaniem, choć nie były to słabe filmy.
Jeśli miałabym ustalić swój ranking, na pierwszym miejscu króluje jednak "Świat według Garpa". Przeczytałam tę książkę prawie 20 lat temu i pamiętam, że nie mogłam się oderwać. Wokół się waliło i paliło, a ja czytałam... To była wówczas jego jedyna przetłumaczona na polski powieść. Zakochana w Irvingu po tej lekturze dwie kolejne "Uwolnić niedźwiedzie" i "Małżeństwo wagi półśredniej" kupiłam sobie po niemiecku... Drugie miejsce przyznaję "Regulaminowi tłoczni win", a trzecie - "Modlitwie za Owena". "Metodę wodną" uważam za najsłabszą powieść Irvinga. "Syn cyrku" zdał mi się zbyt drastyczny. Pozostałe trzymają poziom. Nie zgadam się z opinią (czyją właściwie? - nieokreślonej bliżej gawiedzi?), że Irving to grafoman. Grafomanem jest Coelho, a z naszego rynku z pewnością - spośród sporej sfory zajmującej się bazgraniem ;-) - walkę o palmę pierwszeństwa wygrywa niewątpliwie Janusz Leon W. Pewnie te panny na forach kochają "wysoką" literaturę czyli wypociny tych facetów;-)
-
2010/10/02 20:13:08
epizodu Z patelnią:)
-
bartoszcze
2010/10/08 20:19:20
Jakoś nie mogę pogodzić się z tym, że niektórzy uważają go za grafomana

Może zetknęli się tylko z trzema pierwszymi powieściami (Uwolnić niedźwiedzie nie zmęczyłem, a Ratować prośka nie tknąłem, za podszeptem osoby zaufanej).
-
mmadalena79
2011/05/12 14:06:43
właśnie czytam sobie Twoje starsze wpisy, bo robię listę książek do kupienia w Polsce w przyszłym miesiącu.
Irving to chyba mój ulubiony pisarz, a przynajmniej jednen z, przeczytałam wszystko opróch "Metody..." nie dałam rady, "syn Cyrku" też mi się podobał, ja też myślę, że "Hotel..." jest jedną z najlepszych książek autora, "Ostatnia noc..."też mi się bardzo podobała, też czytałam w zeszłym roku w wakacje.
podsiodmymniebem.blogspot.com/2010/10/z-powrotem-w-domu-z-powrotem-w-pracy.html
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli