Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Którędy droga - Iain Pears

 

Kolejny kryminał historyczny. Anglia, rok 1663, niedługo po tym, jak po okresie rządów Cromwella przywrócono monarchię, a na tronie zasiadł Karol II. W Oxfordzie ginie w dziwnych okolicznościach jeden z profesorów Nowego Kolegium. Młoda służąca Sarah Blundy zostaje oskarżona o morderstwo, a następnie skazana na powieszenie. Czy jednak rzeczywiście była winna tej śmierci?

Na opowieść składają się cztery ułożone kolejno relacje. Pierwsza to notatki Marca da Cola, studenta medycyny i syna weneckiego kupca. W drugiej części poznajemy wersję wydarzeń niejakiego Prestcotta. Młody arystokrata, syn zdrajcy Korony, rozpaczliwie próbuje udowodnić, że jego ojciec nie był winny zarzucanej mu zdrady, a przy tym odzyskać rodzinny majątek. Trzecia opowieść to relacja doktora Wallisa, kryptografa zajmującego się rozszyfrowywaniem zakodowanych listów rebeliantów, a w ostatniej części poznajemy historię opowiedzianą przez Anthony'ego Wooda, historyka i antykwariusza.

Relacje uzupełniają się wzajemnie i składają w misterną układankę. Każda następna wyjaśnia niedopowiedzenia, prostuje i dementuje kłamstwa zawarte w poprzednich, a ostatnia dostarcza wszystkich elementów brakujących do rozwiązania zagadki śmierci doktora Grove'a. Na koniec okazuje się, że prawie nikt nie jest tym, kim wydawał się na początku, a tajemnicza śmierć doktora zostaje wyjaśniona w zaskakujący sposób.

Relacje różnią się od siebie, dlatego książka wydała mi się nierówna. Najbardziej podobała mi się część pierwsza i ostatnia. Pierwsza dlatego, że odlegle przypominała mi "Żywe srebro" Stephensona. Dużo tu sporów naukowych, filozoficznych, sporo informacji o stanie ówczesnej medycyny i o początkach "filozofii naturalnej", czyli tego, co przerodziło się we współczesne nauki ścisłe. Eksperymenty z transfuzją krwi, teorie medyczne, dysputy sprawiają, że relacja młodego medyka wydała mi się pasjonująca. Przy okazji dzięki temu, że narrator jest cudzoziemcem i próbuje opisać wrażenia z podróży do obcego kraju, możemy poznać wiele szczegółów z życia epoki - od potraw i stylu spożywania posiłków, po złośliwie przedstawiony przez Colę teatr angielski tamtego okresu.
Z kolei ostatnia, historia Wooda, czyta się świetnie, bo wyjaśnia i dopowiada to, co wcześniej było niewyjaśnione, a poza tym zawiera tzw. "wątek romantyczny" i najpełniej przedstawia oskarżoną o morderstwo Sarah.

Natomiast historia druga i trzecia przeznaczone są raczej dla wielbicieli opowieści o intrygach dworskich, zdradach, szpiegach, sojuszach i spiskach. Ja do nich nie należę, dlatego czytało mi się to dość ciężko, gubiłam się w zawiłościach i miałam chwilami serdecznie dość. Ale podejrzewam, że dla miłośników typowej powieści historycznej będzie to uczta czytelnicza. I, oczywiście, warto było przebrnąć, żeby poznać wyjaśnienie całej historii.

Wielkim plusem książki jest to, że autorowi udało się uniknąć czegoś, czego nie znoszę w powieści historycznej - a mianowicie wrzucania w dekoracje z epoki na wskroś współczesnych bohaterów, o XXI-wiecznej mentalności. Nawet niezwykłe na owe czasy poglądy Sarah i jej matki na prawa kobiet i równość są przekonywająco umotywowane i nie rażą. Bohaterowie są wiarygodni w kontekście swojej epoki, a dodatkowo wiele z występujących tu osób to postaci autentyczne.

Denerwował mnie natomiast szyk przestawny używany prawie bez przerwy przez tłumacza. Rozumiem, że to zabieg, który miał na celu archaizację języka, ale w nadmiarze, prawie w każdym zdaniu, jest nie do zniesienia.

Brakuje mi jakiegoś mądrego podsumowującego zdania... nie polecę entuzjastycznie wszystkim tej lektury na plażę, ze względu na fragmenty, które mnie znudziły i zmęczyły, ale z drugiej strony ostatecznie przeczytałam tę książkę z przyjemnością.

Ocena 7,5-8/10

PS jakoś dzisiaj to całe recenzowanie wydało mi się strasznie jałowe i jakieś średnio odkrywcze: czytam i piszę o tym, co przeczytałam, i tak w kółko... tak, wiem, że w zasadzie na tym polega cała idea bloga książkowego, ale może by coś zmienić?

 Poza tym chyba mniej więcej teraz mija rok odkąd zaczęłam pisać tego bloga - trzeba by zrobić jakieś podsumowanie czy coś...

środa, 28 lipca 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
atram_78
2010/07/28 11:14:54
A co konkretnie chcesz zmienić? Może wygląd strony? ;) Ja tam lubię Twoje pisanie i nie uważam żeby było jałowe! Mój blog to dopiero jest jałowy! Ha, ha! ;) Wypaliłam się blogowo i postanowiłam przenieść się tutaj : lubimyczytac.pl/ Świetna strona! Widziałaś? Mnie wessało na amen i przyznam się, że podoba mi się bardziej niż "pisanie" bloga. Ty możesz założyć sobie tam konto jako autor, jeśli chcesz oczywiście! :)
Pozdrawiam!
P.S- w końcu udało mi się zdobyć "Rower"w bibliotece! Wkrótce przeczytam i ocenię ;)
"Jabłka" zamówiłam na merlinie, ale chyba mają problem ze sprowadzeniem... A "Kukułkę" sobie kupię, a co! :)
-
2010/07/28 12:17:54
Atram_78, dziękuję. Sama nie wiem, co chcę zmienić.
Lubimyczytać znam i nawet mam tam chyba konto, ale nie mam cierpliwości do tych serwisów, poddalam się po wstawieniu kilku książek do biblioteczki :)
Miłego czytania "Roweru" i czekam niecierpliwie na Twoją szczerą obiektywną ocenę. Pierwsza będzie wznowiona we wrześniu, razem z wydaniem "Kukułki", o ile znów coś się nie zmieni.
-
hiliko
2010/07/28 13:46:00
No wiesz co? Jak możesz tak mówić. Twoje recenzje są zdecydowanie niejałowe. Ja tam bardzo lubię je czytać. Atram ma rację, może by szablon zmienić? Może bardziej kolorowy, żywszy etc.? Oczywiście nie sugeruję, że Twój obecny szablon jest jakiś zły czy coś, ale skoro chcesz jakieś zmiany... :))
A recenzja świetna. Pozdrawiam. !
-
2010/07/28 14:08:30
@Wielkim plusem książki jest to, że autorowi udało się uniknąć czegoś, czego nie znoszę w powieści historycznej - a mianowicie wrzucania w dekoracje z epoki na wskroś współczesnych bohaterów, o XXI-wiecznej mentalności.

O, to, to. Pamiętam, jak - wychowana na Kossak-Szczuckiej i Gołubiewie - nadziałam się na "Filary ziemi" Folletta. Ależ to było zaskakujące przeżycie ;-) A skoro Pears stworzył postacie dobrze osadzone w epoce, o ktorej pisze, to robię przy nim duchową notkę - "przeczytać".

Nawiasem mówiąc, czy wśród literatury tłumaczonej ostatnio albo przedostatnio znalazłoby się więcej książek historycznych, w których autorowi udało się przekonująco oddać mentalność bohaterów? Bo mam wrażenie, że dookoła same romanse i kryminały w kostiumie historycznym. Ale może się mylę. Mam nadzieję, że się mylę :-)
-
atram_78
2010/07/28 19:11:21
Twoja Pierwsza jest już dostępna na merlin.pl.
Wysyłają w ciągu 24h! Chyba sobie zmodyfikuję zamówienie :)
-
2010/07/29 00:27:20
Atram_78 - wyprzedają resztki z dna magazynu przed II wydaniem :)

Allegra_walker - o tak, podobnie było w "Świecie bez końca" Folletta, w "Katedrze w Barcelonie", w "Piekle Gutenberga", nie pamiętam już dobrze jak było w "Medicusie" Gordona, tam chyba nie było to aż tak denerwujące. A tu jakoś nic mnie nie raziło, postacie, ich myślenie, zachowanie wydawały się pasować do epoki. Choć, jak pisał kiedyś bodajże Feliks W. Kres (nie jestem pewna, poprawcie mnie jeśli się mylę), nie da się stworzyć w 100% historycznego bohatera, bo byłby dla nas kompletnie niezrozumiały albo odrażający.
-
atram_78
2010/07/29 08:09:12
Mdl- a skąd! To drugie wydanie jest już do kupienia! :)
-
2010/07/29 10:14:43
Rzeczywiście. Dobrze że mam Czytelników, którzy informują mnie o losach moich książek, inaczej nic bym nie wiedziała :)
-
ysabellmoebius
2010/07/30 02:33:19
Mam wrażenie, że jakiś cas temu czytałam recenzję tej książki w oryginale i autor recenzji również uskarżał się na język, więc nie dam głowy, czy to wina tłumacza... :)

Niezależnie od tego bardzo bym chciała tę ksiażkę przeczytać. Dzięki za recenzję.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli