Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Oczyszczenie - Sofi Oksanen

 

Czasami miejsca położone całkiem blisko okazują się najbardziej egzotyczne.

Do tej pory nie wiedziałam nic o Estonii. Wymieniana zawsze jednym tchem z Litwą i Łotwą, nie kojarzyła mi się z niczym poza komputeryzacją i jakimiś zdawkowymi wiadomościami z gazety. Mały kraj gdzie ludzie mówią w dziwacznym języku, jeden z wielu.

"Oczyszczenie" to moje pierwsze zetknięcie z tym krajem.

Estonia, 1992 rok. Aliide Truu, starsza kobieta, znajduje na swoim podwórku pobitą, obszarpaną dziewczynę. Mimo początkowych obaw zaprasza ją do domu, gdzie mieszka sama, i opiekuje się nią. Po pewnym czasie odkrywa, że łączy je coś więcej niż tylko to przypadkowe spotkanie.

Akcja rozgrywa się na wielu planach czasowych - w czasie wojny, w powojennej Estonii zajętej przez Związek Radziecki, i wreszcie na początku lat dziewięćdziesiątych. Z opowieści Aliide poznajemy historię kraju, doświadczonego przez wojnę i radziecką okupację. Mieszkańcy od lat mieszkają "na walizkach" szykując się do ucieczki przed kolejną wojną, do wywózki do łagrów, do następnej okupacji. Zara z kolei jest Rosjanką, która wyjechała na Zachód w poszukiwaniu lepszego życia, a zamiast tego trafiła w szpony handlarzy kobietami, od których próbuje uciec. Smutne, pokawałkowane losy mieszkańców kraju-molocha.

To też, a może przede wszystkim książka o kobietach. O tym, jak różne formy może przybierać przemoc wobec nich, jak mężczyźni łamią i maltretują kobiety - obojętne czy w celu wydobycia z nich zeznań czy zmuszenia do prostytucji. Ale i o tym, jak daleko kobiety ptrafią się posunąć w desperacji, chroniąc to, co kochają. O zdradzie, miłości i nienawiści między najbliższymi osobami, i o tym, jak polityka i historia niszczyły ludzi i rozrywały rodziny. Wreszcie o próbie odkupienia.

Jest tu trochę skandynawskiego nastroju, chwilami nasuwały mi się skojarzenia z Axelsson - handel kobietami, skomplikowane relacje sióstr. Jednak historyczny kontekst sprawia, że ta książka jest inna. Trudna i przygnębiająca, ale pozwala poznać i może choć trochę zrozumieć Estonię i jej mieszkańców. Na pewno warto ją przeczytać.

 

 

środa, 22 września 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
izabella_g
2010/09/22 09:49:33
Widzę, że prawdziwa epidemia z tym "Oczyszczeniem", napisałaś o nim jednocześnie z dededan. Jej recenzja mnie bardzo zachęciła, a Twoja nie odstraszyła, więc pora się zacząć rozglądac za tą książką.
-
2010/09/22 10:05:59
Też to zauważyłam :)
No cóż, wszyscy czytamy te same blogi i wszyscy dajemy się skusić tym samym recenzjom :) ale choć wielokrotnie zdarzyło mi się rozczarować taką polecaną książką, to nie tym razem.
-
izabella_g
2010/09/22 10:14:02
Poza tym dochodzi jeszcze czynnik- współpraca z wydawnictwami (bo jak wytłumaczyć, że nagle 20 osób czyta dokładnie to samo, niezależnie od swoich dotychczasowych zainteresowań) ale na szczęście Ciebie to nie dotyczy:)
-
szukamzyjepragne
2010/09/22 10:22:49
Gdyby nie ta współpraca to ciężko byłoby z nowościami :) I przynajmniej można zobaczyć czy większości osób się podobała czy nie zanim się ją kupi ;) o ile oczywiście recenzent nie przedkłada bardziej współpracy nad rzetelnością opisu.
Nie wiem ciekawy temat, ale zobaczę jeszcze czy się skuszę:)
-
2010/09/22 11:28:33
Właśnie zawsze mam wątpliwości w przypadku współpracy, na ile taka recenzja jest obiektywna.
Czy bez niej byłoby ciężko z nowościami? Nie ciężej niż kilka lat temu, kiedy o takiej współpracy nikt nie słyszał. I tak to wydawcy wybierają konkretne książki do promowania w różnych kanałach, więc zdarza się że ciekawa nowość przemyka niewidzialna, bo akurat w danej chwili musi być wypromowane coś innego. A na koniec i tak trzeba się przekonać samemu...
-
2010/09/22 12:16:54
Tej książki nie otrzymałam z wydawnictwa. Wypatrzyłam ją już w zapowiedziach i bardzo chciałam przeczytać. Potem pojawiły się recenzje na blogach i książka jeszcze bardziej zaczęła mnie kusić. W moich bibliotekach jej nie znalazłam więc wypożyczono ją dla mnie w innym odległym mieście tak abym mogła jak najszybciej zaspokoić swoją ciekawość.
Ale rzeczywiście czasem recenzje jakiejś książki zalewają wielką falą blogi czytelnicze. Ma to plusy i minusy. Ja lubię sprawdzić co o danej pozycji sądzą inni blogowicze. Poza tym sama nigdy nie czuję się zobowiązana do wystawiania pochwalnych recenzji tylko dlatego, że książkę otrzymałam z wydawnictwa.
-
2010/09/22 17:07:41
Dededan, jak widać obie wpisałyśmy się w modę na Sofi Oksanen :)
I akurat w przypadku tej książki dobrze się stało, że taka moda jest.

Jak słusznie zauważyłaś, fale czy mody mają plusy i minusy. Ja też lubię sprawdzić, co myślą inni, choć potem przy zakupie uwzględniam w zasadzie tylko opinie tych kilku osób, których gust na tyle pokrywa się z moim, żebym mogła być pewna, że się nie zawiodę. Minusem jest to, że czasem idzie taka fala, po czym okazuje się że - wiele hałasu o nic.

W temacie promocji blogowej chwilowo siedzę okrakiem na barykadzie, ponieważ moja Trzecia miała być w ten sposób promowana. Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe, żeby całkiem obiektywnie zrecenzować książkę nie dość, że przysłaną z wydawnictwa, to jeszcze napisaną przez blogową "sąsiadkę", uważnie śledzącą swoje recenzje :) Dla mnie byłoby to niewykonalne, już wystarczająco trudne jest pisanie o książkach moich znajomych.
-
2010/09/24 18:04:19

Bardzo podoba mi się Pani blog! Nie czytałam Pani książek, ale recenzje które Pani pisze, to najlepsze recenzje jakie kiedykolwiek czytałam! Gratuluję i zazdroszczę po cichu...; Chciałabym zaproponować, jeśli mogę, do przeczytania i zrecenzowania przez Panią książki Judy Budnitz "Gdybym ci kiedyś powiedziała", bo jestem ciekawa co moze mi pani o niej powiedzieć; )
[W sumie głupio wyszło bo ten sam wpis wkleiłam niechcący na blog Miasta Książek, ale na 100% dotyczy Pani bloga ;)]
-
2010/09/24 20:20:51
Cytrynowydrops - bardzo dziękuję, chociaż uważam taki komentarz bardziej należałby się właśnie Miastu Książek :)
A Budnitz czytałam, ale już tak dawno, że jedyne, co mogłabym teraz o niej napisać to to, że zrobiła na mnie wtedy ogromne wrażenie. Gdzieś tam czeka na swój czas zbiór opowiadań tej autorki, więc pewnie kiedyś go tu zrecenzuję.
PS jestem za tym, żebyśmy na blogach jednak mówili sobie na "Ty" :)
-
2010/09/25 15:08:15
Jestem więc na 'Ty' z pisarką ;)
-
bookfa
2010/09/27 22:53:58
Tez wpadlam w sidla Sofi Oksanen. Bylam w czwartek na targach ksiazki w Geteborgu i mialam okazje ja zobaczyc, uslyszec i dostac autograf do polskiego egzemplarza, ktory mialam ze soba i co nie uszlo jej uwadze. Tylko dlatego mimo wielkiego tlumu wokol niej udalo mi sie zamienic z nia pare slow. Nawet z wygladu jest to osoba dosc niezwykla, kojarzy mi sie z rajskim ptakiem. Recenzje jej powiesci pisalam juz jakis czas temu a wkrotce napisze pare slow o targach i spotkaniach targowych, takze z Sofi Oksanen.
-
butters77
2010/10/10 12:03:37
To ciekawe, co piszecie o szumie blogowym wokół danej książki... Przyznam, że ja go nie dostrzegam, ale i blogów książkowych regularnie odwiedzam baaardzo niewiele. W zasadzie, gdy się dłużej zastanowić, systematycznie zaglądam tylko tu ;-) Pamiętam, że swojego czasu przetrząsałam różne listy książkowych blogów w poszukiwaniu recenzenta, który mnie zainspiruje i wyjątkowo ujmie swoimi spostrzeżeniami... ale do tej pory ten warunek spełniła jedynie młoda pisarka :-) Niestety, kilkakrotnie natknęłam się na blogi "recenzenckie", w której notka na temat książki ograniczała się do streszczenia fabuły... Brrr!
[Co nie zmienia faktu, że nadal szukam :-)]

Bookfo, zajrzałam do Ciebie - autograf Sofi niezwykły :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli