Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Wokół śmierci - Gunnar Staalesen

Ta książka definitywnie kończy moją przygodę z kryminałami na jakiś czas. Teraz mam już pewność, że nie lubię gatunku - szkoda mi życia na sprawdzanie, czy któryś kolejny kryminał nie okaże się tym pierwszym naprawdę dobrym.

"Wokół śmierci" to książka dla fanów kryminału "czarnego" czyli takiego, gdzie zgorzkniały facet w średnim wieku, po rozwodzie, prowadzi śledztwo chociaż nikt go o to nie prosił, i odkrywa rzeczy, na które policja nie wpadła. Oraz dla zwolenników tzw. skandynawskiego tła społecznego. Zaczynam mieć wrażenie, że połowa Skandynawów krzywdzi dzieci, a druga połowa pracuje w opiece społecznej i je ratuje. Poza tym nic innego nie robią, chyba, że przypadkiem piszą książki o krzywdzeniu dzieci i opiece społecznej.

Akcja toczy się głownie w latach 70/80. Jańcio, syn narkomanki, od najmłodszych lat pozostaje pod kuratelą opieki społecznej. Mimo to nie omijają go tragiczne wydarzenia - najpierw ginie przybrany ojciec, a po kilkunastu latach chłopak zostaje oskarżony o morderstwo adopcyjnych rodziców. Śledztwo prowadzi były pracownik opieki, który wcześniej zajmował się Jańciem, a obecnie pracuje jako prywatny detektyw. Tropy prowadzą do afery przemytniczej sprzed lat, pewną rolę odegra też zagadkowe morderstwo sprzed ponad stulecia.

Brzmi całkiem ciekawie, prawda? Tym większe rozczarowanie, bo książka jest po prostu nudna i nijaka, przynajmniej dla mnie, i przyznam się że odłożyłam ją na kilkadziesiąt stron przed końcem, bo wcale mnie nie ciekawiło, co będzie dalej. Zanudzić czytelnika, to chyba największy grzech kryminału...

Akcja się wlecze, wątek przemytniczy jest wybitnie nieciekawy, bohater nie ma w sobie nic, co pozwoliłoby go polubić. Co najgorsze, nie znalazłam tu nawet cienia słynnego "skandynawskiego klimatu", czyli tego Czegoś, co sprawia, że czytając książki tamtejszych autorów niemal czujemy zimno, wiatr i lodowatą pustkę. Jest to tym bardziej frustrujące, że ciemna, depresyjna okładka taki klimat sugeruje.

Nie doczytałam do końca, więc oceny nie będzie, możliwe że na tych ostatnich kilkudziesięciu stronach ukryły się fajerwerki, szybka akcja, ponure skandynawskie pustkowia i głęboka psychologia - kto ma chęć i wolne parę dni, niech sam sprawdzi, mnie się już nie chce.

I to jest koniec, definitywny koniec czytania przeze mnie kryminałów ze szczególnym uwzględnieniem kryminałów skandynawskich. Być może zrobię wyjątek dla kolejnego Theorina i dla koleżanek Literatek, które tworzą w tym gatunku... ale raczej nieprędko.

środa, 01 września 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/02 11:33:57
A to ciekawa decyzja. Rzeczywiście kryminały skadynawskie (po sukcesie Mankella) są tłumaczone taśmowo, z łatwymi do przewidzenia skutkami. Staalesen jest rzeczywiście rozwlekły i zapamietałem go jako nużącą "literaturę bez właściwości". Ale oprócz tego odnoszę wrażenie, że jest cały nurt literatury kryminalnej o poważniejszych ambicjach literackich, jak np Carofiglio czy ostatnio przeczytany McGilloway (niezależnie od ilości trupów), o moim ulubionym LeCarre nawet nie wspomnę, a właściwie wspomnę - daj Boże, aby nawet ambitni autorzy mieli takie panowanie nad językiem, fabułą, detalem, jak ma/miał on właśnie. A co z pograniczami Krwawy południk McCarthy'ego zaliczamy do której grupy?
-
agawa79
2010/09/02 14:50:25
ooooo, najnudniejszy kryminał, jaki czytałam ever. :D i też u mnie to był jeden z tych, na których zakończyłam czytanie kryminałów (i w dodatku wcale mi nie tęskno do gatunku).
jedyne, co mi się podobało we "Wokół śmierci" to opisy Bergen - w myślach "chodziłam" sobie tamtymi ulicami.
-
2010/09/02 21:12:51
Dijkstra-jg, dobre pytanie. Ja sobie na własny użytek definiuję kryminał (jako "gatunek-którego-nie-lubię") wąsko: ktoś ginie, ktoś inny usiłuje się dowiedzieć kto jest winny, prowadzi mniej czy bardziej formalne śledztwo, razem z bohaterem poznajemy rozwiązanie zagadki.
Le Carre'a czytywałam dawno temu, więc mogę się mylić, ale czy to nie byłby raczej thriller?
A "Krwawy południk" na mnie czeka, ale po lekturze fragmentu w "Kulturze" DGP aż boję się po to sięgnąć. Fragment ociekał krwią i flakami ale czy to kryminał? nie wiem. trup kryminału nie czyni (dla mnie) :)

Agawa - uff, jak dobrze że nie tylko mnie zanudził Staalesen :) Bergen było OK, ale mało klimatyczne jak dla mnie. Może gdybym znała miasto w rzeczywistości, byłoby inaczej - pewnie tam bylaś?
-
odcien-purpury
2010/09/07 14:41:05
Chociaż nie czytałam akurat tej pozycji, kryminały uwielbiam. Natomiast nie jestem w stanie przeczytać romansu, już na samą myśl ciarki mnie przechodzą. Ilekroć chciałam przełamać swoją niechęć było jeszcze gorzej. Teraz doszłam do wniosku, że nic na siłe, jest przecież tyle innych wspaniałych książek :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli