Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Miasteczko Cold Spring Harbor - Richard Yates

Gdybym miała jednym zdaniem określić książki Yatesa, nazwałabym je kroniką zmarnowanego życia i zawiedzionych nadziei.

Jest coś takiego w tym jego bezlitosnym realizmie, że te książki, choć niby o niczym, ot, wyrywki z życia najzwyklejszych ludzi, zostają na długo w pamięci.

Tu mamy historię Evana. Młodziutki, dobrze się zapowiadający mechanik samochodowy, musi jeszcze w szkole zacząć dorosłe życie, kiedy jego dziewczyna zachodzi w ciążę. Przymusowe małżeństwo szybko kończy się rozstaniem. Pewnego dnia, gdy chłopak podróżuje z ojcem do Nowego Jorku, sanochód się psuje i muszą wezwać pomoc. Dzwonią do przypadkowych drzwi, które otwiera Gloria - rozwódka z dwojgiem dzieci.

To zupełnie przypadkowe spotkanie otwiera nowy rozdział w życiu chłopaka i wszystkich pozostałych bohaterów. Nie jest to jednak żadne nowe, wspaniałe życie, tylko początek drogi do kolejnego związku, mieszkania z teściową i szwagrem, niekończących się pretensji, wyrzutów i prób ratowania sytuacji.

Wszyscy tu przeżyli jakieś rozczarowanie, życie wszystkich bohaterów potoczyło się nie tak. Na wpół ślepy wojskowy, który nie zdążył na wojnę. Chłopak, który zarzucił myśl o studiach z powodu przedwczesnej "wpadki". Pierwsza żona Evana, która mimo ukończonych studiów pracuje w barze. Neurotyczna, zapijaczona teściowa i równie neurotyczna matka (szczegółowe portrety znerwicowanych, pijących kobiet to chyba znak firmowy Yatesa). Dorastający chłopak pełen nienawiści do otoczenia. Za wysokie aspiracje - szkoły prywatne, wojsko, szczęście... - zderzone z brutalną, nijaką rzeczywistością. Zamożne miasteczko na Long Island wydaje się tu brzydkim, małym piekłem, na które bohaterów skazano już za życia. Nawet zakończenie nie daje nadziei - nowo narodzone dziecko z pewnością poniesie cały rodzinny bagaż obciążeń w dorosłe życie i wyląduje w podobnym miejscu.

Zawsze, kiedy czytam Yatesa, widzę oczyma wyobraźni film z aktorami z lat sześćdziesiątych. Piękne, rozedrgane kobiety ze szklaneczkami w dłoniach i przedwcześnie dojrzałych mężczyzn. Zachwyca mnie precyzja, z jaką pisarz oddaje niuanse psychologiczne i meandry związków międzyludzkich. Właściwie to gdzie się teraz podziały takie powieści, analizujące to wszystko, co między ludźmi się dzieje?

środa, 06 października 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
henneshemskhet
2012/04/02 18:31:38
mnie sie yates szalenie podoba. glównie ze wzgledu na sposób narracji - ale takze ze wzgledu na wyrozumialosc w stosunku swoich bohaterów

pozdr \ m
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli