Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Pływak - Zsuzsa Bank

 

Odkrywam nowe, nieznane choć tak bliskie lądy.

Odkrywam je dzięki serii wydawnictwa Czarne: "Inna Europa, inna literatura". Znalazłam ją w dużych ilościach w taniej książce - i bardzo się z tego cieszę.

Jestem nasycona bestsellerami, "wydarzeniami literackimi", znanymi nazwiskami wałkowanymi na okrągło w mediach. Teraz chcę tego, co nieznane, bliskie a jednak inne.* Chcę być zaskakiwana i olśniona przez autorów o zupełnie nieznanych mi nazwiskach, pochodzących z miejsc o trudnych do wymówienia nazwach.

Na początek "Pływak". Autorka, mieszkająca w Niemczech córka węgierskich imigrantów, opisuje historię dwojga dzieci i ich ojca, tułających się po węgierskiej prowincji po odejściu matki. Ta, po upadku powstania 1956 roku wybrała emigrację do Niemiec, bez pożegnania. Trójka bohaterów błąka się pomiędzy domami bliższych i dalszych krewnych, próbując jakoś poradzić sobie z tym rozstaniem.

Narratorką jest dziewczynka, starsza z rodzeństwa, i ten zabieg bardzo mi się podobał. Dzięki temu, że opowiada dziecko, historia jest prosta, nasycona uczuciami ale nie sentymentalna. Pewne zdarzenia - to, co dzieje się między dorosłymi, wydarzenia polityczne - pozostają niedopowiedziane, tajemnicze, takie, jakie musiały wydawać się dziewczynce niewtajemniczonej jeszcze w dorosłe życie. Szczegóły musimy dopowiadać sobie sami, już z punktu widzenia dorosłego. Czytanie przypomina sięganie do wspomnień z najwcześniejszych lat, które dopiero dzisiaj potrafimy zinterpretować w nowym świetle i połączyć w całość, a kiedyś wydawały się fragmentaryczne i niezrozumiałe.

Jest tu trauma, gorycz odrzucenia, ale i niezwykle silna więź rodzinna, miłość między rodzeństwem. Młodszy brat, Isti, czy to nieco opóźniony umysłowo, czy tak dalece skrzywdzony porzuceniem przez matkę że sprawia takie wrażenie, znajduje ukojenie w obsesyjnym pływaniu. Motyw pływania, nurkowania, wody, przewija się przez całą książkę, prowadząc do smutnego, tragicznego zakończenia.

Każdy rozdział został zatytułowany imieniem innej postaci - a tych w książce jest wiele, cała galeria, i każda zasługuje na uwagę. Wszystkie wiodą niełatwe, proste i zwyczajne życie w ciężkich czasach, a każda z nich odgrywa ważną rolę w losach dzieci rzucanych po całym kraju i próbujących mozolnie odbudować swój świat po stracie.

Piękna, urzekająca prostotą i poezją książka, która zostaje w pamięci na długo po przeczytaniu.

 

---

* i z typową dla siebie niekonsekwencją na kolejną lekturę wybrałam najnowszą powieść Pata Conroya, o której na razie mogę powiedzieć tyle, że jest przestylizowana i denerwująca.

sobota, 30 października 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
the_book
2010/10/31 12:31:55
Też mam po uszy nowości wydawniczych, staram się z dużą rezerwą, refleksyjne podchodzić do "wydawniczych hitów". Zresztą tak pewnie bym nie miała możliwości być na bieżąco z wszystkimi nowościami...dlatego ostatnio odpuszczam sobie i staram się czytać teksty wydane już jakiś czas temu. A z totalnie innej beczki to Wyd. Czarne w naszym kraju, nad Wisłą wykonuje fantastyczna robotę...Bez dwóch zdań:) Na przykład ostatnio kupiłam książkę Strzygła i była w niej errata. ERRATA! Jakie wydawnictwo stać dziś na coś takiego. No a poza tym ich serie wydawnicze, cudeńko! Pozdrawiam
-
izabella_g
2010/10/31 15:26:31
Uwielbiam penetrować zakamarki Europy Wschodniej. Węgry na razie w postaci autorów starszego pokolenia (Szabo i Marai), ale nowsi też juz czekają w kolejce.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli