Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Błękitne przestrzenie. Śladami kapitana Cooka - Tony Horwitz

Zwykle unikam literatury podróżniczej, blondynek w dżungli i tak dalej, ale robię wyjątki dla wielkich odkrywców i wypraw polarnych.

Jest coś niesłychanie fascynującego w ludzkiej pasji odkrywania, która popychała dawnych podróżników w wątłych stateczkach do podróży w nieznane i zapełniania białych plam na mapach.

Tony Horwitz, amerykański reporter, korespondent wojenny, postanowił wybrać się szlakiem jednego z najważniejszych odkrywców - kapitana Jamesa Cooka, który w latach 1769-1779 trzykrotnie wyruszał na Pacyfik w poszukiwaniu mitycznego południowego kontynentu i jak się okazało równie niedosiężnego Przejścia Północno-Zachodniego.

Autor podzielił podróż na etapy, starając się odwiedzić wszystkie miejsca związane z Cookiem i jak najlepiej przybliżyć sobie, a później czytelnikom, tego fascynującego człowieka. Mamy tu więc relację z krótkiej wyprawy na replice okrętu "Endeavour", która pokazuje nam, w jak spartańskich warunkach żyli XVIII-wieczni marynarze, jak i z rozmaitych miejsc na Pacyfiku odwiedzonych przez kapitana podczas prawie dziewięciu lat na morzu. Po drodze zatrzymuje się w Anglii, gdzie odwiedza miejsca związane z podróżnikiem. W podróży towarzyszy reporterowi Roger - przyjaciel o charakterystycznym, ironicznym stosunku do świata, a w ostatniej wyprawie, do miejsca śmierci kapitana, także pewien Anglik, zajmujący się badaniem spuścizny Cooka.

Relacje z podróży mieszają się z fragmentami dzienników Cooka i innych pasażerów/członków załogi okrętów. Trudno powiedzieć, które są ciekawsze - z jednej strony fascynujące jest poznawanie kapitana, człowieka z gminu, który własną pracą i uporem osiągnął swoją pozycję, człowieka upartego, trzeźwo patrzącego na świat, surowego dowódcy i przenikliwego badacza. Z drugiej strony awanturnicza, opisana bez patosu, za to z dużą dozą humoru podróż współczesna wciąga jak najlepsza powieść. Częściowo dzięki temu, że autor przedstawia miejsca mało znane (kto bez spoglądania na globus wie, gdzie jest Niue, królestwo Tonga czy Aleuty?), częściowo dlatego, że Horwitz z dużym dystansem opisuje rzeczywistość. Przy okazji rozważa następstwa kolonizacji: odnotowuje zanik lokalnych kultur i negatywne wpływy cywilizacji Zachodu ale też nie potępia bezkrytycznie odkrywców w duchu politycznej poprawności, a czasem nawet wytyka władzom fałszowanie pamięci historycznej.

Nie zgodziłabym się ze stwierdzeniem z okładki, że to "najzabawniejsza" książka podróżnicza ostatnich lat, ale humor, dystans, ironiczne a czasami złośliwe komentarze Rogera z pewnością dodają jej smaczku.

A ja już mam ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o Polinezji i Pacyfiku, i może jeszcze czegoś o kapitanie Cooku.

sobota, 11 grudnia 2010, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
agawa79
2010/12/11 13:18:22
A wymienisz "Błękitne przestrzenie" na wywiad-rzekę z Markiem Kamińskim albo na Amundsena? :))))
-
padma
2010/12/11 13:35:19
Bardzo podobała mi się ta książka, kiedyś do niej wrócę jeszcze. A skoro lubisz czytać o wyprawach i odkryciach, polecam Ci książkę Laurence'a Bergreena "Poza krawędź świata", o wyprawie Magellana, najlepszę książkę w tym temacie, jaką czytałam! Polecam ją każdemu, komu się da, u mnie znalazłaby się na jakiejś topliście wszechczasów zapewne:)
-
2010/12/11 15:23:49
Agawo, tak, na Amundsena! :-) I oddam Ci biografię LMM, bo jakoś słabo mi idzie...

Padmo, "Poza krawędź..." znam, czytałam już jakiś czas temu (w czasie przedblogowym) i też uważam, że jest znakomita. Teraz szykuję się na "The Happy Isles of Oceania" Paula Theroux.
-
2010/12/17 18:12:41
Zazwyczaj jak przeczytałam tu ciekawą recenzję to szukałam danej książki w bibliotece czy księgarni i dzięki temu przeczytałam kilka naprawdę świetnych powieści. A tym razem wchodzę i co? Widzę książkę którą zachwyciłam się pół roku temu (ja akurat bardzo lubię literaturą podróżniczą chociaż nie w stylu "blondynek") i ucieszyłam się że tym razem byłam pierwsza ;-)
-
2010/12/18 10:00:55
Agiq, fajnie że Tobie też się wcześniej spodobała. Nie zawsze sięgam po absolutne nowości, i też inspiruję się recenzjami z innych blogów, chociaż niestety nie mam czasu śledzić wszystkich na bieżąco.
A może polecisz coś jeszcze w tym stylu do poczytania?
-
2010/12/20 18:43:53
Heyerdahl Thor "Aku-aku: tajemnica Wyspy Wielkanocnej".
A książki Pałkiewicza mnie rozczarowały.
Z lekkich nieźle czytało mi się Cejrowskiego choć normalnie nie znoszę go słuchać, oglądać, jakąś taką antypatię odczuwam, ale pisze całkiem przyjemnie.
-
2010/12/20 20:16:27
"Aku-aku" - wspomnienie z dzieciństwa. Moja ciotka miała takie hobby, że wygrywała książki w konkursach radiowych :) i tę też wygrała :) Jeszcze była "Wyprawa Kon-tiki" czy jakoś tak. Obie czytałam u ciotki na kanapie, na poddaszu słynnej kamienicy na Sadybie...
Za Cejrowskiego miałam się zabrać już chyba rok temu, ale nie mogę przezwyciężyć tej antypatii do autora :(
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli