Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Nikt nie widział, nikt nie słyszał - Małgorzata Warda

Bardzo lubię, kiedy przy czytaniu książki polskiej autorki odczuwam taką pozytywną zazdrość, przez głowę przebiega myśl "o, też chciałabym tak umieć!". Rzadko się to zdarza, dlatego tym bardziej cieszy.

 Podobno to książka z pogranicza kryminału, a ja podobno kryminałów nie lubię, więc już okładkowe nawiązanie do Mankella powinno mnie odstraszyć. Jednak jeśli to kryminał, to z całą pewnością nie klasyczny, taki, jakiego nie lubię, ze smętnym typem poszukującym przestępcy, raczej powieść z bardzo szeroko rozumianego pogranicza.

Osiemnaście lat temu na gdyńskim blokowisku zaginęła siedmioletnia Sara. Jej zniknięcie zmieniło życie starszej siostry, Leny, modelki, i ojca, muzyka rockowego. Matka opuściła rodzinę dużo wcześniej.

Równolegle we Francji dorasta Agnieszka, początkująca piosenkarka, w dzieciństwie oddana przez toksyczną, depresyjną matkę na wychowanie obcej osobie, później zabrana z powrotem. Agnieszka usiłuje poznać swoją przeszłość, z której co pewien czas wychodzą prześladujące ją "upiory". W pewnym momencie orientuje się, że kobieta, którą uważa za matkę, może wcale nią nie być.

Jednocześnie za murem pewnej willi rozgrywa się przerażający dramat innej młodej kobiety.

Losy Leny i Agnieszki splatają się, łączą je pewne drobiazgi, z których początkowo obie nie zdają sobie sprawy.

Nic jednak nie jest tu tak oczywiste, jak się początkowo wydaje, proste rozwiązanie, które pojawia się w głowie czytelnika po kilkudziesięciu stronach, okazuje się jednym z wielu mylących tropów, którymi autorka umiejętnie zwodzi. Historia wciąga, intryguje, sprawia, że książkę czyta się jednym tchem, przechodząc od lęku przez nadzieję do przygnębienia i ponownej ulgi, żeby ostatecznie odkryć, że nic nie było tym, czym się wydawało.

Sama zagadka i pomysł, inspirowany, jak przyznaje autorka we wstępie, historią Nataschy Kampusch, to jednak tylko jedna warstwa, choć bogata, wiarygodna psychologicznie. Druga to przeszłość, jej wpływ na nasze życie i tożsamość, upiory i zatarte wspomnienia z najwcześniejszych lat. Trzecią były dla mnie różnorodne formy uprzedmiotowienia i zniewolenia kobiet. Niekoniecznie w postaci tak drastycznej, jak przywołana we wstępie historia więzionej nastolatki. Bohaterki to kobiety zniewolone przez toksyczne związki, przez władzę jaką mają nad nimi mężczyźni, menedżer zespołu, niewierny kochanek, pierwszy chłopak. I wreszcie kobieta jako obiekt, modelka, temat dzieła różnie rozumianej "sztuki", z potworną, wstrząsającą sceną upokorzenia Leny podczas wernisażu. Czym tak naprawdę różni się bankiet, na którym młoda półnaga dziewczyna pełni rolę ozdoby stołu i półmiska, od trzymania kobiety w szczelnie zamkniętym więzieniu? Lena, godząc się na upokorzenia, symbolicznie powtarza los, jaki mógł stać się udziałem jej siostry...

Bardzo dobrze czyta się też fragmenty retrospekcyjne. Mieliśmy już wspomnienia dzieciństwa w latach 70 (Plebanek), 80, teraz mamy szansę poczytać o dzieciństwie w pierwszych latach po transformacji, na granicy, niby podobnie, a jednak troszkę inaczej.

Gdybym miała się czepiać, czepiłabym się dwóch spraw. Pierwsza to nierozwiązany, zawieszony wątek matki Sary i Leny. Odeszla - ale dokąd? dlaczego? co się z nią stało? przecież powinna być pierwszą podejrzaną po zaginięciu córki?! Książka zamknięta, a pytania zostały, poczułam się trochę rozczarowana. Jeśli odpowiedź jest gdzieś między wierszami, to jest za dobrze ukryta. Chyba że... może jednak i na samym końcu nie wszystko jest tak oczywiste, jak się wydaje? Druga - to trafiające się gdzieniegdzie błędy w zwrotach obcojęzycznych. Nie mam pewności, czy to nie jest świadomy zabieg, (bo który korektor puściłby coś takiego jak "famme fatalle" albo "beautyfull dream"?) ale nie mam też pomysłu, czemu miałby służyć, tym bardziej, że dłuższe teksty angielskie są w porządku (co do francuskich nie mam pewności).

 Mimo tych drobiazgów zdecydowanie warto przeczytać, bo Małgorzata Warda osiągnęła coś, co rzadko się udaje, w świetnie skomponowanej, wciągającej i zagadkowej historii kryje się coś więcej, coś co zmusza do myślenia.

---

PS bezczelnie podkradnę Agawie hasło "gdzie jestem, kiedy mnie nie ma" - otóż w każdej wolnej chwili jestem w Anglii, na zamku Milderhurst, w roku 1941, a to dzięki Kate Morton i nieocenionej Kasi.eire. Szczegóły wkrótce :)

wtorek, 25 stycznia 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Małgorzata Warda, Nikt nie widział, nikt nie słyszał 8230 z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: Świat Książki , 2010   Tę książkę polecała na początku roku na swoim blogu bookfa . Bardzo się cieszę, że przeczytałam jej świetną recenzję i poznałam nową utalentowaną polską pisarkę. Ostatnio wśród moich lektur brakowało mi ... »
Wysłany 2012/02/23 19:42:52
Komentarze
padma
2011/01/25 07:05:32
Hmm, wygląda na to, że Cię śledzę czytelniczo;) Wcześniej czytałam zaraz po Tobie "Reanimację", a w tej chwili właśnie zaczynam Wardę;) Na wszelki wypadek może nabędę już Kate Morton;) A recenzja bardzo zachęcająca, cieszę się, że będę to teraz czytać!
-
2011/01/25 07:11:59
Mam chrapkę na tą książkę od chwili wydania, a teraz gdy jeszcze tak ją dobrze oceniasz to tym większą :) Pozdrawiam!
-
2011/01/25 08:19:30
Ninetaj - warto, warto, warto :)
mnie zresztą też zachęciła blogowa recenzja, ale nie pamiętam u kogo.

Padmo, widocznie zwracamy uwagę na podobne nowe książki :) Kate Morton warto nabyć, choć przyjemniej dostać w prezencie ;-) tym bardziej że ta książka "Distant Hours" jest wg mnie najlepsza ze wszystkich trzech, jakie KM napisała.
-
2011/01/25 09:07:34
W ubiegłym tygodniu skończyłam czytać tę książkę. Czytało się świetnie, przesłanie OK, ale mimo to niektóre wątki zostawione samopas znacznie obniżają wartość książki. Taka trochę "niedorobiona".
-
2011/01/25 10:32:05
Przeczytałam tę książkę jak i wszystkie inne Małgorzaty Wardy- dla mnie ma w sobie coś oryginalnego ta pisarka, swój styl, jakąś tajemnicę, nie wiem jak to określić. Zawsze podobają mi się jej zakończenia- symboliczne, obrazkowe. Świetna pisarka.I tajemnicza.
-
kraina-literatury
2011/01/25 11:25:43
Mam ogromną ochotę na tę książkę, będę więc cierpliwie polować. :)
-
2011/01/25 11:39:38
i tak sie tutaj krag czytelniczy zamyka, czy spotyka raczej - Distan Hours leza juz na stoliku nocnym, Reanimacja tez i nie uwierzysz - Warda pozyczona od Lotty rowniez, wyjdzie na to, ze mamy egzemplarze recenzyjne, bo wszystkie o tym samym na blogach, haha, a to przeciez nieprawda, a z Warda przypadek.
Tak sie ciesze, ze z Morton trafilam
-
bookfa
2011/01/25 21:34:01
No to ja przerwe tez zaczarowany krag. Nie mam Wardy, nie mam Reanimacji i nie mam Morton. Oczywiscie to nie znaczy, ze nie chce miec. Na Warde na pewno zapoluje.
-
butters77
2011/01/25 22:13:06
Ja również nie mam żadnej z nich, ale każdą chcę mieć! :-)
-
2011/01/26 20:28:24
Kate Morton to w oryginale jeszcze? To ja będę musiała poczekać bo inaczej czytałabym pół roku...
-
ladetre
2011/01/27 12:11:13
Wcale a wcale się nie podlizuję, ale myśl "o, jak ja chciałabym tak umieć" przemknęła mi przez głowę po zamknięciu "Kukułki". I jest to najszczersza prawda, Tak samo szczera jak to, że "Czerwony rower" zupełnie mi, że się tak kolkwialnie wyrażę, nie podszedł (coś mi przeszkadzało w języku, w stylu).
A po tą Wardę sięgnę, bo i tak miałam to w planach.
-
2011/01/27 15:13:36
Distant Hours bardzo mi sie podobalo...
A Warda mnie kusi coraz bardziej...
-
2011/01/27 15:14:54
Padmo, jak bedziesz w Londynie, moge ci Morton pozyczyc.. Uprzedzam, cegla.
-
2011/01/27 21:53:17
Elishafciarka - a ja się zastanawiam, czy te wątki "niedorobione" przez przeoczenie, czy dla większej tajemnicy... ale to pewnie dlatego, że bardzo bym nie chciała, gdyby się okazało, że to z gapiostwa.

Lotta-n-s - o tak, zakończenie świetne i przejmujące.

Kasiu, zabawne że tak równo razem czytamy we trzy :) a trafiłaś bardzo, tylko ja się teraz męczę bo nie mam czasu na czytanie a już tak bym chciała dokończyć i dowiedzieć się wszystkiego!
-
2011/01/27 21:58:10
Dabarai, cegła ale błyskawicznie się czyta, prawda? Aż się zdziwiłam, bo dawno nie czytało mi się po angielsku tak gładko i bez wysiłku jak po polsku.

Agiq, tak, w oryginale ale łatwa, patrz wyżej :)

Ladetre - dziękuję. Bardzo mi miło :) Chociaż sama z moich Trzech najbardziej lubię "Rower" :)

i errata do wcześniejszego komentarza: powinno być: "bardzo bym nie chciała, ŻEBY się okazało, że to z gapiostwa"
-
2011/01/27 22:07:03
Czyta sie szybko, tylko nosic nie mozna ze soba, bo ciezka ta ksiazka jaka diabli.
-
2011/02/01 12:36:46
Dziękuję za recenzję - książka juz do mnie "idzie" - wylicytowałam na a..
-
butters77
2011/02/22 12:16:51
Mdl2, dziękuję Ci za recenzję Wardy - miałam ochotę na wciągającą powieść, która zajmie mnie bez reszty i "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" świetnie się sprawdziło w tej roli:-) Skończyłam czytać wczoraj w nocy, bo nie mogłam się doczekać rozstrzygnięcia. Teraz zamierzam odespać, złapać dystans i zrecenzować:-)

Co do wątku matki dziewczynek - miałam podobne wrażenie, jak Ty. Zwłaszcza że pojawiały się w powieści przebłyski na temat stanu ducha kobiety (Lena wspomina o końcowym okresie ciąży matki - bez możliwości wychodzenia na dwór) i liczyłam, że znajdą one jakiś ciąg dalszy. To jednak chyba jedyny niedosyt - reszta wątków satysfakcjonująco się podomykała;-)
-
2011/02/22 18:27:32
Butters, ja mam wrażenie, po namyśle, odespaniu i przegadaniu tej książki z innymi czytelnikami, że matka Leny i Sary została poświęcona na rzecz zagadki - gdyby autorka wyjaśniła jej zniknięcie czymkolwiek, depresją, wypadkiem samochodowym, wkurzeniem na kompletnie nieodpowiedzialnego męża, wtedy wątek matki Agnieszki nie byłby zagadkowy i intrygujący i odpadłoby domyślanie się, kim jest.
-
butters77
2011/02/24 16:44:24
gdyby autorka wyjaśniła jej zniknięcie czymkolwiek (...), wtedy wątek matki Agnieszki nie byłby zagadkowy i intrygujący i odpadłoby domyślanie się, kim jest.

Ha, słusznie - zupełnie o tym nie pomyślałam. W takim razie nie czepiam się:-)
-
butters77
2011/03/09 23:59:04
Mdl2, znalazłam dziś wypowiedź Małgorzaty Wardy o powieści - polecam Ci wysłuchanie. Autorka szczegółowo opowiada o "Nikt nie widział..", zdradza swoje motywy, uzasadnia niektóre rozwiązania. Przyjemnie zestawić swój obraz pisarki, wykreowany w czasie lektury, z żywym głosem:-) Nagranie jest tutaj (u dołu artykułu):

roxy.tuba.pl/roxy/1,108484,8552609,Nikt_nie_widzial__nikt_nie_slyszal.html

Ale UWAGA - absolutnie NIE polecam słuchania tego materiału PRZED lekturą książki. Choć Warda wspomina tu kilkakrotnie, że "czytelnik sam się przekona, że..", to zdradza dużo z fabuły i z pewnością pozbawiłoby to Was przyjemności śledzenia historii Leny i Sary. Jednak po przeczytaniu - warto :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli