Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Cień Hipokratesa - David H. Newman

Zaczynam mieć wrażenie, że kolejne książki o tematyce medycznej robią się coraz bardziej podobne do siebie.

"Cień Hipokratesa" opowiada o "ciemnych stronach medycyny". Głównie o tym, czego lekarze nie wiedzą, czego nam nie mówią, i czego nie robią. A także o mitach, w które uparcie wierzą i skołowani pacjenci, i, siłą przyzwyczajenia, lekarze, choć mają one nikłe uzasadnienie.

Dowiemy się więc o tym, że nie ma żadnych naukowych podstaw, by uważać mammografię za skuteczny sposób na zapobieganie śmiertelności z powodu raka piersi. Że antybiotyk podawany rutynowo przy anginie wcale nie ma leczyć z anginy, która nie jest tak groźna, jak nam się wydaje, a zapobiegać bardzo rzadkim powikłaniom. Co dla mnie jest niezwykle cenną informacją, z uwagi na Dziecko Starsze, które poszło w moje ślady i choruje na anginy/zapalenia gardła średnio 3-4 razy do roku (teraz niestety też, od wczoraj...) Że lekarzy nikt nie uczy, jak rozmawiać z przerażonym, cierpiącym pacjentem. Dowiemy się, że istnieje niezwykle prosta metoda pomiaru skuteczności leku, ale mało kto o niej wie i prawie nikt o niej nie mówi. A także o tym, że jeśli dusimy się w ataku astmy, albo mamy siekierę wbitą w plecy, to mamy olbrzymie szanse na uratowanie życia, ale jeśli od 10 lat bolą nas plecy bez wyraźnego powodu typu siekiera, to mamy jeszcze większe szanse, że medycyna będzie kompletnie bezradna.

Tematy stosunkowo kontrowersyjne, ale znane już uważnym czytelnikom działów naukowych w tygodnikach, i raczej potwierdzające zdroworozsądkowe myślenie.

Jest to kolejny zbiór ciekawostek, ilustrowany anegdotami i przykładami z praktyki autora, lekarza oddziału ratunkowego nowojorskiego szpitala. Dużo statystyki i obliczeń, ale na szczęście więcej "mięsa" i krwi niż u Atula Gawande. Ciekawie, ale bez większych rewelacji. Dla wielbicieli tematu.

 

niedziela, 27 marca 2011, mdl2
Tagi: medycyna

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
agawa79
2011/04/11 14:33:36
Nurt literatury tramwajowej: jedna z książek, które jestem w stanie czytać i skończyć jedynie w środkach komunikacji miejskiej, gdzie naprawdę mało jest ciekawszych rzeczy do zrobienia. Tematy są owszem, ciekawe i chyba jednak mało popularne wśród przeciętnych pacjentów, ale w stylu autora brak mi jakiejś ikry, jakiegoś ognia, oryginalności, które sprawiałyby, że książkę się pożera, a nie tylko czyta z uprzejmym i wymuszonym zainteresowaniem. Polecałam Ci wcześniej Bena Goldacre - on też porusza zbliżone tematy, ale czyta się go ze złośliwym chichotem i uciechą, a nie z tłumionym raz po raz ziewnięciem. ;)
-
2011/04/11 15:19:47
coś jest na rzeczy, bo ja to przeczytałam w autobusach i szkolnej szatni ;-)
ale w sumie nie spodziewam się już po tych książkach wiele więcej, niż porcji takiej tygodnikowej wiedzy z paroma anegdotami...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli