Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Lustra miasta - Elif Safak

Mam zasadniczy problem z tą książką.

Lubię Elif Safak, bardzo podobał mi się "Pchli Pałac", do "Bękarta ze Stambułu" miałam niewielkie zastrzeżenia, ale obie książki przeczytałam z przyjemnością. Przyczyniły się do tego świetne, żywe, pełne kolorów, dźwięków i zapachów opisy Stambułu i galeria doskonale opisanych, czasem dziwacznych, czasem żałosnych, czasem tragicznych, ale zawsze bardzo realistycznych i ludzkich bohaterów.

"Lustra miasta" to książka zupełnie inna od dwóch poprzednich (czytam, co oczywiste, w kolejności wydań polskich). Akcja rozgrywa się w XVII wieku, początkowo w Hiszpanii, później w Wenecji i Stambule. Bohaterowie to rodzina Pereira. Ochrzczeni Żydzi wpadają w szpony Inkwizycji z powodu donosu zawistnej sąsiadki. Jeden z braci, Antonio, lekarz i filozof, przebywa w tym czasie w podróży naukowej we Włoszech, drugiemu, Miguelowi, udaje się zbiec. Dociera aż do Stambułu, gdzie zamieszkuje u starego rabina. Miguel i żona Antonia, Isabel, dzielą wspólną tajemnicę z przeszłości.

Sama historia ciekawa, choć trudno powiedzieć, że trzymająca w napięciu - zdarzeń i zwrotów tu niewiele, na pewno nie jest to lektura dla wielbicieli awanturniczych, przygodowych powieści historycznych, gdzie wiek któryś-tam jest tylko starannie odmalowanym freskiem przesuwającym się w tle, żeby pokazać, że autor (albo researcher) odrobił pracę domową. Fabuła jest, mam wrażenie, tylko pretekstem.

Pretekstem do czego?

I tu właśnie pojawia się mój zasadniczy problem. Bo "Lustra miasta" to książka wymykająca się klasyfikacjom. Napisana językiem przebogatym, kipiącym życiem, pełnym poezji i erudycyjnych cytatów. Jeśli w "Bękarcie..." i "Pchlim Pałacu" czuło się zapachy i smaki miasta, tutaj czuje się zapachy, smaki, dźwięki wszystkiego. Każdy element świata ma swoje własne życie, czuje, przemawia, myśli - czy to skalpel, czy kamień, czy grusza. Wizje, sny i wyobrażenia są równoprawnym elementem opowieści, przenikają całą rzeczywistość, każda rzecz ma swoje znaczenie, swoją legendę i swoją własną magię. Dusza ukryta w studni, drzewo karmiące przechodniów, skalpel czekający aż ktoś, niby król Artur, wyrwie go ze ściany, w którą wbił go porywczy medyk. Duchy i Szatan dręczące śmiertelników niejasnymi wizjami, piętrowe metafory, przedmioty przesiąknięte dziwną symboliką, kabalistyczna moc liter, a wszystko zmysłowe tak, że niemal wyskakuje ze stronic. Przenikanie się trzech wielkich religii i kultur, które potrafią współistnieć tylko w Stambule. Trochę jak "Hakawati" ale inaczej, bo "Hakawati" był książką bardziej poukładaną, z magią zamkniętą w odrębnych opowieściach - przegródkach. "Lustra miasta" natomiast na koniec okazują się jedną z tych metaopowieści opowiadających przede wszystkim o sobie samych i pożerających same siebie.

Ja się w tym pogubiłam. Odniesienia do historii Turcji i wierzeń żydowskich, cytaty z Koranu, legendy, i przewijająca się natrętnie metafora luster - to wszystko mnie przytłoczyło, oszołomiło i... zgubiłam sens, zwątpiłam, czy pod tym całym barokiem kryje się coś, jakiś uchwytny sens, cel, czy to jest książka O Czymś, co powinnam gdzieś na dnie znaleźć jak biały kamień Isabel ukryty w woreczku, czy może wystarczy ją czytać dla samej estetyki, poezji, smakować? A może za dużo kombinuję, czytając?

Nie wiem. Zupełnie nie wiem. Wyszłam z tego labiryntu na wpół ślepa i skołowana, i nie wiem: polecać? nie polecać? porażka dobrej pisarki czy wielkie dzieło, błysk geniuszu? Chyba nie jest to książka dla mnie, a dla kogo? To już każdy musi sprawdzić sam.

 

czwartek, 24 marca 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
izabella_g
2011/03/25 11:54:23
Kurczę, olśnić czytelnika można najprostszymi środkami, więc jeśli ES pojechała tu barokiem, to mam złe przeczucia.
Jak zakupi to biblioteka to sprawdzę:).
-
2011/03/25 12:47:14
Izabella_g - do olśniewania nie mogę się przyczepić, chwilami olśniewa i zachwyca, tylko, jak to ujęła wczoraj brutalnie moja Mama "bardzo to ładne, ale trochę nie wiadomo, po co" :-)
Sprawdź, nie wykluczam, że to może być bardzo dobra książka, tylko zupełnie nie dla mnie :)
-
bibliotekarkaczyta
2011/03/25 18:52:58
właśnie miałam zacząć przygodę z tą pisarką, ale chyba jednak zacznę czytać "Pchli pałac":)
-
2012/12/16 00:41:48
Świetna recenzja, nie mogłabym się zgodzić bardziej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli