Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Instytut - Jakub Żulczyk

Horror oparty na klasycznym założeniu: kilka osób zamkniętych w ograniczonej przestrzeni, pozostających na łasce tajemniczych Złych.

Trzydziestopięcioletnia Agnieszka ucieka od męża do Krakowa, do mieszkania odziedziczonego po babci. Jej córka Ela została z ojcem i dziadkami, którzy gotowi są posunąć się do wszystkiego, byleby odebrać Agnieszce prawa do opieki nad dzieckiem. Kobieta powoli urządza sobie życie w mieszkaniu, w którym stopniowo zamieszkuje coraz więcej jej znajomych.

Mieszkańcy "Instytutu", bo tak, od napisu na domofonie, nazywa się to mieszkanie, to wyjątkowa zbieranina dziwnych postaci. Potężny ochroniarz-kibic, lewicująca barmanka, uduchowiona bibliotekarka, tajemniczy "Rumun" - trochę wieczny student, trochę inwestor. Plus dwie przypadkowe osoby, które akurat przyszły z wizytą. Agnieszka zebrała wokół siebie osoby prowadzące cygańskie, imprezowe życie, trochę odmieńców, trochę wyrzutków albo cyganerię, jak kto woli.

Ktoś zamyka mieszkanie, blokując siedmiu uwięzionym w nim osobom wszystkie drogi ucieczki. Do dyspozycji mają jedynie Instytut, i mieszkanie sąsiadki na tym samym piętrze. Powoli kończy się jedzenie i papierosy, atmosfera gęstnieje, w grupce przyjaciół wychodzą na jaw różne niechęci i urazy, a tajemniczy "Oni" coraz mocniej zaciskają pętlę.

Historia przeplata się ze wspomnieniami Agnieszki, z których dowiadujemy się więcej o dziwnej historii Instytutu i tajemnicach z nim związanych. Zakończenia, oczywiście, nie mogę zdradzić, chociaż teoretycznie zostało ujawnione na samym początku książki, ale po drodze czekają niespodzianki i nie wszystko okazuje się tym, czym się wydawało - i tak powinno być.

"Instytut" czyta się bardzo dobrze i szybko, historia wciąga i trzyma w napięciu. Postacie, choć trochę stereotypowe w swej odmienności, są jednak żywe i wiarygodne (na tyle, że sama najchętniej odebrałabym Agnieszce prawa do dziecka i posłała ją na odwyk w trybie pilnym..). Wielki plus za opisy życia wewnętrznego kobiety trzydziestopięcioletniej i wymęczonej mężatki, myślałam, że tylko kobiety umieją to opisać, a jednak nie. Bardzo podobał mi się specyficzny, złośliwy humor, język dosadny i ironiczny, kiedy trzeba.

Po doczytaniu do końca miałam lekki niedosyt - po dziecinnemu chciałabym dowiedzieć się więcej o "Nich", o Ich historii, działaniach, tak kawa-na-ławę i bez niedopowiedzeń, chociaż trochę więcej, jak u Kinga, nawet gdyby mieli pochodzić z UFO zakopanego w piwnicy. Z drugiej strony wiem, że nie mogli być dookreśleni do końca, bo w tajemniczości kryje się Ich siła a bez niedopowiedzeń nie byliby aż tak straszni.

Wciąga, bawi, straszy - czegóż chcieć więcej?

 

niedziela, 17 kwietnia 2011, mdl2
Tagi: horror Polska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/04/19 14:08:06
Młoda Pisarko! Gratulacje za konsekwencję i wysoki poziom tekstów. Fajnie napisane recenzje Z NIESKAZITELNĄ INTERPUNKCJĄ!!!! Ujęło mnie, że zwracasz uwagę nie tylko na treść książek, ale też na ich korektę oraz redakcję. Chapeau bas!!! Pozdrawiam Cię ciepło, czekam na nowe teksty.
-
2011/04/19 19:11:22
Dziękuję i pozdrawiam wzajemnie :)
Niestety akurat interpunkcja jest moją najsłabszą stroną, ale się staram :)
-
madd19
2011/05/21 00:10:22
Wow. Ta recenzja tak bardzo różni się od mojej ^^ Dlatego najczęściej potrzeba mi iluś recenzji jednej książki, a nawet wtedy zwykle sama sięgam, by sama się o tym przekonać jaka ona jest.
Jeśli chcesz zobaczyć moje przemyślenia odnośnie Instytutu zapraszam tu - in-world-of-books.blogspot.com/

Bo są naprawdę skrajnie różne ^^
-
2011/05/21 10:06:32
Madd19, z jakiegoś powodu nie mogę skomentować wpisu na Twoim blogu :( Rzeczywiście skrajnie różna recenzja od mojej :) Jeśli o mnie chodzi, wulgarny język pasował mi do bohaterów, razi mnie tylko wtedy, kiedy nie pasuje (będę o tym pisać niedługo przy okazji najnowszej książki Gretkowskiej...). A co do zakończenia - też jestem trochę rozczarowana brakiem wyjaśnienia, ale z drugiej strony mam wrażenie, że obszerne, jasne wyjaśnienie mogłoby książkę zepsuć, zamknąć na dobre w gatunkowej szufladce, albo co gorsza, okazać się banalne, jak wyjaśnienie znakomitej "Pod kopułą" Kinga...
Przy okazji, po przeczytaniu licznych recenzji "Instytutu" zwątpiłam w swoją umiejętność czytania ze zrozumieniem - tak były różne. Wklejam link do jeszcze jednej recenzji blogowej, z bardzo ciekawą interpretacją tej książki:
ztarasu.blox.pl/2011/05/Instytut-Jakub-Zulczyk.html
-
madd19
2011/05/21 10:52:14
Hm, faktycznie też opinia zupełnie inna i sama zaczynam mieć wątpliwości, co do mojej zdolności czytania, ale jak mówiłam - ile ludzi, tyle opinii.
A co do przeklinania, też mi w większości momentów pasowało to do bohaterów, ale ta "cipa" była... hm, taka infantylna. Tak jak dziecko, które pozna nowe słowo i użyje w każdej sytuacji...
-
autorkablizn
2011/06/11 13:43:35
A czytałaś może "Domofon" Z. Miłoszewskiego? Polski horror, a fajny :)
-
2011/06/12 00:21:48
Autorkablizn - witaj, zaglądaj częściej! "Domofon" czytałam i bardzo mi się podobał, zresztą druga książka tego autora, "Uwikłanie" też dobra, choć zupełnie inna.
-
butters77
2011/06/16 09:33:30
No proszę, wyjątkowo nam się zbiegła lektura! Dopiero co zrecenzowałam Instytut u siebie (wczoraj), a dziś - przeglądając Twoje wpisy w poszukiwaniu inspiracji do kolejnej książki - znalazłam notkę o nim:-)

Wrażenia, widzę, mamy podobne - choć mnie "dopowiedzenia" na końcu nie zabrakło (UWAGA, DROBNY SPOJLER: spodobały mi się te ostatnie zdania: "Moja córka ma na imię Ela. Ja miałam na imię Agnieszka." - ten czas przeszły daje do myślenia;-) Bardziej natomiast rozdrażniła mnie cała scena kulminacyjna na strychu - trąciła mi słabym filmem sensacyjnym. Ale zasadniczo zgadzam się, "Instytut" to wciągająca, krwista lektura. Więcej moich rozważań tutaj:

kieszeniejakocean.blogspot.com/2011/06/w-potrzasku.html

Rozbawiła mnie tymczasem wzmianka o odebraniu praw rodzicielskich Agnieszce, bo również irytowało mnie jej podejście do opieki nad córką ;-)
-
szajajaba
2011/08/24 21:43:26
Właśnie kilka dni temu skończyłam Żulczyka "Zmorojewo" i zachwyciłam się jego pisaniem. Wiem już, że to pierwszy tom całkiem nowego cyklu, młodzieżowo-dorosłego, ale pomysł tak doskonały i tak całość trzyma w napięciu, że raczej spokojnie mogę sięgnąć po innego pozycje autora - dobrze, że opisałaś Instytut, wpisuję na listę do kupienia :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli