Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Magiczny ogród - Sarah Addison Allen

Nie mam nic przeciwko literaturze babskiej lekkiej i przyjemnej, pod warunkiem, że jest przyzwoicie napisana, i że nikt mi nie obiecuje arcydzieła ani niezapomnianych przeżyć. "Magiczny ogród" jest tym, czego można się spodziewać - sympatyczną "książką na wykład": szczypta magii, rodzinne sekrety, romans, a wszystko w przesyconej kwiatami i zapachami atmosferze Południa USA.

W miasteczku Bascom w Karolinie Północnej każda rodzina ma jakiś wyjątkowy dar albo dziwactwo: jedni słyną z małżeństw ze starszymi od siebie kobietami, z kolei kobiety innego rodu wykazują wybitny talent w sprawach erotycznych, dzięki czemu wychodzą bogato za mąż. Najdziwniejsza jest jednak rodzina Waverley. Potrawy przyrządzone z roślin rosnących w ogrodzie ich starego domu mają niezwykły wpływ na ludzi, a jabłka z drzewa rosnącego tam od pokoleń pozwalają każdemu, kto ich skosztuje, przeżyć niezapomniane wizje.

Porzucona w dzieciństwie przez matkę Claire właśnie tu, u babci znalazła prawdziwy dom. Obecnie, już jako trzydziestokilkulatka, prowadzi firmę cateringową, tworząc wyszukane smakołyki z ogrodowych roślin. Jej spokojne, uporządkowane życie komplikuje pojawienie się w okolicy przystojnego nauczyciela rysunku i nieoczekiwany powrót do domu młodszej siostry, Sydney, która uciekła z miasteczka tuż po skończeniu szkoły średniej. Siostry będą musiały poznać się na nowo i polubić, a przy tym stawić czoła trudnej przeszłości, od której Sydney uciekła jako nastolatka, i tej bliższej, przed którą ucieka teraz. Oczywiście okaże się też, że i młodsza siostra, i jej kilkuletnia córeczka zostały obdarzone własnym, niepowtarzalnym talentem.

Można by powiedzieć, że po odarciu z magii, smaków i zapachów, zostaje z tego w zasadzie harlekin plus historyjka o pojednaniu skłóconych sióstr. Jest co prawda typowo Południowy wątek traumy z dzieciństwa, jest znana ze "Służących" grupka bogatych paniuś, które rządzą życiem towarzyskim miasta, jest i przemoc domowa i zagrożenie, ale to wszystko rozwiązuje się stosunkowo gładko i przyjemnie, choć autorka przez pewien czas trzyma nas w napięciu. Rozważania o potrzebie posiadania swojego miejsca na Ziemi i korzeniach też nienowe i niespecjalnie odkrywcze. Tym, co czyni tę książkę wyjątkową, jest jednak magia, humor, i galeria niepowtarzalnych, zabawnych postaci (moją ulubioną jest starsza pani, która co pewien czas odczuwa potrzebę dania komuś w miasteczku pozornie niepotrzebnej rzeczy). Nawet zaczarowana jabłoń ma własną osobowość i lekko złośliwe poczucie humoru :-)

Bardzo przyjemna lektura na wiosenne popołudnie.

Przyjęłam sobie zasadę, że książki lekkie, łatwe i przyjemne będę czytać po angielsku, stąd zdjęcie oryginalnej okładki na początku, ale jest i polskie tłumaczenie. Przy okazji, okładka wersji angielskiej znacznie bardziej mi się podoba.

 

 

 

 

poniedziałek, 04 kwietnia 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/04/04 23:22:27
Też mi się ta książeczka podobała. Jak ekler z bitą śmietaną - dużo puchiu i przyjemnie się je. MAM jeszcze kiedyś w planach drugą książkę autorki, ale to raczej pooootem...

Polecam w nieco podobnych klimatach Sarah-Kate Lynch.
-
2011/04/04 23:25:26
Bardzo mi się podoba porównanie do eklera :-)
A Sarah-Kate Lynch mnie kiedyś okropnie wymęczyła, jakoś mam wrażenie, że miała mniej wdzięku i uroku :(
-
2011/04/04 23:54:09
Mnie się bardziej podobały jej książki niż Allen, być może dlatego, że były głownie o jedzeniu... :)
-
2011/04/05 07:06:50
Też czasem, dla relaksu, wezmę sobie jakiś romansik do poczytania. Ta książka ma oprócz wątku romansowego bardzo fajny klimacik. Bardzo sympatyczna lektura.
-
monotema
2011/04/05 07:30:36
Nie znam autorki, ale do literatury kobiecej podchodzę nieufnie, choć nie powiem, zdarzają się i u mnie takie lektury, ale wtedy zamiast się dobrze bawić, szukam dziury w całym.
52tygodnie.blogspot.com/
-
2011/04/05 09:22:25
Dabarai, mnie się trafiła taka o piciu. Szampana albo wina :-)

Elishafciarka, o tak, ma bardzo przyjemny klimat, urok, w każdym razie ma w sobie "coś" :)

Monotema - ja też często szukam dziury w całym, ale to najczęściej wtedy, kiedy rozmijają mi się oczekiwania co do książki albo opinie krytyków, z tym, co czytam.
-
2011/04/05 15:47:29
Czytałam kiedyś tę książkę, bardzo przyjemne czytadło, rzeczywiście nic odkrywczego, ale fajny klimat nadaje to gotowanie ze składnikami magicznymi i humor. W sumie jestem zdziwiona, że tak dobrze ją pamiętam.
Ja z kolei odmawiam czytania po angielsku, mieszkam za granicą, w pracy używam angielskiego, w Polsce robię zapasy książek do czasu kolejnej wizyty.
-
2011/04/07 00:32:23
:)czytalam jakos juz dosyc dawno.Mam chyba nawet mini-recenzje na starym blogu.Ksiazka o malych cudach i czarach.Przyjemna:)
-
2011/04/12 00:23:36
Mmadalena79, myślę że w tej sytuacji też wolałabym czytać po polsku, u mnie czytanie po angielsku to walka z lenistwem i próba stałego odświeżania znajomości języka - angielski mi rdzewieje kiedy stale używam go tylko w tematyce biznesowo-prawnej :(

Znaiko, właśnie, małe cuda i czary, taka dobra kobieca magia, czasem potrzebna :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli