Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Surviving Paradise - Peter Rudiak-Gould

Kolejna wyprawa na Pacyfik, na Wyspy Szczęśliwe. Tym razem Wyspy Marshalla. Zaciekawiły mnie, bo Theroux pominął je na swoim szlaku.

Autor spędził rok na wysepce Ujae, jednej z Wysp Marshalla. Całe państwo liczy sobie 60 tys. mieszkańców, rozrzuconych po takich właśnie, maleńkich, koralowych atolach. Peter Rudiak-Gould pojechał tam w wieku 22 lat, jako wolontariusz organizacji World Teach, żeby uczyć angielskiego w szkole podstawowej na wyspie wielkości sporego parkingu przed supermarketem, zamieszkanej przez 450 osób.

Oczywiście nie ma porównania z książką Theroux. Raz, że autor pojechał w dość komfortowej sytuacji, otoczony opieką koordynatorów programu, w grupie podobnych, młodziutkich ochotników, z możliwością wcześniejszego wyjazdu, spędzenia ferii świątecznych w stołecznym hotelu, z cotygodniowymi rozmowami przez radio z opiekunem. Innymi słowy - z całym zapleczem i wsparciem wielkiej machiny z wielkiego kraju. Z jednej strony odważne "wrzucenie na głęboką wodę", z drugiej - taki kontrolowany survival. Z jednej strony podziw dla studenta, który porwał się na taką przygodę, z drugiej jednak, jak w bajce, wiemy, że bohater wyjdzie cało z wszelkich opresji. Zdecydowanie nie ma też porównania pod względem erudycji, głębi, wiedzy o świecie i talentu. Rok na Wyspach Marshalla to raczej podróż inicjacyjna, proces uczenia się samego siebie, wchodzenie w dorosłość młodziutkiego idealisty prosto z college'u, taki pogłębiony "gap year". Autor zresztą po pobycie na wyspach rozpoczął studia doktoranckie z antropologii, i widać wyraźnie, że ostatnie rozdziały, poświęcone porównaniu kultur i kolejnej wyprawie na atol trzy lata później, są najbardziej dojrzałe.

Mimo powyższych zastrzeżeń książkę czyta się dobrze i można się z niej sporo dowiedzieć. Co prawda Amerykanie na okładce zapewniają, że opowieść jest przezabawna i można się zwijać ze śmiechu, ale to chyba obce mi poczucie humoru, bo bardziej niż do śmiechu skłaniała mnie do przemyśleń. Mimo to, autor nie stroni od autoironii i zachowuje zdrowy dystans do siebie i otoczenia.

Jak w każdej książce o podróżach, centralnym tematem jest spotkanie z Innym i odmienność kulturowa. Na wymianie zyskują obie strony - mieszkańcy Ujae dostają rok nauki angielskiego za darmo, Peter uczy się języka i zwyczajów, poznaje miejscowe legendy, uczestniczy w codziennych zajęciach i ostatecznie zaczyna rozumieć i akceptować lokalną kulturę, która na początku jest dla niego źródłem nieporozumień i irytacji. Na szczęście nie popada przy tym w patos i idealizowanie "dobrych dzikusów" otwarcie przyznaje się do wszystkich trudności i odczuwanej czasem nietolerancji, uczciwie i z humorem opisuje własne niepowodzenia i pułapki nowoczesnego podejścia do obcych kultur, a na koniec stara się wyjaśnić, dlaczego kultura wyspiarzy jest właśnie taka a nie inna, i czemu służą niektóre zachowania, nie do przyjęcia dla człowieka Zachodu.

Trochę przy okazji pojawia się refleksja nad wpływem Ameryki na ten odległy zakątek świata, nad próbami nuklearnymi w atolu Bikini, bazą wojskową na jednej z wysepek i różnymi aspektami opieki, jaką Wujek Sam otacza to maleńkie terytorium położone tysiące mil od swoich granic. Miałam jednak wrażenie, że temat wymaga obszerniejszego rozwinięcia i że został trochę zbagatelizowany, a szkoda.

Podsumowując, trzeba przyjąć poprawkę na to, że napisał to amerykański student dla Amerykanów, nie oczekiwać wielkiej głębi i wtedy można przyjemnie i ciekawie spędzić czas na lekturze. W jednej z anglojęzycznych recenzji znalazłam takie zdanie: "An Eat, Pray, Love as written by Paul Theroux". Powiedzmy, że w pół drogi pomiędzy.

 

niedziela, 10 kwietnia 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli