Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Niewinni - Ian McEwan

"Niewinni" to mój kolejny powrót do Berlina, Berlina nieco wcześniejszego niż opisany przez Annę Funder, bo akcja toczy się w latach pięćdziesiątych XX w., w mieście podzielonym na sektory, ale jeszcze nie okaleczonym przez mur. Tak naprawdę kupiłam tę książkę ze względu na okładkę.

Powieść szpiegowska z gatunku tych "ambitnych", historia o wielkiej, pierwszej, skazanej na klęskę miłości, krwawy thriller? Autor "Pokuty" nie daje się łatwo zaklasyfikować.

Berlin, rok 1955. Młody Anglik, Leonard Marnham, zostaje wezwany do Niemiec, żeby wziąć udział w tajnej operacji amerykańskich i brytyjskich służb specjalnych. CIA wraz z MI6 postanowiły założyć podsłuch na radzieckich kablach telefonicznych, biegnących przez sektor wschodni. W tym celu kopią tunel pod granicą, pod pretekstem budowy stacji radarowej na własnym terenie. (Wydarzenia te, pod kryptonimem Operacja "Złoto" rzeczywiście miały miejsce w tym czasie.) Zadaniem Leonarda jest dostrojenie pewnych urządzeń elektronicznych.

Anglik znajduje się pod opieką amerykańskiego oficera wywiadu, Glassa, który nadzoruje każdy jego krok. Mimo to udaje mu się poznać piękną, nieco starszą od siebie Niemkę, "kobietę z przeszłością". Między dwojgiem młodych ludzi rozwija się romans, który zostanie przerwany przez tragiczne wydarzenie. Pojawi się pytanie, na co człowiek może się zdobyć, żeby uratować ukochaną osobę i siebie i czy bohaterów rzeczywiście można nazwać "niewinnymi"? Czy "niewinny" jest młodziutki, niedoświadczony seksualnie i życiowo Leonard, czy "niewinna" jest Maria, uwikłana w wydarzenia historyczne i osobiste, na które nie miała wpływu, a może "niewinni" są Amerykanie i Brytyjczycy pracujący w kraju niedawnych wrogów?

Mam problem z tą książką. Od "Pokuty" o McEwanie piszemy na kolanach, albowiem Wielkim Pisarzem Jest. Tymczasem ta książka jest starsza od "Pokuty" i najtrafniej podsumowuje ją stwierdzenie przeczytane w "Polityce": "McEwan eksplorował najciemniejsze strony ludzkiej duszy" (cytat z pamięci), albo określenie "makabrysta". Mniej więcej w 3/4 znana nam z późniejszej "Pokuty" i "Na plaży Chesil" subtelna, wyrafinowana proza psychologiczna skupiona na najlżejszych drgnieniach psychiki bohaterów skręca w stronę czegoś w rodzaju pornografii zbrodni. Z jednej strony przy naturalistycznym, szczegółowym, zimnym opisie ćwiartowania zwłok spokojnie może się schować nawet McCarthy z całą swoją brutalnością, z drugiej - jest to doprowadzone do takiej skrajności, przedstawione tak hiperrealistycznie, że w końcu nie wiadomo, śmiać się, czy wymiotować. W każdym razie od tej pory będę darzyć głębokim podziwem każdego mordercę, który poradzi sobie z poćwiartowaniem zwłok ofiary.

Oczywiście natychmiast nasunęły mi się skojarzenia z "Rewersem", zabrakło jednak odrobiny ironii, nawiasu.

Wielki plus za Berlin lat 50-tych i za wspaniały opis rodzącego się uczucia i tych różnych drobnych, destrukcyjnych rzeczy, które robimy, żeby skrzywdzić ukochaną osobę, poddać próbie jej uczucie i sprawdzić granice wytrzymałości.

 

piątek, 20 maja 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/20 22:26:22
Intrygująca recenzja. Sama niedawno przeczytałam pierwszą książkę McEwana, ale chyba akurat na "Niewinnych" się nie skuszę. Chyba raczej sięgnę po "Pokutę".
-
2011/05/21 09:30:12
Kocie_kreskowy, czytałam Twój wpis i nawet po przeczytaniu wrzuciłam "Amsterdam" do merlinowej poczekalni :) To jednak Dobry Pisarz Jest mimo różnych dziwnych zabiegów, jakie mu się zdarzają :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli