Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Tort weselny - Blandine Le Callet

Całe życie zastanawiałam się, jaki to dziwaczny gatunek ludzi spędza rok-dwa lata na planowaniu ceremonii ślubnej, wyborze miejsc, strojów, dodatków i prezentów, i po co właściwie, skoro tanim kosztem i minimalnym nakładem pracy można mieć całą tę oprawę z głowy w kilka miesięcy, a ważne jest tylko to, że dwoje ludzi mówi sobie "Tak" w obecności najbliższych. A w jakich butach, kto będzie na zdjęciach, i co zagrają organy, to tak drugorzędne, że szkoda na to czasu i energii.

Teraz już wiem.

Francuzi wymyślili straszne mieszczaństwo (zwane dzisiaj klasą średnią), a więc i najlepiej potrafią ten swój wynalazek wyśmiać i skrytykować. "Tort weselny" to opowieść o pewnym ślubie, przedstawionym z wielu punktów widzenia. Autorka kolejno oddaje głos różnym zaproszonym gościom, członkom obu rodzin, panu młodemu, a nawet księdzu.

Z opisu na merlin.pl: "autorka obnaża konwencjonalne podejście do ceremonii ślubnej, niepotrzebną pompę i zadęcie". Blandine Le Callet przede wszystkim pokazuje światek, w którym forma dawno przerosła, a nawet zastąpiła jakąkolwiek treść: światek, w którym krój sukienki, marka serwisu obiadowego i kolejność potraw na przyjęciu są wszystkim. Ceremonia zdominowana jest przez konwenanse, które regulują nawet sposób doboru gości weselnych - samotnym krewnym i znajomym należy stworzyć okazję do poznania partnera, niektórzy single przy tej okazji wypuszczają się na rytualne łowy. Jedynym zgrzytem w dopracowanej do perfekcji oprawie uroczystości jest upośledzona, siedmioletnia siostrzenica pana młodego, która nie pasuje do wymyślonego obrazka.

Z jednej strony mamy rodzinę panny młodej - paradę dobrze ubranych, zadowolonych z siebie egoistów, z drugiej - czarne owce i wyjątki, dzięki którym opowieść nabiera barw, a spod płytkiej celebry wyglądają prawdziwe, choć kameralne dramaty. Dla jednych wesele jest przede wszystkim ukoronowaniem wielomiesięcznej pracy dekoratorsko-logistycznej i okazją do zaimponowania innym, dla innych okaże się szansą na wyrażenie siebie i odkrycie czegoś ważnego, choćby na niewielką skalę. Przy okazji wyjdą na jaw rodzinne urazy i niechęci, zamaskowane pozorną uprzejmością.

Można oczywiście czepiać się nieco schematycznych, jednowymiarowych postaci, ale myślę, że dla celów satyryczno-komediowych są akurat takie, jak trzeba. Pełna panorama - od ośmioletniej Pauline do babki panny młodej - daje wszystkie możliwe punkty widzenia i relacje.

Chciałabym się doczekać powieści, która tak dowcipnie i okrutnie obnażyłaby polską klasę średnią. Na razie musimy się zadowolić wiwisekcją w wykonaniu francuskim.

wtorek, 03 maja 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bookfa
2011/05/03 22:37:01
Kilka miesiecy??? Mnie zajelo to kilka tygodni ;) Impreza sie udala, malzenstwo nie;/
-
2011/05/03 23:29:00
właśnie, pytanie, co ma się udać - impreza czy związek? W książce impreza (przygotowania do niej) prawie zabija związek... ale za to jest perfekcyjnie przygotowana.
Kilka miesięcy - w moim przypadku od pomysłu do wesela. Reszta - temat zbyt prywatny na bloga :)

-
2011/05/04 10:04:32
Och, ja to obserwuję na codzień. Mieszkam na Cyprze, zazwyczaj od zaręczyn do ślubu mijają dwa-trzy lata, i wtym czasie trwają przygotowania, który hotel, florystka, dj, cukiernia, fryzjer, suknia, jak się pokazać, prawdziwy koszmar. Póżniej wesele na kilkaset do kilku tysięcy! osób. Poza tym to główna forma życia towarzyskiego, niektórzy są zaproszeni na wesle w każdy weekend w sezonie, czasem na dwa lub trzy tego samego dnia. A dla przyszłej panny młodej to przez ten cały czas główny temat do rozmów, niedobrze się robi. Mi samej nie udało się uniknąć dużego, ale nie ogromnego ślubu no i zorganizowaliśmy go w kilka miesięcy, a w zasadzie w kilka tygodni, od decyzji do ślubu minęło kilka miesięcy.
-
bookfa
2011/05/04 11:47:47
Hm... udany zwiazek i udane wesele to dwie rozne sprawy ;D Jezeli chodzi o pomysl to moj byly mial go piec lat dluzej niz ja ;D
Ale masz racje, blog to nie lezanka u psychologa. ;)
-
2011/05/04 14:38:55
Niejaka Zia znana z forów internetowych i nawet jednego artykułu w DF swój ślub i wesele przygotowuje już chyba właśnie ze 2-3 lata :-) Jedne forumki kibicują, inne obśmiewają, może któraś książkę popełni.
-
2011/05/05 16:38:20
Agiq, już od ponad 2 lat nie bywam na forach... poza jednym tajnym :) ale może ktoś napisze książkę, piszące forumki pojawiają się coraz częściej :)

Bookfo, to tylko ja sobie przyjęłam dla siebie taką zasadę, że o swoim związku itp. prywatnych sprawach nie będę już pisać w necie, Gości bloga to wcale nie musi dotyczyć :)

Mmadalena79, a ja myślałam, że wesela kilkusetosobowe to nasza polska tradycja! :) To co opisujesz - jak wyjęte z tej książki!
-
izabella_g
2011/05/10 14:13:42
wyborcza.pl/1,75480,9281744,Motyle_bez_zmian.html
znalazłam ten artykuł
jestem w szoku:).
-
2011/05/10 15:11:06
Padlam przy zdaniu: [tort poboczny] ma odzwierciedlać mojego narzeczonego :D

Ale każdy ma taką obsesję, jaką lubi najbardziej. Jedni mają w wolnym czasie save the date, motyle i fuksje i pudrowy róż, inni na przykład piszą blogi o książkach albo i same książki :)

Zastanawia mnie tylko, co ta pani pocznie ze sobą po ślubie - zacznie planować oprawę graficzno-tekstylną porodu?
-
2011/05/10 15:43:27
A przy okazji to kolejny tekst, jaki czytam, którego "autorka jest studentką Polskiej Szkoły Reportażu" i widzę powielanie jednego prostego chwytu, mianowicie notujemy jak leci to, co mówi bohater i puszczamy bez żadnego dystansu/refleksji, lekko podrasowane tak, żeby czytelnik łatwo poczuł się lepszy i mógł się pośmiać/wkurzyć. To samo zauważyłam w niedawnym tekście o pokoleniu JPII. Kiedy już się pośmiałam, nie jestem pewna, czy mi się to do końca podoba. Czy reportaż nie powinien być jednak czymś więcej.
-
izabella_g
2011/05/11 18:08:03
IMO- za dużo pary w jeden gwizdek, po ślubie zapewne zostanie wierną klientka forum CiP... albo innego forum, to zalezy jak się jej losy potoczą:).
Co do techniki autorki reportażu- jestem podobnego zdania, ale co tam, tak rzadko czytam DF, że raz mi nie zaszkodzi:).
-
agawa79
2011/09/04 17:01:57
za jakieś 20 minut skończę czytać :)
jak obstawiamy - po ilu latach się rozwiedli? ;)
-
mdl2
2011/09/04 21:53:10
Obstawiam, że następne 10 lat będą planować rozwód - podobno wchodzi moda na imprezy rozwodowe, specjalne torty itp. szkoda byłoby coś takiego stracić :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli