Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Aleja Słoneczna - Thomas Brussig

Jeszcze jeden powrót do Berlina Wschodniego.

Tym razem nostalgiczna, ale pełna humoru historia dorastania w schyłkowym okresie NRD.

Tytułowa Aleja Słoneczna to ulica podzielona Murem - jej krótszy, końcowy fragment, położony po wschodniej stronie, przy przejściu granicznym. Książka (a raczej książeczka, licząca niewiele ponad 100 stron) opowiada o losach kilkorga mieszkających tam nastolatków.

Tym razem enerdowski komunizm pokazuje oblicze podobne do tego, jakie oglądamy w polskich kultowych komediach - króluje absurd, bylejakość i gra pozorów. Historie, jakie mogły zdarzyć się tylko po tej stronie żelaznej kurtyny - władze, zaniepokojone tym, że goście z Zachodu krytykują warzywniak, postanawiają ich olśnić, otwierając na jego miejscu wypasiony sklep z... mundurami FDJ, chorągiewkami i portretami Honeckera. A jednocześnie pokątny handel zagranicznymi płytami, zachodnie cukierki przemycane w nogawce spodni przez wujka z Berlina Zachodniego, bojowy ojciec odgrażający się przy każdej okazji, że "napisze petycję", szalony plan wykupienia NRD-owskiej ziemi i skandal podczas wyborów, kiedy okazało się, że oddano więcej głosów niż było wyborców. Każda z historii to słodko-gorzka perełka.

Na tym tle dorastają Micha, Mario, Okularnik i Kudłaty, a z nimi Miriam, najpiękniejsza dziewczyna w szkole, która buntuje się, chodząc z chłopakami z Zachodu. Motywem przewodnim są próby zdobycia Miriam przez głownego bohatera - i pewien list miłosny, który, porwany wiatrem, utknął w "strefie śmierci" przy Murze.

Mur jest tu zresztą oswojony, jest stałym elementem krajobrazu bo biegnie tuż za oknami, ujawnia swoją złowrogą moc dopiero wtedy, gdy chciałoby się go przekroczyć, i tylko wtedy czuje się duszny klimat więzienia.

To chyba jedna z tych książek pokoleniowych, jakie i u nas się niedawno wysypały. Niemcy też czasem z łezką wspominają trabanty na blokowiskach, kolejki do warzywniaka i szkolne akademie. Świat mi bliski, więc przeczytałam z przyjemnością, wyobrażając sobie, że gdyby tacie przedłużono pobyt o kilka lat, mogłabym chodzić z Michą i Mariem do szkoły...

piątek, 10 czerwca 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli