Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Tajny dziennik - Sebastian Barry

Książka spodobała mi się już z opisu, a na pierwsze miejsce w kolejce wskoczyła dzięki recenzji u Kasi.eire . Zapowiadała się na kolejny klon Kate Morton - tajemnica staruszki, pamiętnik spisywany w ukryciu, szpital psychiatryczny w ruinie, próby dotarcia do sekretów przeszłości - a jednak nie, jednak wciąż można mnie zaskoczyć.

Trwają przygotowania do przeniesienia pacjentów zrujnowanego szpitala dla obłąkanych. Są to w większości ludzie wiekowi, przebywający tam od wielu lat. Dr Grene, psychiatra nadzorujący całą operację, próbuje rozstrzygnąć, którym z podopiecznych można zwrócić wolność, a którzy powinni spędzić resztę życia w zakładzie. Jedna z pacjentek, Roseanne McNulty, budzi w nim szczególną ciekawość. Lekarz, pragnąc ustalić, jak, kiedy i dlaczego trafiła w mury szpitala, zaczyna zadawać pytania i gromadzić stare dokumenty. Przy tym musi zmierzyć się z osobistą tragedią, która zbliża go nieco do pacjentów.

Tymczasem niemal stuletnia Roseanne spisuje historię swojego życia na kartkach chowanych pod deskami podłogi. Jej relacja przeplata się z relacją doktora Grene'a. Powoli poznajemy losy sędziwej pacjentki, jednocześnie odkrywając zaskakujące rozbieżności między jej opowieścią a tym, co zachowało się w dokumentach i zeznaniach sprzed lat.

Dzięki temu książka ma atmosferę przypominającą nieco film "Wyspa tajemnic" - nie jesteśmy pewni, czy, i w jakim stopniu, opowieść Roseanne jest prawdziwa, ile z tego, co opowiada, wydarzyło się naprawdę, a ile jest urojeniem chorego umysłu albo skutkiem starczej demencji, czy stawiane jej oskarżenia były prawdziwe czy też stanowiły próbę zemsty. Wszystko oczywiście rozwiązuje się na końcu, w autentycznie zaskakującym zakończeniu, którego zupełnie nie przewidziałam, bo autor sprytnie kierował moją uwagę na zupełnie inne wątki.

Czytając żałowałam, że nie znam lepiej historii Irlandii - jeden, semestralny kurs podczas studiów dał mi tylko ogólne pojęcie o burzliwych losach wyspy, targanej nieustannymi konfliktami. Może dlatego niektóre zawiłości związane z wojną domową i polityką pozostały dla mnie bardziej niejasne niż bym chciała. Muszę też wierzyć Kasi.eire na słowo, że szczegóły geograficzne, społeczne i historyczne zostały wiernie oddane. Natomiast opisany los kobiet w społeczeństwie fanatycznie religijnym jest przerażający. Z kart wyłania się obraz społeczeństwa, gdzie jedno słowo katolickiego księdza mogło złamać czyjeś życie, gdzie osoby, którym powinęła się noga, traktowane były w sposób nieludzki i skazywane na wieczne potępienie za życia. I po raz kolejny przekonujemy się, że nikt nie zgotuje kobiecie takiego piekła, jak inna, starsza i głęboko wierząca kobieta, która za wszelką cenę próbuje odkupić własne grzechy, gorliwie pilnując ustalonego porządku i piętnując każde odstępstwo. Roseanne zawiniła tylko tym, że była zbyt piękna i należała do innego odłamu chrześcijaństwa.

To także książka o pamięci, o tym, jak pewne wspomnienia pozostają żywe na zawsze, jak gdyby dawne wydarzenia wciąż trwały w naszych umysłach. Przejmująca, przesycona smutkiem i melancholią opowieść.

Na koniec tylko jedno - nie podoba mi się tytuł. Tajne to mogą być służby albo dokumenty wojskowe. Do dziennika pisanego po kryjomu, w sekrecie, bardziej pasowałoby określenie tajemny, czy sekretny. Ale to już ktoś inny przede mną powiedział.*

--

*Oczywiście powiedziała to Kasia.eire, w podlinkowanej na początku recenzji :)

sobota, 25 czerwca 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bookfa
2011/06/25 11:56:01
Jak czytam Twoja recenzje i patrze na okladke to mam dziwne wrazenie, ze ta fotka trafila do wpisu przez pomylke ;) Dokladnie to samo uczucie mialam czytajac recenzje eire :)
Robie wlasnie liste co musze koniecznie kupic i to jedna z tych "måste ha"! Potraficie zachecic ;)
-
2011/06/25 13:02:21
Bo fotka jest od czapy zupełnie, pierwsze skojarzenie - porzucona królowa kolonii letnich rozważa utopienie się w morzu, target - wczesne gimnazjum :) ale ja nie patrzę na okładki, więc niespecjalnie mi to przeszkadza :)
-
grendella
2011/06/25 13:24:12
Oj, kusicie obie, kusicie. Ale to dobrze, bo w życiu nie zwróciłabym uwagi na tę okładkę.
-
2011/06/25 13:50:26
Okładka powiem szczerze nasuwa mi skojarzenie z czytadłem o mocnym zabarwieniu romansowym;) Po Twojej recenzji zdecydowanie muszę to przeczytać. Ostatnio bardzo wiele książek zakupuję pod wpływem lektury twojego bloga, pozdrawiam:)
-
bookfa
2011/06/25 14:10:52
Jestem wzrokowcem i jesli nie znam autora w ogole (a tak jest w tym przypadku) to wsrod masy ksiazek w ksiegarni sugeruje sie jednak okladka przy pierwszej selekcji. Ta zapowiada dokladnie to o czym wspomnialas ;D
-
2011/06/28 21:25:44
To ja, to ja, to ja!!! (didaskalia - dziewczynka podskakuje w miejscu z ręką wyciągniętą do góry) - to ja powiedziałam, że Sekretny dziennik byłoby dużo bardziej adekwatnym tytułem. Tajemny też ładnie, nie wpadłam. A okładka budzi u mnie negatywne emocje. Gdybym jej nie przeczytała tu, w innej obwolucie, w życiu bym po nią nie sięgnęła w księgarni polskiej.
Jeśli idzie o realia i historyczne tło - wszystko jest dokładnie tak, jak opisane. A opowieści kobiet, które kiedyś były w podobnej sytuacji, mrożące krew w żyłach. Ileż tu było niesprawiedliwości i podłości, i wszystko na tle religijnym i zazdrosci o urodę, powodzenie, czasem młodzieńczą radość w zestawieniu z troskami matrony.
-
2011/06/29 00:19:29
Hm, a ja zupełnie okładek nie dostrzegam. Mignęło mi na merlinie coś beżowego w polecanych na głownej stronie, przeczytałam ciekawy opis, zamówiłam, parę dni później przeczytałam recenzję Kasi i bardzo się ucieszyłam. Dopiero ewentualnie potem, kiedy ktoś zasugeruje, przyglądam się i stwierdzam że nie pasuje. Zresztą ogólnie mało książek ma teraz ciekawe graficznie okładki, wszystko mi się zlewa.
Kasiu no tak, oczywiście to Ty! :) Zaraz dodam stosowny przypis :) a przy okazji poproszę Cię o polecenie jakiejś dobrej powieści, która solidnie naświetla te wydarzenia w Irlandii, może nie być wydana po polsku.
-
2011/06/29 00:19:29
Hm, a ja zupełnie okładek nie dostrzegam. Mignęło mi na merlinie coś beżowego w polecanych na głownej stronie, przeczytałam ciekawy opis, zamówiłam, parę dni później przeczytałam recenzję Kasi i bardzo się ucieszyłam. Dopiero ewentualnie potem, kiedy ktoś zasugeruje, przyglądam się i stwierdzam że nie pasuje. Zresztą ogólnie mało książek ma teraz ciekawe graficznie okładki, wszystko mi się zlewa.
Kasiu no tak, oczywiście to Ty! :) Zaraz dodam stosowny przypis :) a przy okazji poproszę Cię o polecenie jakiejś dobrej powieści, która solidnie naświetla te wydarzenia w Irlandii, może nie być wydana po polsku.
-
lilybeth
2011/07/20 14:16:51
Morton mnie nie zachwyciła, ale tajemnice z przeszłości to ja w ogóle chętnie. I ten szpital psychiatryczny rzeczywiście nasuwa skojarzenie z ''Wyspą tajemnic", a to była naprawdę świetna książka.
Ad. okładki - zwracam na nie bardzo dużą uwagę (nie sugeruję się przy doborze lektur, rzecz jasna, ale 'book design' bardzo mnie pociąga: okładki, ale też rodzaj papieru, fonty itd.) i mało brakowało, a przez okładkę nie przeczytałam tego wpisu, bo mi się z chick litem skojarzyła, li i jedynie. W sumie brzydka nie jest, tylko do treści kompletnie nie przystaje.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli