Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
The Postmistress - Sarah Blake

No dobra. Czas się zmobilizować, ruszyć tyłek i coś napisać. Sesja zakończona, chyba mogę się już pochwalić, że ukończyłam podyplomówkę i jestem pełnoprawnym tłumaczem specjalistycznym (przysięgłym jeszcze nie, może za rok? To duża decyzja i duża potem odpowiedzialność, więc muszę się najpierw zastanowić, czy na pewno tego chcę, czy może wolę pozostać zwyczajnym, ale dobrym tłumaczem).

Nie ma już usprawiedliwienia dla ciszy na blogu - może tylko tyle, że z ukończeniem szkoły odczułam gwałtowny spadek motywacji, coś w rodzaju powrotu do punktu wyjścia: więc znowu jestem matką uwięzioną w domu, z wyrokiem 18 lat bez prawa do zwolnienia warunkowego, bez prawa pracy, bez możliwości regeneracji. Po roku pełnym wrażeń, wyzwań, kontaktów z ludźmi i intensywnej nauki łańcuch się napiął i wciągnął mnie z powrotem do kuchni. Przepustka skończona. Trudno się przestawić i trudno się z tym uporać. W ramach ratowania siebie przed zgniciem w tym domowym bajorku szukam prawdziwej pracy - takiej poza domem, z regularną pensją i prawdziwymi ludźmi naokoło.

Tyle tytułem usprawiedliwienia niedawnej ciszy, a teraz "The Postmistress". Zastanawiam się nad polskim tytułem - Poczmistrzyni? hmmm. Kierowniczka poczty? o matko :)

Książka kupiona jako czytadło na wykład okazała się czymś więcej niż czytadłem. To historia trzech kobiet, których losy splatają się podczas II wojny światowej, dzięki listom (a właściwie dzięki jednemu listowi). Zawsze uderza mnie to, jak nabożny stosunek Anglosasi żywią do listów - tych prawdziwych, pisanych ręcznie na papierze, wysyłanych metodą zwaną pieszczotliwie "snail mail". Jak bardzo listy, poczta i jej funkcjonariusze są ważni w tamtejszej kulturze (był zdaje się taki film, w którym Kevin Costner jako listonosz odbudowywał cywilizację amerykańską po zagładzie?). Zawsze odczuwam zazdrość, zwłaszcza w zderzeniu z moją nową listonoszką, która bez cienia wstydu przyznaje, że owszem, jest dla mnie polecony, ale nie wzięła go z poczty, bo ciężki i daleko.

Tytułowa poczmistrzyni to Iris, kierowniczka poczty w niewielkim miasteczku na Cape Cod. Przez jej ręce przechodzi cała korespondencja mieszkańców, a ona sama kieruje się w pracy żelaznymi zasadami etycznymi, widzi siebie i instytucję, w której pracuje, jako podstawowy element porządku społecznego. W pewnym momencie będzie musiała poddać w wątpliwość swoje zasady i zdecydować, czy powinna doręczyć pewien list, który zwiastuje nieszczęście.

Drugą bohaterką jest Emma, młodziutka żona miejscowego lekarza. Osierocona we wczesnym dzieciństwie, najbardziej ze wszystkiego pragnie stałości, poczucia przynależności i tego, by w oczach innych ludzi zyskać potwierdzenie własnej realności. Jej mąż kieruje się jednak wyższymi pobudkami, i w imię odkupienia pewnego błędu w sztuce, o tragicznych skutkach, postanawia działać dla większego, społecznego dobra. Autorka dyskretnie stawia pytanie, czy rzeczywiście kierowała nim szczytna motywacja, czy może jednak nieprawdopodobny egoizm.

Trzecia kobieta, która stanowi spoiwo łączące wszystkich bohaterów i miejsca to Frankie Bard, reporterka radiowa i korespondentka wojenna z bombardowanego Londynu. Frankie wyrusza w podróż po Europie pociągami wiozącymi żydowskich uchodźców do Francji, Hiszpanii i Portugalii, skąd mają nadzieję wydostać się z ogarniętej wojną Europy. Nagrywa ich relacje na przenośny rejestrator, żeby następnie wyemitować je w radio i uświadomić słuchaczom w odległej Ameryce skalę problemu pomijanego milczeniem.

Również i Frankie będzie musiała dostarczyć pewien list do miasteczka na Cape Cod i opowiedzieć do końca pewną historię, która zrujnuje czyjeś życie.

Wojna z innej perspektywy, bez bitew, walk i dzielnych żołnierzyków, bez obozowych pasiaków. Wojna kobiet, wojna śmiertelnie przerażonych uchodźców i zwykłych mieszkańców Londynu uciekających przed bombami do najbliższej piwnicy. Wojna obserwowana z daleka, z drugiego brzegu Atlantyku, z poczuciem rosnącego zagrożenia i narastającej histerii, przejawiającej się w obsesyjnym wypatrywaniu niemieckich łodzi podwodnych (które rzeczywiście zapuszczały się aż tam!) i prześladowaniu uchodźców z Niemiec.

Autorka stawia pytania: do czego możemy się posunąć, żeby kogoś chronić? jak dalece reporter, dziennikarz jest odpowiedzialny za bohaterów swoich reportaży? jak reagujemy na wieści o wojnach, ludzkich tragediach rozgrywających się gdzieś daleko od nas?

To przy tej książce stwierdziłam ostatecznie, że wolę dobrze napisaną powieść od najlepszej nawet literatury faktu. Żadna naukowa praca historyczna, żadna biografia ani zbiór relacji opatrzonych komentarzem nie pozwoliłyby mi tak całkowicie, na podstawowym, emocjonalnym i ludzkim poziomie odczuć cierpienia uchodźców, strachu londyńczyków, niepokoju Amerykanów. Sarah Blake nie epatuje wojennym okrucieństwem, a mimo to udaje jej się oddać atmosferę przerażenia, beznadziejności, rosnące poczucie osaczenia. Tego oczekuję od literatury pięknej, od powieści - że przeniesie mnie w inne miejsce, pozwoli poczuć to, co czuli inni, zmusi do zastanowienia i przekaże mi jakąś prawdę opakowaną w dobrą, wciągającą historię.

 

piątek, 24 czerwca 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bookfa
2011/06/24 14:04:56
Tez wole patrzec na nasza burzliwa historie oczami jednostki niz przez pryzmat naukowej monografii. To jeden z niewielu przypadkow kiedy obiektywny przekaz splyca odbior opisywanych faktow.
Gratuluje serdecznie ukonczenia podyplomowki. Tlumacz specjalistyczny - to budzi respekt :) Mam nadzieje, ze znajdziesz prace, ktora Cie usatysfakcjonuje i doda skrzydel do... pisania. Czekam na kolejna powiesc:)
Tlumaczenie literatury dzieciecej i mlodziezowej to moje marzenie ale wyksztalcenie w tym kierunku lezy juz niestety poza moim zasiegiem. Mysle jednak, ze jako amatorka i tak jestem warta choc jednej szansy ;D Moze kiedys dostane taka sznse...
-
drkohoutek
2011/06/24 14:22:40
Czytałem. Bardzo przyzwoita książka.
-
2011/06/24 15:33:59
Bookfo, mam nadzieję że dostaniesz swoją szansę - a może spróbujesz zainteresować jakieś wydawnictwo próbkami Twoich tłumaczeń? Albo gotowym tłumaczeniem nieznanej dotąd w Polsce książki?
Dziękuję za gratulacje. Tłumacz specjalistyczny to właściwie nic nie znaczy, ale mam poczucie, że dzięki tej szkole uporządkowałam posiadane skrawki wiedzy, zyskałam sporo nowych informacji, pewność siebie i może wykorzeniłam niektóre złe nawyki.
Co do kolejnej powieści... nie wiem, czy jeszcze jakaś powstanie.
-
bookfa
2011/06/24 17:29:52
:/ Nie strasz, ze juz nic nie napiszesz. Mam nadzieje, ze tak jak ciagnie wilka do lasu, tak Ty siegniesz kiedys po pioro. Jestes pisarka a pisarzem sie jest a nie bywa;D

Kazda wskazowka na temat tlumaczen jest cenna bo przyznam sie, ze nie wiem nawet jak sie do tego zabrac. Czekanie, ze jak mam talent to sami mnie znajda moze sie nie sprawdzic ;)
-
2011/06/24 20:18:32
Mam... czeka... jestem na etapie czytadeł, ale może i książka skoczy o parę oczek...

Też bym chciała tłumaczyć książki. Jednak mizerne piniądze jakie za tłumaczenia książek się płaci tłumaczom jakoś mnie na razie odstrasza od prób... :)
-
grendella
2011/06/24 20:36:47
Gratuluję :) Nie przepadam za literaturą faktu dotyczącą II wojny światowej - gubię się w datach i wszystko zapominam. Nie wiem, o co chodzi, bo opracowania dotyczące innych okresów historii łatwiej sobie przyswajam. Natomiast po tą książkę chętnie sięgnę, wojna z tej perspektywy jest o wiele bardziej, w moim odczuciu przynajmniej, zajmująca.
-
2011/06/24 21:33:07
Bookfo, tłumacz i rozglądaj się za wydawnictwami, zbieraj kontakty i namiary. Jesteś w dobrej sytuacji - angielski znają wszyscy, szwedzki garstka ludzi, mniejszy tłok na rynku a stawki pewnie wyższe.

Dabarai - owszem, za literaturę piękną płacą nędznie, za młodzieżową bardzo nędznie (mam na koncie dwie książki religijne dla młodzieży zrobione za grosze... nie przyznam się jakie, bo straszny kit i kiepsko przetłumaczony, to były moje początki w zawodzie). Ja tłumaczę książki fachowe, specjalistyczne i z tego już można jakoś wyżyć pod warunkiem, że nie ma przestojów. Praca bardzo ciekawa, bo czytam rzeczy, po jakie nigdy z własnej chęci nie sięgnęłabym i wiele się dowiaduję. Literatury bałabym się tłumaczyć, zawsze przypominam sobie te wojny wkurzonych czytelników o przekłady Tolkiena czy Kubusia Puchatka :) I za często sama się zżymam podczas czytania na "głupiego tłumacza" :)

Grendella, ja ogólnie gubię się w literaturze faktu napakowanej informacjami, a zwłaszcza jeśli dotyczy wojen, nie tylko WWII. Ta książka przy okazji jeszcze daje szerszą perspektywę - mam wrażenie że my w Polsce często zapominamy, że nie byliśmy jedynymi ofiarami tej wojny.
-
grendella
2011/06/25 13:22:15
Masz rację zapominamy. Myślę, że w dużej mierze ma na to wpływ, jak się uczyliśmy historii w szkole. U mnie przynajmniej dominowało bardzo mocno martyrologiczne podejście.

A swoją drogą okres w historii polskiej, którego nigdy nie udało mi się ogarnąć moim małym rozumkiem to były XVII-wiecznie wojny. Chętnie poczytałabym współcześnie napisane powieści dotyczące tego okresu.
-
izabella_g
2011/06/28 16:37:18
Postmistress to w polskich warunkach chyba pani ze stemplem:). Ech.
-
2011/06/29 09:43:02
Izabella_g pani ze stemplem :DDD
no właśnie pani ze stemplem ale różnica tkwi chyba w etosie pracy pani z okienka...

Grendella, dla mnie takim okresem jest wiek XIX, polityka, emigracja i powstania - za dużo danych, i nawet "Mesjasze" mi tu nie pomogą :(
-
2011/06/30 00:31:18
Najlepiej widać w Lark Rise to Candleford jak wazna jest postmistress czy postmaster w tej kulturze. A książke sobie kupiłam i się do niej czaję, miałam przeczucie, że jest dobra, w każdym razie często ją biorę do ręki i z wielką chętką przewracam strony. Tylko, że ja mam taki problem ostatnio, ze ciągle sięgam po to, co na podorędziu, a nie po to, na co mam ochotę.
-
mdl2
2011/10/11 14:56:51
Z wielką radością zauważyłam dziś polskie wydanie książki, pod tytułem "Niedoręczony list" w księgarni!
www.gandalf.com.pl/b/niedoreczony-list/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli