Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Trans - Manuela Gretkowska

Z masochistyczną przyjemnością co jakiś czas kupuję nową, zwykle okrzyczaną jeszcze przed wydaniem, książkę autorki, której nie lubię, nie rozumiem i nie podziwiam, mimo, że powinnam. A później z masochistyczną satysfakcją przez nią brnę, krzywiąc się i marudząc, chociaż przecież mogłam przewidzieć rezultat i zaoszczędzić parę złotych.

W tym momencie oczywiście każdy, kto ma ochotę, może zgasić mnie wyrafinowanym argumentem "pewnie zazdrościsz".

"Trans" to, według okładki, "wnikliwe i bezkompromisowe studium toksycznego uzależnienia". Wszystko - wywiady z autorką, wzmianki w recenzjach, pierwszoosobowa narracja, szczegóły fabularne - wskazuje na to, że należy książkę czytać jak powieść z kluczem i doszukiwać się w niej elementów autobiograficznych. Już to powinno było mnie zniechęcić.

Starałam się więc z całych sił czytać "bez klucza", nie podstawiać żadnych  nazwisk i twarzy znanych z gazet w miejsce książkowych. Wtedy można czytać po prostu opowieść o "uniwersalnym" toksycznym związku - o młodej emigrantce "na paryskim bruku", która ulega zauroczeniu starszym, charyzmatycznym, narcystycznym mężczyzną. Ona mówi do niego "Mistrzu", a on w zamian nazywa ją "Marysią", zdrobnieniem, w którym kryje się pogarda dla służącej. Uczucie, które bierze za miłość, każe jej godzić się na przemoc psychiczną, poniżanie i manipulację do momentu, kiedy wreszcie odkrywa własną niezależność i uwalnia się od toksycznego wpływu.

Jest tu sporo celnych, zabawnych i niesłychanie trafnych obserwacji, wtrąconych mimochodem, przykładem choćby ta: "Dawniej na takie kobiety, przebrane w pogniecione lny i sznury drewnianych korali mówiono - plastyczka." (str. 204) Aż się uśmiechnęłam, ileż takich "plastyczek" kręciło się gdzieś w kręgach znajomych Mamy w latach osiemdziesiątych! I z jakim nabożnym szacunkiem to określenie wymawiano :)

Jest ciekawa historia o radzeniu sobie na emigracji, bez wsparcia, wśród przygodnych znajomych i dorywczych prac, a to wszystko opromienione nimbem tej "prawdziwej" emigracji, ideologicznej, przymierającej głodem, w zdartych butach na paryskim bruku, na barce, kątem u znajomego, w wyburzanym budynku. O młodej kobiecie, która próbuje stanąć na własnych nogach.

Niestety wszystko to jest przemieszane z erudycyjnymi, pretensjonalnymi wywodami, narkotycznymi odlotami i, dla równowagi, z naturalistyczną fizjologią. Już chyba wszyscy natrząsali się z "katedr orgazmu", ale nie to drażni najbardziej. Wiem, że niektórym to się bardzo podoba - ja nie lubię tego "waginalnego" nurtu ani w feminizmie, ani w literaturze. "Cipa", "pizda" i "pochwa" straszące z każdej strony budzą we mnie zażenowanie, wrażenie, że autorka redukuje bohaterkę do ociekających śluzem albo krwią genitaliów. Rozumiem, że w możliwości otwartego mówienia o menstruacji albo nazwania swoich miejsc intymnych głośno i bez wstydu tkwi jakaś wartość, że to ma w pewien sposób wyzwalać, ale w nadmiarze męczy i wreszcie nudzi. Do tego stopnia, że bluźniercza scena:

"Łatwo rozpuszczalny, biały krążek wypiekany z wody i mąki włożyłam sobie nocą do pochwy. Ona go najbardziej potrzebowała. Prawdziwej miłości leczącej z pożądania. Zakonnica nie myliła się. Byłam pokutnicą. Tęsknota jest pokutą za przeżyte kiedyś szczęście. Największą pokutnicą była Maria Magdalena. Ona modliła się do swojego przebóstwionego mężczyzny - Jezusa Zmartwychwstałego. Ja już do nikogo. Ostrygowym nożem wepchnęłam eucharystię głębiej w moje ciało. Przełknęło je, rozpuściło w śluzie." (str. 152)

nie szokuje ani nie brzydzi, wywołuje tylko zmęczone wzruszenie ramion, aha, jeszcze i to, komunia przez pochwę, spodziewałam się czegoś w tym stylu.

Oprócz tego Gretkowska pisze o seksie tak, że wywołuje tylko odruch obrzydzenia, mimo katedr orgazmu i pinakli gładzących skórę palców. Próbka?

"Laski nie popierdywał w trakcie miłości francuskiej. Ponadpięćdziesięcioletni nie całkiem kontrolował zwieracz. Zwłaszcza po wypiciu kilku whisky.

Poluźnione mięśnie przepuszczały zapach gówna z głębi jelit." (str. 171)

Niby wiem, czemu to ma służyć, jak ma mi uświadomić samoponiżenie bohaterki, a może to, że nic co ludzkie, nie jest nam obce, że seks nie polega na zgaszeniu światła i wydaniu paru westchnień pod kołdrą - a jednak, mimo, że rozumiem zamysł, jedyne, co czuję, to niesmak. Przekraczanie ważnych granic, czy efekciarstwo? Czy po Erice Jong zostały jeszcze jakieś granice do przekroczenia?

Ponadto nie przekonuje mnie przemiana wewnętrzna, wyzwolenie bohaterki z toksycznego związku. Może dlatego, że od początku nie byla zahukanym dziewczątkiem, w jakie chciał ją zmienić Laski - od samego początku, mimo rozpaczy, biedy, poniżenia, miała w sobie żelazną siłę, o której autorka zresztą pisze, nie była bezwolną gliną modelowaną przez reżysera, a równą mu intelektualnie partnerką. Nawet w chwilach największego uzależnienia potrafi zdobyć się na postawienie na swoim, chociaż odchorowuje konsekwencje. Szkoda, że relacja bohaterki z rodzicami nie została wyraźniej zarysowana - na tyle, żeby przypisać "Marysi" jakieś fatum, traumy czy schematy wyniesione z dzieciństwa. A i katharsis po śmierci ojca jest przez to tylko na wpół przekonujące.

W "Tygodniku Kulturalnym" padło pytanie, czy książka się broni, jeśli nie czytamy jej jako odpowiedzi na "Nocnik". Według mnie nie. Natomiast stuprocentową rację mają ci, którzy twierdzą, że Gretkowska wróciła do źródeł i "dawnej formy" - wielbiciele stylu autorki powinni być usatysfakcjonowani.

Na koniec tego długaśnego wpisu refleksja - albo język polski nie jest stworzony do pisania o seksie, albo my, Polacy, mamy tendencję do popadania z pruderii w skrajność. Jeśli mamy do wyboru albo dosłowne, fotorealistyczne i nudne w swej powtarzalności sceny erotyczne w "Nielegalnych związkach", albo katedry orgazmu owiane zapaszkiem kupy, to wypada się poddać.

sobota, 04 czerwca 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kultur-alnie
2011/06/04 11:25:12
Gretkowską bardzo lubię i ciekawa jestem najnowszej książki, więc nie będę się zrażała;
Recenzja ciekawa, z przyjemnością przeczytałam, tym bardziej, że to pierwsza blogowa recenzja "Transu", na którą trafiłam.
pozdrawiam:)
-
2011/06/04 12:04:25
Jeśli lubisz autorkę to najprawdopodobniej Ci się spodoba, jest tu wszystko to, za co się książki Gretkowskiej uwielbia - albo nienawidzi :)
-
naturegirl
2011/06/04 12:45:22
A ja mam podobnie jak ty. Również nie lubię Gretkowskiej, ale u mnie również ta książka czeka w kolejce, chociaż nie spodziewam się, żeby mi się spodobała. Mnie postaci kreowane przez Gretkowską kompletnie nie przekonują, niektóre jej sformułowania moim zdaniem ocierają się o grafomanię, a te erotyczne aspekty są już w ogóle dla mnie paskudne. "Trans" i tak pewnie przeczytam i najwyżej wyżyję się w recenzji :))
-
j.szern
2011/06/04 15:53:23
Gretkowskiej długo nie lubiłam jako osoby, a jeszcze dłużej jako pisarki. Koleżanka ze studiów, która pisała o jej twórczości pracę magisterską trochę mnie urobiła i sięgnęłam po "Polkę". Spodobała mi się - może dlatego, że to nieco inna Gretkowska. Później przeczytałam "Europejkę", "Obywatelkę" - wrażenia podobne. Najbardziej podobał mi się jednak zbiór jej felietonów "Na dnie nieba" - i te polecam :) A do fikcji nie mogę się przekonać. Próbuję, podchodzę, odrzucam (albo odrzuca mnie). Czeka teraz na mnie "po wyzwaniu" (z blogowaniem zyskałam nową kategorię opisującą czas czytania pewnych książek) "Namiętnik". Jest krótki. Opowiadania mają to do siebie, że porzucam je z większą łatwością niż powieść :)
-
maniaczytania
2011/06/04 16:59:07
Eee, ja to tylko nie rozumiem, dlaczego, jak sama napisałaś, "powinnaś" ją lubić i podziwiać??? Coś przegapiłam? To jakiś taki trend czy co?
-
2011/06/04 22:24:07
Maniaczytania, to akurat była trochę prowokacja :) ale jakoś tak się sklada, że parę bliskich mi osób, które szanuję i uważam za mądre, lubi i podziwia :)

J.szern - próbowałam zmóc chyba "Obywatelkę" ale nie przebrnęłam...

Naturegirl, to ciekawe, że jednak mimo wszystko sięgamy po kolejne książki MG, jak to działa? Moda? Nadzieja, że któraś wreszcie nam się spodoba, że znajdziemy "to coś"? Chyba żadnemu innemu autorowi nie dałam aż tylu "drugich szans".
-
2011/06/06 14:53:53
Nie lubię tego typu książek, ponieważ mam podejrzenie graniczące z pewnością, że całe to epatowanie seksem, a zwłaszcza w połaczeniu z komunią "per vaginam" ma cel wyłącznie marketingowy. Przez długi czas szkowanie sprzedawało sie bardzo dobrze, recenzje trafiały do popularnych gazet, nakłady rosły. Opłacało sie być skandalistą. Teraz chyba to pajacowanie się wszytkim przejadło. Ale coś jednak pozostało, skoro nawet na Twoim blogu recenzja się jednak pojawiła... Ja ani nie kupię ani nie przeczytam. Pozdrawiam
-
2011/06/06 23:57:23
Dijkstra, recenzja się pojawiła, bo, jak wspomniałam, mam dość pokręcony stosunek do książek MG, i tak z uporem maniaka mam nadzieję odkryć "to coś" w każdej kolejnej :)
A czy ona epatuje marketingowo? Hmm, akurat w jej przypadku nie byłabym tego pewna.
-
2011/06/07 09:22:43
Mdlu, kocham Twoje recenzje. Czuję się, jakbym sama to przeczytała, okiem po dziesięćkroć bystrzejszym niż własne. Przejrzałam rzecz w księgarni i trafiłam na jakiś obfity opis chlapiącej wokół menstruacji. Lubię naturalizm i nic, co ludzkie, nie jest mi obce, jednak chlapało zdecydowanie za mocno i zupelnie bez związku z akcją. A opis waginalnej komunii nie jest nawet bluźnierczy, tylko fatalnie napisany. Taki fizjologiczny Harlkekin. Dzięki więc za treściwą zakąskę, reszty obiadu odmawiam.
-
2011/06/07 15:03:21
Nie lubię Gretkowskiej, nie lubię jej ekshibicjonistycznego naturalizmu i nie będę się zmuszać do czytania tej pozycji. Natomiast chętnie przeczytałam twój wpis. Pozdrawiam
-
2011/06/07 16:16:31
Aniu cieszę się że wciąż czasem tu zaglądasz. "fizjologiczny Harlekin" - rewelacyjne określenie!

Kasiu :-) i pozdrawiam, podczytuję Cię ale coś ostatnio nie mam weny na komentowanie...
-
butters77
2011/06/07 19:52:18
Mdl2, rozumiem, że "Tygodnik" trafił w Twój gust? :-)

Co do Gretkowskiej - nie jestem fanką, więc po "Trans" nie sięgnę, toteż z przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję :-)
-
2011/06/07 20:14:54
Butters, tak, trafił, chociaż o książkach jest tam żałośnie mało... :( ale zawsze coś.
no i nieustannie mnie wkurza sklad grupy - dlaczego 5 facetów i tylko 1 kobieta?
-
butters77
2011/06/08 19:39:28
Mdl2, ja akurat lubię tę różnorodność tematów, bo i o teatrze, i premierach płytowych (nie wspominając już o kinie;-) chętnie posłucham. Co więcej, z przyjemnością słucham recenzji o książkach, wypowiadanych przez ludzi, którzy się literaturą NIE zajmują zawodowo - to daje szerszą perspektywę. No chyba jestem bezkrytyczna wobec tego programu, nic nie poradzę;-)

Ale również odczuwam niedosyt programu typowo książkowego. Ostatni, jaki lubiłam tak naprawdę, to "Dobre książki" z Beresiem, Łubieńskim i Szczuką, jakieś... siedem lat temu.
-
2011/06/09 20:13:00
Lubie felietony MG, ksiazek bele nie trawie. Pamietniki bylo ok, poki nie doszla do rozliczania sie z tym i owym. Ogolnie ciekawy nurt, ale nie wiem, czy az tak waginalnie otwarty powinien byc.
-
agawa79
2011/06/15 22:15:58
Na pewno zazdrościsz! ;)
Gretkowska zawsze źle mi się trawiła, a dzięki pięknej antologii cytatów w Twojej recenzji wiem, że raczej sięgnę po wątróbkę niż po tę książkę. :)
-
2011/10/26 14:45:50
Wielkie dzięki za tę recenzję!!!!! naprawdę wdzięczna jestem. Właśnie czytam ,,Trans" i już podupadłam na duchu, już myślałam,ze ja czegoś nie kumam, że coś ze mą nie halo, że rozumku lub wrażliwości za mało...No ciężko mi idzie to czytanie, nie podoba mi się książka.. nie jest wcale głęboka ani odkrywcza..ani w ogóle ...ani w szczególe.
Jeszcze raz dzięki :)))
-
mdl2
2011/10/27 01:44:35
Koridiano, zawsze jest jeszcze możliwość, że po prostu obie mamy wrażliwości i rozumku za mało :)
-
2011/10/27 07:29:47
oj nieee.. chyba przesadziłaś :)))
-
2012/04/12 00:26:55
Wiesz co, nie bardzo rozumiem o co ci chodzi? Próbujesz zrecenzować książkę pisarki o której na wstępie mówisz że nie jest przez ciebie lubiana. Czego się spodziewasz Młoda Pisarko, że jakimś cudem wysmarujesz dobrą, rzetelną recenzję? Poza tym Manuela Gretkowska - swoją drogą jedna z najciekawszych osobowości w tym nudnym, zsiadłym, polskim pisarskim światku - od początku jest wierna pewnemu stylowi. Ta stylistyka jest rozpoznawalna i oryginalna. Gretkowskiej nie powinno się recenzować tylko przeczytać, w związku z tym tak naprawdę twoja recenzja jest nie dość że o niczym to na dodatek zbędna.
-
mdl2
2012/04/12 08:15:51
Stynkx a ja nie bardzo rozumiem, o co Tobie chodzi?
Żadna recenzja nie jest zbędna - każda wyraża czyjąś opinię. Każdy ma prawo do swojego zdania, pozdrawiam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli