Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Kobieta bez twarzy - Anna Fryczkowska

Najbardziej upragniona i najbardziej niedostępna książka tego lata.

Upragniona dlatego, że Autorkę znam i lubię, a dwie poprzednie jej powieści bardzo mi się podobały, więc kiedy tylko potwierdzono datę premiery, zaczęłam na książkę "polować". Niedostępna dlatego, że ktoś zastosował do niej wyjątkowo pokrętną politykę marketingową: książki nie ma w empikach, a z merlina jest wysyłana w terminie 21 dni. Żeby ją więc kupić, trzeba najpierw o niej wiedzieć, a później zamówić ją w empiku online. Dodatkowo empik postanowił utrudnić życie mieszkańcom Ursusa (już i tak skutecznie odciętym od reszty stolicy przez rozmaite prace remontowo-budowlane na wszystkich możliwych drogach wyjazdowych), i zlikwidował możliwość odbioru zamówionych towarów w jedynym salonie w tej dzielnicy. Na pytanie, dlaczego tak, dostałam odpowiedź w postaci uprzejmego maila o treści: "jest to wynikiem przyczyn operacyjnych". Po polsku: "nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi". Brawa dla empiku za promowanie polskich autorów i dbanie o wygodę i tzw. "satysfakcję" klienta.

Ale dość marudzenia, które i tak na molochu nie zrobi żadnego wrażenia. Czas na recenzję właściwą.

"Kobieta bez twarzy" to przewrotny kryminał. Przewrotny dlatego, że znakomicie odwraca pewien wszechobecny w literaturze popularnej stereotyp. Dziennikarka Hanna Cudny, lat 38, matka dwojga dzieci, po tragicznej śmierci męża postanawia przeprowadzić się na wieś, do Świątkowic, gdzie jako dziewczynka spędzała wakacje. Zamierza uczyć angielskiego w miejscowej szkole i, w domyśle, odzyskać spokój ducha po przejściach.

Znamy? Znamy, znamy. W tle czają się powidła śliwkowe, zachody słońca nad polami obserwowane z ganku, rubaszny sąsiad-złota rączka i przystojniak, który okaże się Nową Miłością i Lekiem na Całe Zło, wioskowe plotkary, które pokochają przybyszkę jak córkę marnotrawną, spokój ducha, sens życia i powrót utraconej nadziei.

He, he. Nic z tego.

Świątkowice Fryczkowskiej są miejscem ponurym i nieprzyjaznym. Jeśli rozlewisko - to ścieków z garbarni, dobroduszny pan złota rączka po bliższym poznaniu budzi pewną odrazę, a przystojniak w odpowiedniej chwili ujawni swoje prawdziwe oblicze... Wioskowe plotkary w kłębach papierosowego dymu śledzą każdy krok nowo przybyłej, a zamiast smażenia powideł mamy dość obrzydliwe świniobicie.

Już w pierwszych dniach na wsi dziesięcioletnia córka Hanny, wracając do domu, znajduje w leśnej sadzawce rozkładające się zwłoki kobiety. Niektórzy mieszkańcy wioski przepadają bez śladu. Policja, reprezentowana przez prymitywnego posterunkowego, ignoruje dziwne wydarzenia, a w otoczeniu Hanny zaczyna się dziać coraz więcej niepokojących rzeczy. Kobieta, zamiast zwalczyć depresję i przygnębienie, czuje się coraz bardziej zagrożona, tym bardziej, że i jej dzieciom udziela się panujący wokół niepokój i strach - szczególnie narażony jest trzynastoletni Maks.

Autorka po mistrzowsku buduje atmosferę osaczenia, w której nie wiadomo już, komu można zaufać, bo każda napotkana osoba okazuje się w jakiś sposób wplątana w wydarzenia. Nikt tu nie mówi wszystkiego, choć wszyscy wiedzą bardzo wiele o sobie i sąsiadach, panuje zmowa milczenia i trzymania "ze swoimi", bardzo zresztą charakterystyczna dla malutkich społeczności. Każdy, nawet pozornie pozytywny bohater, trzyma jakiegoś "trupa w szafie".

Dzięki temu, że rolę narratorek przyjmują na zmianę matka i córka, możemy poznać wydarzenia z szerszej perspektywy. Postacie dzieci są zresztą bardzo udane - Miśka ma w sobie mnóstwo cudownej dziecięcej mądrości życiowej i zdrowy dystans do siebie i opisywanych wydarzeń. Dystans i nutka humoru doskonale równoważą mroczną atmosferę, czyniąc ją znośniejszą. Bardzo ciekawe są też przejścia od jednej narratorki do drugiej - filmowe, gdzie jedna postać urywa, tam druga dopowiada ze swojego punktu widzenia, troszkę inaczej.

Podobały mi się umiejętnie wplecione elementy horroru, i aż żałuję, że te wątki nie były bardziej rozbudowane - straszą, dodają tajemniczości już i tak skomplikowanej intrydze. Pokazują, jak głęboko we wsi zakorzeniło się zło i od jak dawna jest tam obecne, jak przesiąka całą rzeczywistość, tak, że ostatecznie przestaje przeszkadzać a staje się czymś wszechobecnym, naturalnym. Jak potrafi się maskować i jak łatwo zaraża niewinnych. W rezultacie jedynym sposobem na odzyskanie spokoju ducha przez bohaterkę okaże się znalezienie źródła zła.

Mnóstwo ciekawych, drobnych obserwacji społeczno-obyczajowych sprawia, że "Kobieta bez twarzy" jest czymś więcej niż prosty kryminał i jest atrakcyjna nawet dla takich czytelników jak ja, którzy kryminałów nie lubią i unikają.

Poniżej wypowiedź Autorki na temat książki:

 

 

 

poniedziałek, 11 lipca 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
j.szern
2011/07/11 17:11:56
Przeczytam. Bo, ponieważ: 1) to kryminał; 2) z radością odkryję inne spojrzenie na naszą współczesną literaturę wiejską, której w wersji "magicznej" i "terapeutycznej" mam już po dziurki w nosie.
Jak na recenzję czegoś, co można określić mianem kryminału - wpis jest entuzjastyczny. Pamiętam, że za tym gatunkiem nie przepadasz :)
-
2011/07/11 17:22:35
Przeczytaj, warto. Ja pochłonęłam w póltora dnia, rzadko mi się to ostatnio zdarza.
Przedstawiona tu wieś jest zdecydowanie nieterapeutyczna, co jest znakomitą odtrutką po klimatach w stylu Domu nad rozlewiskiem :)
A ja nadal nie lubię kryminałów, ale czasem zdarzają mi się takie, które pochłaniam.
-
2011/07/11 20:03:46
tak się cieszę na tę książkę, bo Annę Fryczkowską jako autorkę kocham z jej dwie poprzednie. W pierwszych słowach przeczytałam jak facet wchodzi tnąc powietrze brzuchem i już wiedziałam, że i ta mnie uwiedzie. Ech, czy życie nie jest piękne. A i Kukułka tez już na stoliku nocnym, wreszcie do mnie wróciła od przyjaciółki, która trzymała i trzymała. Dlatego nie lubię pozyczania. Pozdrawiam
-
grendella
2011/07/12 12:11:01
Też przeczytam, bo mam już dość tej wsi idyllicznej i sielsko-anielskiej!
-
2012/06/18 22:24:54
Przyszłam podziękować za to, że przeczytałam opinię, kupiłam ksiązkę i wreszcie ją przeczytałam. Wow. Ależ było emocjonująco.
-
mdl2
2012/06/18 23:24:28
O, no proszę :) Dabarai - cieszę się! ja teraz poluję na "Starszą panią..." ale znowu nieuchwytna :(
-
2012/06/18 23:29:16
Chcesz,to ci pozycze,no jus przeczytalam.
-
mdl2
2012/06/18 23:32:03
chciałabym ale daleko... a poza tym tę chcę mieć swoją własną :)
-
2012/06/18 23:34:28
To akurat rozumiem... Ale jakby co ,to zawsze moge wyslac...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli