Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy dzień - Marc Levy

Melduję, dla porządku, że wróciłam, plan wykonałam w 3/4 bo atrakcji było tyle, że na czytanie pozostawały tylko chwile odpoczynku na balkonie. Melduję również, że w Mrągowie jest bardzo porządna świetnie zaopatrzona księgarnia i oczywiście namiot Taniej Książki, co oznacza, że w drodze powrotnej bagaż był cięższy o kilka kg, a portfel lżejszy o... mniejsza z tym :)

Od razu uprzedzam, że recenzji z "Komnat Wolf Hall" na razie nie będzie, bo dawno się przy żadnej książce tak nie wynudziłam. Doszłam do wniosku po mniej więcej 150 stronach, że Henryk VIII i wszystkie jego żony z Anną Boleyn na czele wychodzą mi już bokiem i uszami, nic nie nudzi mnie bardziej niż intrygi dworskie i postacie historyczne wałkowane już wcześniej 100 razy, i z czystym sumieniem dałam sobie na razie spokój z Tomaszem Cromwellem.

Będzie za to na początek recenzja z głupotki, książki, która spełnia wszelkie kryteria "czytadła" i "bestsellera", do tego stopnia i tak jaskrawo, że zastanawiałam się poważnie, czy aby nie miała być parodią pewnej konwencji. Jeżeli tak, to autor musi pękać ze śmiechu, bo, jeśli wierzyć okładce, zyskał sobie nawet przydomek "francuskiego Dana Browna".

W skrócie: zwariowana powieść przygodowa. Piękna archeolog Keira i obiecujący astronom (serio serio!) Adrian na tropie tajemniczego prastarego wisiorka o niezwykłych właściwościach. Po piętach depcze im tajna organizacja, która również pragnie poznać tajemnicę pochodzenia dziwnego artefaktu (a przy okazji tajemnicę pochodzenia człowieka, wszechświata i całej reszty). Pogoń za rozwiązaniem zagadki powiedzie naszych bohaterów przez pół świata, od Etiopii przez Paryż i Londyn aż do Chin. Kto wygra ten morderczy wyścig? Czy wisiorek rzeczywiście liczy sobie 400 milionów lat, i kto wyrył na nim mapę ówczesnego nieba? Co się stanie, gdy podobne kamienie zostaną połączone?

Jest właśnie tak, i jeszcze bardziej, do granic absurdu i kresu wytrzymałości czytelnika. Wszystko tu jest naj - jeśli stare, to ma 400 mln lat, jeśli daleko, to na szczycie niedostępnej chińskiej góry, jeśli tajne, to tak tajne, że nikt do końca nie wie, o co chodzi. Bohaterowie obowiązkowo wykształceni, specjaliści w swojej dziedzinie, ona ma nadzieję wykopać w Afryce kości pierwszych przedstawicieli gatunku ludzkiego, on pragnie odkryć "pierwotną gwiazdę, matkę wszystkich konstelacji", cokolwiek to mogłoby oznaczać. Ona dostaje wisiorek od chłopca, który towarzyszył jej podczas wykopalisk. Nosi kamyk na szyi nie zdając sobie sprawy z jego wartości, dopóki nie spotka dziwnego starego naukowca, wyraźnie zainteresowanego kamieniem. Oczywiście nie domyśli się, że intencje starszego pana nie są tak niewinne, jak się wydaje.

Bohaterowie okazują się po jakimś czasie parą, którą wiele lat temu rozdzielił los. Do komplikacji z wisiorkiem dochodzi więc pytanie - czy zejdą się na nowo? i wątek romansowy. Astronom ma gamoniowatego przyjaciela, pani archeolog - ukochaną siostrę. Ci bohaterowie drugoplanowi służą do ułatwiania im życia, ratowania z opresji i wysłuchiwania krótkich wykładów mających czytelnikowi ułatwić zrozumienie zaawansowanej wiedzy, jaką zajmują się Keira i Adrian.

Dodajmy do tego pogoń przez pół kuli ziemskiej, kilka bójek, pościgów i przelotów zdezelowanymi samolotami (do których autor wydaje się mieć słabość), malownicze krajobrazy, legendę o podzielonych światach, starożytne manuskrypty, tajne przejścia w słynnych budowlach, którymi ukradkiem przemykają się tajni członkowie tajnej organizacji - i mamy Indianę Jonesa, do którego wydawca nawiązuje w notce okładkowej. Narracja też typowa, scenariuszowa, nie ma tu ani jednego zbędnego słowa czy opisu, czysta akcja + miniwykłady. Jeśli bohaterowie mają jakieś przemyślenia, to od razu o nich komuś opowiadają, wszystkie informacje poboczne podaje się w dialogach, żeby ani na chwilę nie przerwać toku wydarzeń. Relacje i napięcia między postaciami przewidywalne i schematyczne do bólu, co jakiś czas, dla rozładowania atmosfery, pojawia się drobny element komiczny w postaci zabawnego nieporozumienia czy rozczulającej nieporadności któregoś z panów. Końcówka pozostawia czytelnika w napięciu, zapowiadając ciąg dalszy.

O dziwo, czyta się to nawet nieźle, błyskawicznie, a czasem nawet z dużym zainteresowaniem, choć jest to raczej zainteresowanie z gatunku "co też on jeszcze wymyśli". Niestety absolutnie nie da się tego czytać na poważnie, chyba, że ma się 13 lat. 

sobota, 20 sierpnia 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bookfa
2011/08/20 11:57:08
Takie historie milosno-przygodowe czy tez przygodowo-milosne zawsze znajduja czytelnikow. Mnie tego typu literatura najbardziej podobala sie w formie Pana Samochodzika bo wolalam przygode bez watkow milosnych ;D No ale ja to zawsze odstawalam od reszty. ;)
Ostatnia proba udowodnienia sobie, ze lubie tego typu czytadla byl Kod Leonarda Da Vinci Browna. Doczytalam do konca, zanudzona prawie na smierc. Nigdy wiecej! ;)))
Ciesze sie, ze urlop mragowski byl udany i, ze ta 1/4, ktorej nie zdazylas to obfotografowanie mragowskich katow. Umieram z ciekawosci jak tam jest teraz ;D ;D
-
bookfa
2011/08/20 12:00:12
Ha ha ha... w przedostatnim zdaniu zabraklo jednego NIE i wyszlo bez sensu! ;D
Przeciez ja nie moge doczekac sie fotek!!!
-
2011/08/20 12:26:13
Bookfo, będą fotki jak tylko wygrzebię się spod sterty prania i odwalę dzisiejszy obowiązek towarzyski.
Niestety na większości fotek straszę ja i moja rodzina ale starałam się zrobić choć kilka takich, na których jest tylko miasto. Bardzo ładne zresztą, zadbane, w kwiatach :)
-
bookfa
2011/08/20 12:52:32
Poczekam, nie stresuj sie niepotrzebnie. W koncu nie widzialam Mragowa tyle lat, ze jeszcze pare (parenascie) dni wytrzymam. Fotki rodzinne tez mile widziane, choc nie ukrywam, ze skupie sie przede wszytskim na tle ;D Oczywiscie wbierzesz jakie zechcesz :) Z gory dziekuje!
-
felicja79
2011/08/20 13:49:42
Nazwisko autora niewyraźnie zamigotało mi w pamięci i musiałam sprawdzić w Internecie, skąd je znam. Okazało się, że czytałam jego inną ksiązkę "Siedem dni dla wieczności". Pamiętam z niej tylko symboliczną walkę dobra ze złem, czyli anielicy z diabełkiem. Pamiętam, że była krótka i łatwo i lekko się ją czytało. Fakt, że nie pamiętam z niej nic więcej chyba dobrze o autorze nie swiadczy. Albo o mnie ;-).
A jednak chętnie bym zajrzała do innych jego książek, bo kto czasami nie lubi takich przyjemnych czytadeł? :-)
-
kitek77
2011/08/22 08:04:11
42
-
2011/08/22 09:51:46
Felicjo, jeśli masz ochotę na kolejną pozycję tego autora, zapraszam na allegro, Levy załapał się do kolejnej edycji wyprzedaży czytadełek:
allegro.pl/pierwszy-dzien-marc-levy-i1779372871.html

Ja sobie jeszcze tylko dla porządku przeczytam część drugą, żeby dowiedzieć się, co się wydarzy po połączeniu wszystkich kawałków wisiorka, a potem już podziękuję "najpopularniejszemu pisarzowi Francji" :)

-
2011/08/22 20:48:49
Witam po wakacjach, już kilka razy zaglądałam, czy może coś nowego się u Ciebie pojawiło.
Po "Pierwszy dzień" nie sięgnęłabym już po lekturze okładkowej noty, po Twojej recenzji w ogóle nie ma szans:)
-
felicja79
2011/08/22 21:22:15

A mi nawet szkoda na takie czytadełko 10 zł na allegro i 10 zł za przesyłkę :-)

Poszukam w bibliotece, przeczytam i oddam, bo wiadomo, że to książka na raz :-)

-
2011/08/22 23:09:08
Trudno :) Ktoś inny może kupi :)

Anaman, a ja to kupiłam na przekór notce, przeczuwając co może być w środku ;-)
i witaj po wakacjach!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli