Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
The Crowfield Curse - Pat Walsh

Nie wiem po co, kiedy i gdzie kupiłam sobie książkę dla dzieci. Podejrzewam, że zabrakło mi kilku funtów do darmowej wysyłki na Amazon albo czwartej książki do promocji 3+1 w księgarni amerykańskiej, albo zrobiłam to impulsowo i bezmyślnie, co nie świadczy o mnie najlepiej :)

Tak czy owak, w jakiejś wolnej chwili zdjęłam ją z półki i dopiero po kilkudziesięciu stronach odkryłam, że to chyba jednak nie będzie mroczny średniowieczny thriller w stylu "Imienia róży", a bajka. Ale bajka tak urocza, że nie sposób jej się oprzeć.

Jest rok 1347. William wychowuje się w podupadającym opactwie Crowfield odkąd cała jego rodzina zginęła w pożarze. Dorasta w zimnych murach klasztoru zagubionego w lesie, wśród ponurych mnichów, którzy strzegą pewnego sekretu sprzed lat. Chłopiec pełni rolę parobka, a w udziale przypadają mu najcięższe prace. Pewnego zimowego dnia, podczas zbierania chrustu na opał, napotyka w lesie dziwne stworzenie uwięzione w pułapce zastawionej przez kłusowników. To "hob" - coś w rodzaju domowego skrzata, postać znana z angielskiego folkloru. Chłopiec uwalnia skrzata i zabiera go do opactwa, gdzie opiekuje się nim wspólnie z klasztornym zielarzem.

Wkrótce potem do klasztoru przybywa dwóch tajemniczych gości: zamaskowany Jacobus Bone i jego ponury sługa, Shadlok. Will odkrywa przypadkiem, że ich wizyta ma pewien cel, który łączy się z tajemnicą mnichów. Goście poszukują miejsca, gdzie wiele lat temu pochowano zabitego anioła. Jak to możliwe, że anioł mógł umrzeć? Dlaczego zakonnicy tak pilnie ukrywają ten sekret?

Chłopiec odkrywa, że las wokół klasztoru zaludnia mnóstwo tajemniczych stworzeń, niewidzialnych dla oczu zwykłych śmiertelników. W zagajnikach i wąwozach od lat toczy się nieustanna, mordercza walka dobra ze złem. Will musi stanąć po właściwej stronie i odkryć tajemnicę. Pomaga mu w tym skrzat.

Wszystko dzieje się w zimie, w czarno-białym posępnym krajobrazie, a zimno bijące z kart książki jest aż namacalne - nie tylko to fizyczne zimno źle ogrzewanych średniowiecznych murów, ale i chłód, z jakim mnisi traktują sierotę, brak jakichkolwiek cieplejszych uczuć, które pomogłyby chłopcu przetrwać. Jedyne ciepło wnosi tu leśny skrzat i brat zielarz, zwany Ślimakiem (Snail), i to oni dadzą Willowi namiastkę utraconej rodziny. Na koniec to chłopiec będzie musiał dalej zmagać się z tytułowym przekleństwem - co zapowiada kolejną część cyklu.

Oprócz klasycznej historii dorastającego bohatera, który odkrywa swoje mocne strony, mamy tu delikatne przesłanie ekologiczno-tolerancyjne. Will musi uświadomić sobie, że świat zaludniają oprócz ludzi też inne istoty , które też mają swoje prawa, potrzeby, i którym należy się szacunek. Na szczęście autor uniknął nachalnego dydaktyzmu, bardzo dyskretnie wplatając przekaz w opowieść. Mam też wrażenie, że surowe, średniowieczne warunki życia zostały tu przedstawione dość uczciwie, bez nadmiernego upiększania.

Gdybym była angielską mamą, na pewno podsunęłabym tę książkę mojemu 12-latkowi. Ponieważ jednak młody nie czyta jeszcze tak dobrze po angielsku, z przyjemnością przeczytałam sama.

 

niedziela, 21 sierpnia 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli