Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
The Midwife’s Confession - Diane Chamberlain

Po tę książkę sięgnęłam zachęcona pozytywną recenzją na blogu Dabarai . Szukałam lektury na tyle absorbującej, żeby pozwoliła mi zapomnieć o otaczającym świecie, przynajmniej na trochę. Nie rozczarowałam się.

Już naklejka na okładce mojego wydania sugeruje oczywiste skojarzenia: "As good as Jodi Picoult, or your money back!" Wiadomo mniej więcej, czego się spodziewać. Na szczęście Chamberlain pisze trochę inaczej niż Picoult. Królowa życiowo-prawnych dylematów analizuje przedstawiane sytuacje na zimno, ze wszystkich stron, rozbierając je na części pierwsze i zagłębiając się w aspekty prawne, co po kilku książkach robi się nudnawe. Z kolei Diane Chamberlain kładzie większy nacisk na ludzką, emocjonalną stronę sytuacji, co sytuuje ją bliżej niezłej literatury obyczajowo-kobiecej. Dużo emocji, stopniowe odsłanianie nieznanych wcześniej informacji, zwyczajne, ludzkie bohaterki - to wszystko sprawia, że książkę czyta się dobrze i z zaciekawieniem. Do tego temat - pewniak, jeśli chodzi o powieść dla kobiet. Macierzyństwo, porody, choroba, śmierć dziecka - trudno chyba o temat, który gwarantowałby większe zainteresowanie i emocje. Oprócz tego wiarygodnie przedstawione relacje między matką a dorastającą córką. Prawo przewija się gdzieś w tle, niemal niezauważalnie.

Fabuła jest z gatunku tych, które trudno streścić, nie psując innym przyjemności z lektury. Streszczę więc tylko odrobinę. Noelle, położna, pewnego dnia popełnia samobójstwo. Jej dwie przyjaciółki, Tara i Emerson, usiłują odkryć powód tego czynu. Rozwiązanie zagadki kryją stare listy i dzienniki gromadzone przez Noelle. Kobiety dowiadują się ze zdumieniem, jak niewiele wiedziały o osobie, która była im bliska jak siostra, i jak wiele tajemnic skrywała ich przyjaciółka. Przy okazji zrozumieją, że łącząca je więź byla o wiele głębsza i bardziej skomplikowana, niż mogło się im wydawać.

Noelle - pozornie energiczna, zaangażowana w pomoc innym, pełna życia - od lat zmagała się z poczuciem winy. Jeden popełniony przez nią błąd zaważył na całym dalszym życiu dwóch rodzin. Ujawnienie prawdy może ocalić jedną z nich a zrujnować życie drugiej. Co jednak się zdarzy, jeśli prawda okaże się nie do końca taka, jak przypuszczaliśmy?

Trzeba przyznać, że zakończenie zaskakuje nieprzygotowanego czytelnika. Autorka długo naprowadza na pewien trop, i dopiero wtedy, kiedy wydaje się, że jesteśmy już na ostatniej prostej, odkrywa wszystkie karty. Byłam czujna, więc nie dałam się zwieść, przewidywałam, że zgodnie z zasadami, pod koniec musi kryć się ostatni zwrot akcji bo podsuwane mi rozwiązanie wydawało się odrobinę zbyt oczywiste :)

Tak naprawdę książka kończy się tam, gdzie Picoult zaczęłaby się dopiero rozkręcać, przenosząc dramat na salę sądową i roztrząsając prawne i życiowe konsekwencje zaistniałej sytuacji. Mimo to, jest to jedna z tych książek, po których przeczytaniu zostajemy z pytaniami: a jak dobrze my znamy naszych najbliższych? czego nie wiemy o osobach, które podobno znamy na wylot?

Prawdziwe zaskoczenie przeżyłam natomiast, gdy znalazlam na końcu książki zestaw "pytań do przemyślenia". Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim w książce dla dorosłych. Z jednej strony może to być ciekawym pomysłem, na przykład jako ściągawka do dyskusji w klubie książki. Z drugiej jednak tego typu pytania kojarzą mi się ze szkolnym podręcznikiem i poczułam się potraktowana trochę jak dziecko, które ma we właściwy sposób zrozumieć edukacyjną czytankę. Zawsze się jeżę, kiedy coś sugeruje mi, że mogę mieć trudności z samodzielnym myśleniem, więc i tym razem się zjeżyłam.

Przeszkadzało mi też trochę to, że cała książka jest zbudowana na zdartych od ciągłego używania amerykańskich kliszach - przyjaciółki z college'u, ślub z "pierwszym chłopakiem", wielkie licealne miłości które zmieniają się w szczęśliwe małżeństwa, "I love you" rzucane do każdego w każdej rozmowie, kobiety jeśli po ślubie pracują - to w szkole albo w kawiarni, jeśli choroba - to koniecznie białaczka. No, ale "Desperatki" najlepszym dowodem, że na kliszach też można opowiedzieć coś ciekawego.

---

W tytule notki zabrakło apostrofu - to nie błąd a efekt przegranej walki z Bloxem, który postanowił wszystko po apostrofie wyrzucać z tytułu po każdej próbie zapisania notki. Wszyscy wiemy, gdzie powinien być, więc po prostu udawajmy, że tam jest :)

---

PS Dzięki Felicji79 apostrof już jest tam, gdzie powinien być, dziękuję!

 

czwartek, 22 września 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
felicja79
2011/09/22 16:09:06

Ciekawy temat książki :-) Szkoda, że napisanej po angielsku, nie czytam niestety w tym języku.

Co do tytułu notki, to chyba też kiedyś starałam się dodać cudzysłów. Chyba mi się nie udało i stad zaczęłam używać kursywy w tytule notki na książkowym blogu. Aby dodać kursywę w tytule notki trzeba na początku i końcu dodać znaczniki html, czyli np.

(i) The Midwifes Confession (/i)

Tylko zamiast nawiasów łagodnych muszą być oczywiście ostre. I powinno być tak jak trzeba, każdy się domyśli, że tytuł jest kursywą. Chyba :-)

-
2011/09/22 16:57:29
Podobnie zareagowałam, gdy dotarłam do pytań na końcu "Motyla", ale to było w szczotkach. W książce drukowanej chyba tego nie ma:
http://agaczyta.blox.pl/2011/07/Motyl-Lisa-Genova.html
-
2011/09/22 20:43:32
Cieszę się, że książka się spodobała - dla zainteresowanych dodam, że książka albo już się ukazała, albo ukaże się po polsku niebawem.
Jeśli chodzi o pytania na końcu książki, to dużo ich ostatnio w różnych wydaniach, pytania dla członków reading groups pomagające w dyskusji na temat książek, notatki o autorach, pytania zadane autorom, również dalsze zalecane lektury... Czasem to ciekawe, czasem pytania denerwują (zależy, jaka to powieść!)
-
mdl2
2011/09/23 00:43:28
Felicjo, dzięki za kolejną podpowiedź techniczną :) Ja chyba pozostanę przy formie tytuł myślnik autor, ale może inni skorzystają.

Dededan, zajrzałam do mojego egzemplarza "Motyla" - na końcu jest tylko wywiad z autorką.

Dabarai, ciekawa praktyka z tymi pytaniami, ja nigdy wcześniej się z nimi nie zetknęłam poza wersjami uproszczonymi dla uczących się języka. Dla kółek czytelniczych może to być jakaś podpowiedź czy sugestia, ale jednak chyba podzielam zdanie Dededan z linkowanej recenzji, że to "uwłacza". I czytelnikowi (czyżby nie umiał sam zadać sobie pytań po lekturze?) i autorowi (czyżby nie wyrażał myśli dość jasno?) Kojarzy mi się to z lekturą szkolną jednak albo z lekturą kierowaną do niezbyt zaawansowanych w czytaniu i mam nadzieję, że polscy wydawcy będą konsekwentnie pomijać tę część. Chyba, że tego typu pytania mogłyby pomagać w promowaniu czytelnictwa wśród czytających mało, jak myślicie?

Po polsku można na razie poczytać dwie inne powieści autorki: Prawo matki i Kłamstwa. www.proszynski.pl/Diane_Chamberlain-mfc-17444-.html
( czy tylko ja mam wrażenie, że wszystkie poczytne amerykańskie autorki są do siebie podobne? ;-) )
-
szukamzyjepragne
2011/09/23 23:20:14
Jeszcze się nie spotkałam z pytaniami do książki na jej końcu ( oprócz podręczników) :) ale myślę, że mnie też by się to nie spodobało.
-
2011/09/23 23:27:14
Prószyński wysłał mi maila, w którym zapowiadają, że "Już wkrótce - bo we wrześniu - ukażą się "Kłamstwa" (The lies we told), w przyszłym roku na pewno "The Courage
Tree" i prawdopodobnie właśnie "Midwife's Confession"."
:)
-
mdl2
2011/09/24 10:49:59
Miło, że napisali, to znaczy, że wykupili prawa na więcej i może będą DC wydawać regularnie, a czytałaś już coś z tych dwóch, które ukazały się po polsku?
-
felicja79
2011/09/24 12:04:22
A przyszło mi do głowy jak dodać sam apostrof. Trzeba wpisać znak specjalny w miejsce, w którym ma się pojawić. Czyli np.:

Midwife &rsquo s Confession

znak specjalny to:

&rsquo

Na końcu tego znaku specjalnego trzeba dodać średnik, żeby zadziałał:

Midwifes Confession


To tak na przyszłość, może komuś się przyda :-)
-
mdl2
2011/09/24 12:38:07
Felicjo, jesteś GENIALNA! Działa :)
-
felicja79
2011/09/24 13:28:06
Dziękuję. Cieszę się, że się przydałam. A do tego sama nauczyłam się przy okazji czegoś nowego :-)

A jeszcze: po apostrofie, czyli po tym znaku specjalnym, wcale nie musi być spacji. Jak ją usuniesz to odstęp będzie mniejszy. Chyba, że taki ma być :-)
-
mdl2
2011/09/24 15:35:01
Rzeczywiście, bez spacji też działa :)
Dzięki jeszcze raz!
-
2011/09/24 22:33:49
Czytam "Prawo matki" a "Kłamstwa" mam na półce. :) Czytałam też "Breaking the silence"...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli