Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Zabójcza kolacja - Jonathan A. Edlow

Przez ostatnie trzy tygodnie miałam dość intensywny kontakt z medycyną "od środka". Odwiedzałam na zmianę lekarzy mądrych i tych niekompetentnych, a każdy z nich miał inne teorie i pomysły. Na szczęście okazało się, że te najgorsze się nie potwierdziły, ale po drodze przybyło mi sporo siwych włosów. Wkładałam głowę w najróżniejsze aparaty, dawałam się prześwietlać, badać laserem, usg i rezonansem magnetycznym, czułam się jak pacjentka dr House'a i poznałam na własnej skórze potęgę medycyny, która potrafi zajrzeć wszędzie.

Tylko po to, żeby dowiedzieć się, że w zasadzie nic specjalnego mi nie dolega. Jak zawsze. No, bo diagnoza "przejściowe niedokrwienie siatkówki" nie brzmi nawet w połowie tak groźnie, jak inne oszałamiające możliwości, roztaczane przede mną w ostatnich dniach.

Skierowanie na badania z nagłówkiem "pacjentka lat 37, podejrzenie guza mózgu/SM?" zachowam sobie na pamiątkę i będę wyjmować z szuflady zawsze wtedy, kiedy zacznę się nadmiernie przejmować jakąś niewartą uwagi głupotą. Bo tak naprawdę przez te dwa tygodnie odkąd dostałam to skierowanie do ręki, wszystko inne skurczyło się do rozmiarów niewartych uwagi głupot.

A co czyta dla relaksu i odstresowania pacjentka lat 37 z podstemplowanym przez znaną okulistkę podejrzeniem najstraszniejszych chorób świata?

Pacjentka dla relaksu sięga po "Zabójczą kolację i inne zagadki medyczne", a w przerwach ogląda jednym ciągiem pierwsze 4 sezony "Ostrego dyżuru".

O ile "Ostry dyżur" nic a nic nie stracił na jakości odkąd ostatnio go oglądałam 3 lata temu :) o tyle "Zabójcza kolacja" okazała się nudna i nie dorównywała opartym na tym samym pomyśle serialom paradokumentalnym emitowanym w TLC i Zone Reality.

Autor - specjalista w dziedzinie medycyny ratunkowej oraz diagnostyki - inspirował się wydaną przed laty książką Bertona Roueche "The Medical Detectives", która zafascynowała go w młodości. Postanowił więc napisać własną, opartą na podobnym pomyśle.

Książka stanowi zbiór historii jak wyjętych z serialu "Dr House": do szpitala trafia pacjent z nietypowymi objawami, lekarze prowadzą żmudne śledztwo próbując odkryć przyczynę, wreszcie stawiają diagnozę, a na koniec wszechobecne amerykańskie służby sanitarne wyruszają zamknąć zakład produkujący skażone mleko, restaurację podającą nieświeże ryby itp.

Są tu historie dziewczynek zakażonych bakterią E.coli podobną do tej, która ostatniej wiosny szalała w Niemczech, opowieści o ludziach nagle bez powodu tracących wzrok (te mnie szczególnie interesowały ;-) ) i o przypadkach alergii, która okazywała się zupełnie czymś innym. Historie te podzielono na trzy grupy tematyczne stanowiące zarazem części książki: "Człowiek spotyka patogen", "Środowisko zewnętrzne" i "Środowisko wewnętrzne".

Problem w tym, że historie te nie okazały się nawet w połowie tak pasjonujące, jak sugeruje sam autor i okładka. Po pierwsze, są schematyczne. Tak, jak nie da się oglądać jednym ciągiem "House'a" (w odróżnieniu od "Ostrego dyżuru"), bo każdy odcinek jest zbudowany na tym samym schemacie, i w każdym musi paść tekst "może to toczeń", zmieniają się tylko cięte riposty doktora, tak samo "Zabójcza kolacja" szybko nudzi.

Poza tym tak naprawdę nie ma tam wiele nowych informacji dla kogoś, kto jak ja po amatorsku interesuje się medycyną na pograniczu hipochondrii i fascynacji. Że witamina D w nadmiarze szkodzi, bakteria E.coli wydziela toksyny powodujące niewydolność nerek, a nadczynność tarczycy przejawia się przez wyłupiaste oczy, to wie chyba każdy, kto czyta gazety i odwiedza lekarza. Podobnie jak każdy, kto był u okulisty, wie, jak dziala atropina, a każdy, kto kiedykolwiek czytał forum dla matek zna możliwe skutki ugryzienia przez kleszcza.

Niektóre przypadki są ciekawe, ale za mało ich, żebym mogła uznać książkę za pasjonującą. Ot, zbiorek artykułów do przeczytania przy śniadaniu. na szczęście zostało mi jeszcze 11 sezonów "Ostrego dyżuru" do obejrzenia...

 

środa, 21 września 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
butters77
2011/09/21 09:57:05
Cieszę się, że groźby najgorszych diagnoz odeszły w zapomnienie i serdecznie pozdrawiam pacjentkę lat 37! :-)
-
izabella_g
2011/09/21 10:24:44
Ufff. Wcale się nie dziwię natomiast doborowi lektury. Proste czytadło rzucialabyś w kat:).
-
felicja79
2011/09/21 10:32:30
Ciekawy dobór lektury i serialu :-). Ja im więcej czasu spędzanego po szpitalach i poradniach, tym bardziej uciekałam w fikcję literacką, głównie fantastykę chciało mi się czytać. Teraz jest lepiej to czytam różności. Głównie to, co polecają na blogach, żeby nadrobić zaległości :-)

Książki nie przeczytam, skoro nie polecasz, a "Ostry dyżur" bardzo lubiłam. Z siostrą oglądałyśmy na Polsacie każdy odcinek, aż pozmieniali aktorów i przestałyśmy.
"Dr. House'a" też bardzo lubię. Z medycznych seriali to te dwa najlepsze, choć zupełnie inne od siebie.
-
bookfa
2011/09/21 11:12:15
Nie lubie medycznych seriali ani ksiazek kiedy duzo w nich medycyny ;/

Bardzo sie ciesze, ze najgorsze strachy za Toba. Rozumiem Twoje przerazenie zwiazane z diagnozowaniem ale uwazam, ze lepiej podejrzewac najgorsze a potem to wykluczyc robiac specjalistyczne badania niz zlekcewazyc objawy, polecajac tabletki przeciwbolowe jako antidotum na chorobe.
Pacjentko lat 37, trzymaj sie cieplo i zdrowo;) (wiedzialam ;p, mowilam ;p)
Usciski!!!
-
mdl2
2011/09/21 13:57:17
Pacjentka lat 37 dziękuje za wszystkie kciuki, slowa otuchy i pozdrowienia :)
Swoją drogą 37 to taka ładna liczba... Daniel Tammet powiedziałby, że ładna, bo liczba pierwsza, no i... jest zielona :)

Bookfo, a dla mnie im więcej w nich medycyny, tym lepiej :) Hm, podejrzewanie najgorszego to jedno, ale komunikowanie swoich podejrzeń pacjentowi w formie niemal pewnej diagnozy do potwierdzenia w badaniach, to drugie. Mam nadzieję, że ta moja pani doktor też kiedyś trafi na takiego bezpośredniego medyka...

Felicjo, u mnie fantastyka sprawdza się przy grypie i po rwaniu zęba :) czyli w sytuacjach, kiedy dorosły człowiek może bezkarnie leżeć biedny pod kocykiem :) a i na porodówce czytałam jakąś ponurą fantastykę, co wywoływało krzywe spojrzenia położnych.
"Ostry dyżur" uwielbiam, i polecam nawet po zmianie aktorów, po śmierci Greene'a jest tam rok czy dwa lekkiego przestoju, jakby scenarzyści nie wiedzieli co dalej, ale potem wraca do dawnej formy, a ostatnie odcinki, kiedy wiadomo, że to już ostatecznie koniec, dorównują tym pierwszym.
-
2011/09/21 14:55:30
A zdradz mi skąd te Ostre dyżury wzięłaś? Ja też się noszę z zamiarem obejrzenia tych sezonów, których nie widziałam.
Po książkę nie sięgnę, skoro mówisz, że nudna
-
mdl2
2011/09/21 14:57:32
kupiłam - są m.in. w merlinie i na allegro
-
2011/09/21 17:17:31
Wspolczuje i ciesze sie, ze wszystko sie dobrze skonczylo. Lekarze cierpia czesto na znieczulice ale traktowanie ta sama miara pacjenta, to jednak gruba przesada. Kartka z "podejrzenie guza mozgu" brzmi jak wyrok, wiec mogliby to przynajmniej jakims medycznym szyfrem pisac (takim nie do wygooglania;). Dobrze, ze to byly tylko strachy na lachy.
Pozdrawiam serdecznie.
-
bookfa
2011/09/21 22:25:52
Dziwne, ale niektorzy lubuja sie w przekazywaniu tragicznych wiadomosci. Czesto nawet na wyrost ;/
-
agawa79
2011/09/22 10:58:11
O tak, "Ostry dyżur" można oglądać ciurkiem bez znudzenia - wtedy lepiej się obserwuje wszystko to, co dzieje się poza medycyną, a między bohaterami.
Cieszę się z diagnozy, od książki będę trzymać się z daleka. :)
-
mdl2
2011/09/23 00:47:01
Dulcinea, problem w tym, że dla mnie trudno byłoby coś tak zaszyfrować, żebym nie odszyfrowała - po tych wszystkich latach oglądania zagadek medycznych, House'ów itp trzebaby się mocno postarać :)

Agawo, o właśnie, co do "ER" zgadzam się w 100%.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli