Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Galeria dla dorosłych - Feliks W. Kres

No dobrze, jeśli będę kisić tę notkę w szkicach jeszcze choć przez chwilę, to się zupełnie zepsuje, obrośnie puchatą pleśnią i pajęczynami i zacznie śmierdzieć. Chyba dopadła mnie jakaś rozlazłość jesienna...

---

Przyznam ze wstydem - nie znam powieściowej twórczości Feliksa W. Kresa. Znam tylko kilka opowiadań drukowanych w różnych czasopismach fantastycznych, które kiedyś nałogowo czytałam. Do tego nie przepadam za fantasy - zwykle na pierwszą wzmiankę o muskularnym facecie z mieczem, czarodzieju czy elfie, przechodziła mi ochota na czytanie, Tolkiena nie zmogłam, a Grę o tron obejrzałam tylko w TV, przysypiając sobie od czasu do czasu.

Natomiast od zawsze uwielbiałam felietony Kresa.

Dlaczego?  Ano, dlatego, że nikt przed nim nie podjął się karkołomnego zadania - oceniania twórczości początkujących autorów przed debiutem i pisania o pisaniu.

W Polsce panuje przekonanie, że warsztaty pisarskie czy kursy twórczego pisania to niepotrzebny, amerykański wymysł. Ja się z tym w dużej mierze zgadzam. Ale kilka słów sensownej, nawet czepialskiej krytyki od starszego stażem, doświadczonego kolegi uważam za bezcenne. A ten akurat autor pisze zawodowo od lat, ma pozycję i wyrobioną markę i warto posłuchać, co ma do powiedzenia, nawet jeśli nie będzie to przyjemne :)

Kres potrafi się czepiać, rozkładać nadesłany tekst na czynniki pierwsze i wskazywać oczywiste, szkolne błędy ("W pierwszym rozdzialiku (ile tam jest zdań? dwadzieścia?) imię Andrzej występuje osiem razy, z tego sześć w mianowniku. Rokowania? No nie wiem."). Zarazem, jeśli okaże się, że pomylił się w ocenie - potrafi przeprosić i przyznać się do błędu, potrafi też sam sobie wytknąć błędy.

O ile jednak ocena prac młodych autorów i podstawowe, warsztatowe wskazówki były najważniejszym tematem wczesnych felietonów, to w późniejszych, zebranych w "Galerii dla dorosłych", autor odchodzi od oceniania poszczególnych prac, a zamiast tego udziela ogólniejszych wskazówek. Jak budować światy, jak pisać o wojnie, jak konstruować bohaterów. Nie waha się przy tym sięgać do przykładów z własnej twórczości:

"Nie udały mi się koty (albo udały się za bardzo, co na jedno wychodzi), w zamian wyszły sępy - niemiłe, niepociągające, tak dalece obce, że nikt nie chciał opowieści o sępach. (...) Udały się - no, ale głównie dlatego, że są "potworem niepokazanym". jak wiadomo, potwór w horrorze straszny jet zazwyczaj tylko do momentu, gdy wreszcie zostanie w całej krasie pokazany - potem już tylko śmieszy, żenuje, najczęściej po prostu rozczarowuje." (str. 160-161).

Ale tak naprawdę tym, za co Kresa wielbię i podziwiam, jest absolutnie trzeźwe spojrzenie i dystans - do siebie, do czytelnictwa, rynku literackiego. Kres przebija baloniki z wdziękiem, ironicznie i bez złudzeń:

"otóż kandydaci na pisarzy wyobrażają sobie nie wiadomo co. Czytują działy publicystyczne w pismach branżowych, jeżdżą na konwenty - i zatracają poczucie proporcji. Widzą spierających się pisarzy, publicystów i wydawców, redaktorów z ogniem w oczach, oglądają zdjęcia z hucznych konwentów, na których kłębią się tłumy." (str. 101)

Tu trzeba wziąć poprawkę na to, że Kres pisze o środowisku fantastów, w którym fani, spory, tłumy i konwenty występują też w rzeczywistości a nie tylko w rozbuchanej wyobraźni debiutantów, w odróżnieniu, na przykład, od nieistniejącego realnie środowiska autorek prozy obyczajowej :) Autor podobnie trzeźwo ocenia szanse na sławę a przynajmniej rozpoznawalność:

"(...) to są właśnie odpowiednie spraw proporcje. Najlepszego w kraju autora literatury popularnej powinien znać z nazwiska co piąty przechodzień, "kultowego" zaś Końca, który wszakże nie wychylił nosa z [fantastycznej] sadzawki i ciągle oddycha skrzelami, jakieś dziesięć tysięcy ludzi, więc - w skali kraju - prawie nikt. Takie są tutaj kariery do zrobienia;(...)" (str. 102).

Nie oszczędza też innych zjawisk, pisząc o dostosowywaniu książki do upodobań czytelnika zauważa:

"Na drugim biegunie lokują się nawiedzone świry, piszące książki tylko dla siebie oraz grona równie nawiedzonych krytyków, gotowych okrzyknąć arcydziełem cokolwiek, byle było pokręcone, dęte, niezrozumiałe i nienadające się do lektury." (str. 107).

Jednocześnie konsekwentnie nazywa siebie "rzemieślnikiem" i autorem literatury popularnej, bez pretensji - w tym przypomina Stephena Kinga, na którego zresztą czasem się powołuje. A przy tym dysponuje godną podziwu pewnością: "Mam poczucie, budowane przez ćwierć wieku, że coś NAPRAWDĘ POTRAFIĘ." (str. 341)

Pod koniec, w ostatnim cyklu, felietony ewoluują w stronę ogólnych rozważań "o życiu, wszechświecie i całej reszcie" i ta część podobała mi się najbardziej. Możliwe, że dlatego, że z prawie wszystkim się zgadzam :)  Jest o paleniu, o zdrowym żywieniu, o lekturach, o sztuce i o śmierci papieża - ironicznie, złośliwie, inteligentnie, rozsądnie. Zresztą przekonajcie się sami - miałam tu zamieścić moje ulubione cytaty ale w tym celu musiałabym przepisać pół książki :)

Czytelnik, który liczy na praktyczny poradnik sztuki pisania, krok po kroku - rozczaruje się. Te felietony to raczej gawęda dla ciekawych pisarskiej "kuchni", procesu twórczego, przekonań autora, plus garść przemyconych praktycznych uwag i wskazówek opatrzonych zawsze zastrzeżeniem, że nie są to jedyne właściwe i ostateczne odpowiedzi.

Kiedyś marzyłam o tym, żeby zebrać się na odwagę i wysłać Autorowi jedno ze swoich opowiadań do oceny. Dzisiaj myślę, że każdy, kto pisze albo próbuje pisać, powinien Kresa przeczytać, a jeszcze lepiej - podczytywać i wracać do felietonów od czasu do czasu, dla wskazówek, i dla nabrania dystansu do siebie.

wtorek, 01 listopada 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
felicja79
2011/11/01 22:13:26
Ciekawa notka. Interesujące cytaty. Fajnie poczytać kogoś, kto się zna na pisaniu. A niewiele jest takich osób. Poczytałabym chętnie :-).
-
2011/11/02 09:59:31
Bardzo interesująca notka i książka. Z chęcią przeczytam, jeśli gdzieś ją znajdę w bibliotekach. To zdanie mnie urzekło : "Na drugim biegunie lokują się nawiedzone świry, piszące książki tylko dla siebie oraz grona równie nawiedzonych krytyków, gotowych okrzyknąć arcydziełem cokolwiek, byle było pokręcone, dęte, niezrozumiałe i nienadające się do lektury." Zgadzam się! Pozdrawiam:)
-
2011/11/02 17:21:34
Po Twojej notce od razu zamówiłam :) Brzmi bardzo interesująco! A ja dodatkowo uwielbiam fantasy ;) Pozdrawiam
-
ysabellmoebius
2011/11/02 18:06:18
Och, Kres jest naprawdę dobry.
Mam przeczytaną "Galerię złamanych piór" i część "Galerii dla dorosłych" (dlaczego ja jej jeszcze nie przeczytałam do końca?!) i uwielbiam jego złośliwość.
No i jego powieści i opowiadania też lubię i cenię (od "Władcy" odległe o lata świetlne, do "Gry o tron" im trochę bliżej, więc nie namawiam), co sprawia, że jak najbardziej darzę go szacunkiem jako fachowca w dziedzinie, w której doradza (no, może poza tym zdaniem o jego kotach... :) ).
-
mdl2
2011/11/03 09:25:05
@Ysabellmoebius - ja zawsze czytając felietony Kresa obiecuję sobie sięgnąć po jedną z jego powieści, ale to chyba jednak zupełnie nie moja bajka. Może kiedyś.

Ninetaj, cieszę się że Cię zachęciłam :)

Bibliotekarkaczyta - mnie tam urzekło co drugie zdanie :) To akurat trochę wyrwałam z kontekstu, bardzo chciałam je tu umieścić bo pasowało mi do ostatnich rozważań o krytycznoliterackim bełkocie :) ale chyba nietrudno się domyślić, że chwilę wcześniej Autor rozprawiał o niebezpieczeństwach związanych z nadmiernym dostosowywaniem się do czytelniczych upodobań.

Felicjo, mam nadzieję że uda Ci się ją poczytać, bo warto :)
-
agnes_plus
2011/11/04 15:10:33
Tylko Galerię złamanych piór czytałam, ale też mnie urzekł. :)
Też sobie obiecuję, że sięgnę po coś mniej felietonowego, kiedyś na pewno!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli