Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Motyl - Lisa Genova

Chyba każdy z nas kiedyś zetknął się z chorobą Alzheimera. Każdy miał jakąś babcię, prababcię, ciotecznego dziadka, którzy powoli tracili pamięć, przestawali rozpoznawać najbliższych, a pod koniec życia wymagali nieustannej opieki, bo zostawienie ich samych choćby na chwilę groziło nieszczęściem.

Choroba Alzheimera kojarzy nam się z ludźmi sędziwymi, którzy ostatnie lata życia spędzają w otępieniu, nie rozpoznając bliskich osób. Zwykle patrzymy na nią z punktu widzenia opiekunów. Ci rezygnując z własnego życia całkowicie poświęcają się opiece nad chorym do ostatnich dni, zwłaszcza w Polsce, gdzie o profesjonalną pomoc trudno, a domy opieki budzą negatywne skojarzenia.

A co, jeśli ta podstępna choroba zaatakuje osobę w średnim wieku, w pełni sił i zdrowia, u szczytu kariery? Jak sam chory postrzega świat, co dzieje się w jego głowie kiedy choroba nieubłaganie odbiera mu kolejne fragmenty świadomości?

Lisa Genova postawiła sobie niezwykle trudne zadanie opisania choroby Alzheimera o wczesnym początku "od środka", z punktu widzenia osoby chorej.

Bohaterką, a zarazem narratorką, jest pięćdziesięcioletnia Alice, wykładowczyni na Harvardzie, autorka prac naukowych, żona, matka, osoba bardzo aktywna umysłowo i fizycznie. Początkowe objawy choroby składa na karb menopauzy i przemęczenia, dopiero gdy nie ustępują, zaczyna myśleć o diagnozie. Ta jest dla niej szokiem: choroba Alzheimera o wczesnym początku. Ironia losu: osoba zajmująca się badaniem ludzkich zdolności poznawczych sama, w wyniku choroby, skazana jest na ich stopniową utratę

W kolejnych rozdziałach, opisujących po prostu kolejne miesiące z życia Alice, śledzimy jak choroba w przerażająco szybkim tempie odbiera jej kolejne umiejętności. Czytanie ze zrozumieniem, orientację w przestrzeni, zdolność do prowadzenia wykładów, pamięć. Wszystko to, co czyni z nas rozumne, myślące istoty, zostaje Alice po kawałeczku odebrane. Bohaterka walczy z chorobą wszystkimi dostępnymi metodami, wykorzystuje elektroniczne organizatory jako protezę coraz bardziej zawodnej pamięci, tworzy grupę wsparcia dla pacjentów zmagających się z tym samym problemem, uczestniczy w badaniach nowych leków, lecz na próżno, ostatecznie bowiem musi pogodzić się z utratą pracy i zdolności, które pozwalały jej wieść aktywne życie zawodowe i osobiste.

Nie traci jednak swojego człowieczeństwa, godności i zdolności do przeżywania emocji. I o tym tak naprawdę jest ta książka. O tym, że chory na chorobę Alzheimera, nawet na bardzo zaawansowanym etapie, wciąż potrafi cieszyć się życiem, czuć i przeżywać relacje z innymi. O tym, że choremu należy się szacunek i że pragnie być dostrzegany, podczas gdy zdrowi mają tendencję do decydowania za niego i rozmawiania o takiej osobie w jej obecności tak, jakby była nieobecna.

Alice walczy o swoją godność do końca. Musi w tym celu pokonać opór ze strony męża, który początkowo poszukuje wszystkich możliwych medycznych rozwiązań, a później, gdy zrozumie, że są nieskuteczne, spróbuje rozporządzać życiem żony. Musi też żyć ze świadomością, że przekazała jednej ze swych córek mutację genetyczną powodującą chorobę. Jednak mimo, że choroba odebrała jej wiele, to także wzbogaciła ją o nieznaną jej dotychczas zdolność do wyczuwania i współprzeżywania emocji innych ludzi, a to pozwala Alice uzdrowić relacje z młodszą, zbuntowaną córką i uczestniczyć w życiu rodziny, choć inaczej niż przed chorobą.

Książka oparta jest na solidnych podstawach, przebieg choroby i procesu diagnozowania przedstawione są szczegółowo i przystępnie zarazem. Widać, że Lisa Genova - z wykształcenia neurobiolog - posiada gruntowną wiedzę na temat funkcjonowania mózgu. Na końcu zamieszczono dość ciekawy wywiad z autorką, warto się z nim zapoznać.

Na uwagę zasługuje forma - pisarka dość przekonywująco oddaje proces tracenia kolejnych fragmentów wiedzy o świecie, choć robi to delikatnie, nienachalnie. Najbardziej wstrząsającą sceną jest ta, gdy Alice próbuje przeczytać i zrozumieć list, który napisała do samej siebie zaledwie kilka miesięcy wcześniej, starannie planując samobójstwo na moment, kiedy nie będzie już w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania. Podczas lektury żałowałam trochę, że autorka nie zdecydowała się na bardziej radykalne zabiegi językowe, w stylu "Kwiatów dla Algernona", ale później doszłam do wniosku, że mogłoby to zostać odebrane jako ośmieszenie bohaterki, a przecież nie o to tu chodzi.

Dobrze się czyta, ale, moim zdaniem, ta książka ma przede wszystkim wartość "użytkową", terapeutyczną lub uświadamiającą. Na pewno pomoże nam lepiej zrozumieć chorobę, kiedy ta, prędzej czy później, dotknie kogoś z naszych bliskich.

środa, 14 grudnia 2011, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/14 09:37:00
Bardzo dobra recenzja. Myślę, że szczególnie trudno pogodzić się z tą chorobą osobom w pełni sił fizycznych, jak również takim, które intensywnie wykorzystywały w życiu i pracy swój potencjał intelektualny, np. pisarzom, naukowcom etc.. Widziałem kiedyś film o Iris Murdoch, pisarce i filozofce, pt."Iris", z Judi Dench w roli głównej. Zrobił na mnie duże wrażenie.
-
mdl2
2012/07/08 17:11:52
@Annakasprzyk wybacz, ale nie toleruję u siebie takiego spamu. Komentarz usuwam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli