Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Cmentarz w Pradze - Umberto Eco

Wymęczyłam się przy tej książce. Jeśli są książki, za które powinni przyznawać punkty za wytrwałość, to "Cmentarz w Pradze" niewątpliwie do nich należy, chociaż autor w wywiadzie zarzekał się, że nie pisze dla masochistów i że czytelnicy lubią, kiedy stawia się im wyzwania.

Nie wiem, czy lubię tego typu wyzwania. Bywają książki historyczne, niektóre nawet całkiem dobre, z których można się dowiedzieć czegoś ciekawego o omawianej epoce nic o niej wcześniej nie wiedząc. Do tej powieści natomiast należałoby zasiąść dysponując już obszerną wiedzą na temat historii Włoch i Francji w XIX wieku. Ja takiej wiedzy nie posiadam, reaguję na hasła "sprawa Dreyfusa", "komuna paryska" czy "Garibaldi" przywoływaniem szczątkowych wiadomości ze szkoły i, po lekturze, ośmielę się stwierdzić, że epoka mnie wcale a wcale nie interesuje i że spokojnie mogę przeżyć resztę życia nie mając zielonego pojęcia kim był Orsini, Mazzini i setka innych postaci. Natłok szczegółów i nazwisk przytłacza i męczy.

Ale "nie o historię tu chodzi a o pokazanie pewnego mechanizmu" - wyjaśnił mi uprzejmie ktoś, kto czytał wcześniej, w odpowiedzi na moje smętne jęki i narzekania. Zgadzam się, ale tylko częściowo, bo bez podbudowy historycznej prawdopodobnie nie sposób docenić smaczków. Zostaje opowieść o tym, jak powstają teorie spiskowe i fałszywki, które potem żyją własnym życiem w zbiorowej świadomości.

Eco twierdzi w wywiadzie dla kwartalnika "Książki" , że chciał napisać "powieść w odcinkach" na wzór XIX-wiecznych powieści drukowanych w gazetach. "Cmentarz w Pradze" w warstwie formalnej jest taką zabawą z konwencją. Poznajemy kapitana Simoniniego, który w mieszkanku nad paryskim sklepem ze starzyzną spisuje dziennik, próbując przypomnieć sobie pewne wydarzenia. Co pewien czas jednak wpisów w dzienniku dokonuje tajemniczy ksiądz Dalla Piccola, uzupełniając wspomnienia kapitana. Zagadka - kim jest duchowny, i czy może on i kapitan są tą samą osobą, jest stosunkowo łatwa do rozwiązania, jednak poprzez kolejne zapiski poznajemy przeszłość bohatera.

Simonini od najmłodszych lat jest opętany nienawiścią do Żydów. Pierwsze kilkadziesiąt stron książki to genialny monolog wewnętrzny człowieka, który nienawidzi wszystkiego i wszystkich, Żydów, Niemców, Francuzów, jezuitów, masonów... posługując się przy tym karykaturalnymi stereotypami i obiegowymi sądami. Podejrzewam, że do dziś aktualnymi, powtarzanymi w rozmowach przy niedzielnym obiedzie przez bardzo wielu ludzi. Po przeczytaniu początku wcale się nie dziwię, że Eco oskarżano o propagowanie antysemityzmu - ten potok bezrozumnej nienawiści jest bardzo sugestywny i łatwo go zrozumieć dosłownie. A poza tym znamy go aż za dobrze: nienawiść do innego buduje tożsamość - twierdzi Simonini. Niestety to stwierdzenie nie straciło na aktualności.

Pracując u dość podejrzanego notariusza, Simonini zaczyna na zlecenie różnych służb fabrykować fałszywki mające kompromitować różne grupy, w zależności od potrzeb zleceniodawcy. Dziełem jego życia będzie jednak w nieskończoność poprawiany i sprzedawany pod różnymi postaciami raport z fikcyjnego spotkania rabinów na praskim cmentarzu, który ostatecznie zmieni się w znane nam i dziś "Protokoły mędrców Syjonu".

Właściwie tylko po to warto tę książkę przeczytać, żeby prześledzić wędrowkę jednej idei, poddawanej recyklingowi i zmienianej przez niezliczonych lepszych i gorszych pisarzy, ludzi opętanych obsesją, tajne służby, dziennikarzy. Historyjka o spotkaniu spiskowców pragnących zawładnąć światem przeszła długą drogę, od Dumasa i Sue, przez tajne raporty, stała się rodzajem XIX-wiecznego memu, natychmiast rozpoznawalnego i akceptowanego przez odbiorców i używanego, według bieżących potrzeb, przeciwko tym czy innym grupom, aż wreszcie przybrała ostateczną postać Protokołów. Eco pozwala nam też prześledzić historię antysemityzmu, i zobaczyć, jak hasło "ostatecznego rozwiązania" kwestii żydowskiej nabierało złowrogiego, XX-wiecznego znaczenia.

Choć ten proces jest niezwykle interesujący, "Cmentarz w Pradze" nie czyta się dobrze ani łatwo. Potwornie szczegółowa warstwa historyczna szybko mnie znużyła, wątek przygodowy nie był znów tak ciekawy, żeby dla niego "zapomnieć o całym swiecie", tempo narracji bardzo nierówne, od rozwlekłych wspomnień z Sycylii po błyskawiczne przeskoki między kapitanem a księdzem. Na uwagę zasługują opisy restauracji i potraw. Jako historia pewnej idei - fascynujące, jako powieść na zimowy wieczór - zupełnie się nie sprawdza.

poniedziałek, 09 stycznia 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Umberto Eco, Cmentarz w Pradze z Co warto czytać?
  Wydawnictwo: Noir sur Blanc , 2011   Cmentarz w Pradze dostałam w prezencie urodzinowym od siostry. Trochę się zmartwiłam, bo byłam już po lekturze kilku nieprzychylnych recenzji najnowszej powieści Umberto Eco. Odłożyłam ją na półkę i ... »
Wysłany 2012/01/10 11:34:49
Komentarze
felicja79
2012/01/09 16:59:37
Bardzo byłam ciekawa Twojej opinii na temat tej książki. Teraz już ją znam. Wnioskuję, że podobała Ci się jeszcze mniej niż mi. Ja pierwszą połowę uznaję jeszcze za powieść (przygodową). Później to rzeczywiście spis nazwisk i faktów historycznych. Nie ma nawet wartości poznawczej, bo ja nie znam historii Francji i Włoch i po tej książce nic się w tej kwestii nie zmieniło. Ogólnie, książka - rozczarowanie.

PS Czy możemy się wymienić TrackBackami naszych recenzji tej książki?
-
avo_lusion
2012/01/09 17:16:58
I właśnie stąd moja niechęć do Eco...
-
2012/01/09 17:18:31
no to ja chyba jestem za głupia na tę powieść, bo nie znam historii Francji i Włoch tak dobrze, zeby mieć z tego przyjemność.
Poza tym ostatnio nie lubię książek, które idą jak po grudzie. Może dlatego, ze z wiekiem szare komórki zanikają? Hihi.
Pozdrawiam
-
muszczek77
2012/01/09 17:27:15
Ja jakoś nie przepadam za powieściami Eco. Może też jestem za głupia :) Znacznie bardziej wolę go jako teoretyka literatury - jakoś przystępniej pisze o tym, co skomplikowane, nie mam pojęcia, czemu.
-
lilybeth
2012/01/09 20:58:25
U mnie z historią tej epoki jest nieźle, ale książka nie zachęca mnie aż tak, żeby kupować. Z biblioteki pewnie przytacham. Zwłaszcza, że mnie się zwykle podoba wszystko na odwrót niż innym ;) A powstawanie teorii spiskowych to chyba konik Eco.
-
mdl2
2012/01/10 08:24:06
Felicjo, jasne, jeśli chodzi o trackback to włączyłam i (chyba) działa "w moją stronę", próbuję wysłać trackback do Twojej notki ale wciąż nie wiem, czy robię to dobrze - wydaje mi się to strasznie nieprzyjazne dla użytkownika :(

Mnie się książka nie podzieliła tak ładnie na część ciekawą i nudną, Nawet powiedziałabym, że druga połowa jest troszkę ciekawsza, bo w drugiej widać już wyraźnie, jak pomysł rozprzestrzenia się i zmienia, a w pierwszej - Garibaldi do znudzenia :)
-
mdl2
2012/01/10 08:38:53
Muszczek77, Kasiu.eire, ostatnio staram się unikać określenia "za głupia na tę książkę", bo żadna z nas nie jest na nic "za głupia" :) ale rzeczywiście ani Eco-powieściopisarz nie trafia w moje upodobania (chociaż nie czytałam wiele jego prac o teorii literatury, tylko jedną cienką książeczkę), ani nie mam już wielkiej ochoty przedzierać się przez takie książki...

Avo_lusion, rozumiem niechęć, gdybyś chciała ją przełamać to "Imię róży" jest naprawdę świetną książką.

Lilybeth, ciekawa jestem Twojej opinii, zwłaszcza jeśli zwykle różni się od innych :)
-
felicja79
2012/01/10 11:39:19
Twój TrackBack już się ładnie wyświetla na moim blogu. Swój wysłałam przed chwilą. Przyznam się, że się zawsze muszę zastanowić, czyj link skopiować i gdzie go wkleić ;-). Ale może z czasem to się zmieni w rutynę i będzie nam przychodziło z łatwością :-).
-
izabella_g
2012/01/10 16:07:57
Miałam trochę podobnie z "wahadłem Focault": ciężkie, przesadnie erudycyjne, ale w sumie było warto, przynajmniej potem nie tracilam już czasu na Dana Browna i jego klony. Eco wyczerpał temat teorii spiskowych.
Ale z drugą, podobną książką, nie wiem, czy mam się siłę zmierzyć:.
-
mdl2
2012/01/10 23:38:53
Uff, czyli z trackbackiem się udało, jest szansa, że rzeczywiście za którymś razem zamieszczanie trackbacków stanie się proste i naturalne :)

Izabella_g, ja się nawet nie porywałam na "Wahadło". A Browna przeczytałam kiedyś z ciekawości i wystarczy mi na całe życie :)
-
muszczek77
2012/01/11 12:07:08
A ja właśnie po te teoretyczne Eco chętnie sięgam, jakoś bardzo przyjemnie mi się to czyta, bo nie pisze tak ciężkostrawnie jak większość teoretyków :) A w sumie na studiach mi się nie przejadło i nadal mnie to interesuje.

Dana Browna przeczytałam całe 170 stron i nigdy więcej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli