Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Drzwi do piekła - Maria Nurowska

Na początek uwaga - to, że przeczytałam i recenzuję książkę przed premierą nie znaczy, że zaczęłam współpracować z wydawnictwami, bo nie zaczęłam i nie zamierzam.

Dostałam książkę w prezencie od koleżanki, i tyle :) Zupełnie jednorazowe wydarzenie :) Miło jest mieć i czytać książkę wcześniej niż inni - ale tylko pod warunkiem, że jest to powieść ulubionej autorki, i że bardzo chce się ją przeczytać.

A Maria Nurowska należy do moich ulubionych polskich pisarek. Może raczej - należała, bo w połowie lat 90-tych jej pisarstwo ewoluowało w kierunku, który jakoś nie przypadł mi do gustu. Coś podobnego przeżyłam tylko w przypadku zespołu U2 - do płyty "Achtung baby" włącznie mogę słuchać godzinami i nigdy się nie znudzić, płyty późniejsze jak dla mnie są wymienne, wszystkie brzmią tak samo, i żadnej nie chciało mi się słuchać więcej niż raz. W przypadku Nurowskiej taką cezurą były dla mnie "Listy miłości".

"Drzwi do piekła" to chyba nareszcie powrót dawnej, mocnej, przejmującej Nurowskiej. Tytułowym piekłem jest więzienie dla kobiet. Zawsze przypuszczałam, że miejsce zaludnione tylko i wyłącznie przez kobiety musi przypominać piekło :) a co dopiero, gdy jest to więzienie.

Drzwi przekracza Daria Tarnowska, pisarka, która zastrzeliła swojego męża. Początkowo to zabójstwo wydaje się bezsensowne, absurdalne, w żaden sposób nie do wytłumaczenia. Później, kiedy narratorka odsłoni więcej szczegółów z życia małżeńskiego, zaczynamy stopniowo rozumieć jej motywy. Pozornie dobrane małżeństwo młodziutkiej pisarki i starszego o wiele lat redaktora i wydawcy okazuje się piekiełkiem opartym na manipulacji i wykorzystywaniu drugiej strony. Daria, półsierota wychowana przez babkę i prawosławnego batiuszkę, nie potrafi odnaleźć się w związku z mężczyzną. Zamienia małżeństwo w perwersyjną, literacką grę, szukając w niej spełnienia i potwierdzenia - do chwili, gdy gra wymyka jej się spod kontroli. Z drugiej strony mamy wątek "lustracyjny" - Edward w komunizmie próbuje stać po obu stronach barykady, usprawiedliwiać wyrządzane zło wyższym dobrem, co ostatecznie musi się zemścić.

Równolegle rozwija się wątek więzienny. Więzienie okazuje się rzeczywiście piekłem kobiet, uwikłanych w skomplikowane zależności oparte na seksie, władzy i pozycji w hierarchii. W celi spotykają się wszystkie typy, od brutalnych prymitywów (ciekawe, że ani słowo brutal ani prymityw nie ma formy żeńskiej, dyskryminacja?), wymuszających seks i posłuch, po pobożne emerytowane księgowe. Chaos odzwierciedla wystrój więziennej celi - obrazki z papieżem sąsiadujące z wizerunkami Jaruzelskiego. Pisarka wbrew woli musi określić swoje miejsce w "stadzie", będzie więc musiała skonfrontować się z brutalną siłą jednej z więźniarek. Ucieczką Darii jest praca w więziennej bibliotece. Stopniowo, dzięki swoim książkom, zyska sobie zaufanie i szacunek innych osadzonych. Literatura, teatr pełnią tu funkcję przywracającą człowieczeństwo, oczyszczającą.

Autorka zbierała materiały do powieści w więzieniu dla kobiet - ten autentyzm czuje się podczas lektury. Plotka głosi też, że postacie Darii i Edwarda miały swoje pierwowzory w rzeczywistym świecie, ale ja nie lubię ani plotek, ani powieści "z kluczem", więc pozostawmy domysły plotkarzom. Bardzo podobało mi się natomiast to, że narratorka stale nawiązuje do jednej z powieści napisanych przez fikcyjną autorkę, zwanej tu "powieścią 'o matce' ". Tak się składa, że właśnie powieść "o matce", zatytułowana "Po tamtej stronie śmierć" jest według mnie najlepszą, wybitną powieścią Marii Nurowskiej, w polskiej literaturze jedyną w swoim rodzaju. Myślę, że podobnie będzie z "Drzwiami do piekła", a autorka jeszcze raz potwierdziła, że jako jedna z nielicznych nie waha się sięgać po tematy bardzo trudne i dotychczas pomijane milczeniem.

Oczywiście, fakt, że dostałam książkę w prezencie i że napisała ją jedna z pisarek, które darzę największym szacunkiem, nie zwalnia mnie od czepiania się. Otóż po lekturze mam lekki niedosyt. Mam wrażenie, że mimo całej brutalności więziennych relacji i wszystkich drastycznych scen z niej wynikających, bohaterka odrobinę zbyt łatwo "oswaja sobie" otoczenie i zdobywa szacunek. Wydaje mi się też, że książka jest bardzo skondensowana - esencji jest w niej tyle, że starczyłoby na  kilkukrotnie większą objętość, a niektóre wątki czy epizody mogłyby tylko zyskać na rozwinięciu. Druga sprawa to kwestia czysto techniczna - otóż przejścia pomiędzy życiem więziennym a retrospekcjami nie zostały zaznaczone, przez co zdarzało mi się gubić wątek przy gwałtownych przeskokach.

Z pewnością nie jest to książka dla wrażliwych - dużo tu mocnych scen, erotyki i przemocy. Na pewno jest bardzo daleka od typowej "literatury kobiecej", ale w moich oczach to może być tylko zaletą.

Za książkę dziękuję Ani R z wydawnictwa Znak

wtorek, 03 stycznia 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/03 22:59:10
Bardzo się cieszę z powrotu "starej Nurowskiej" :) Już zacieram ręce do tej książki :) pozdrawiam!
-
felicja79
2012/01/04 11:51:41
A ja mam z Nurowską problem, a raczej z jej książkami. Przeczytałam "Sprawę Niny S." i mi się spodobała. Dostrzegłam duży talent i taki trochę u nas niespotykany świetny sposób opisywania kobiecego świata i kobiecej psychiki. Potem sięgnęłam po "Listy miłości" i się bardzo rozczarowałam. Zupełnie nie odpowiadał mi sposób, w jaki autorka kreuje bohaterów i świat. Nie rozumiałam motywacji głównej bohaterki. I dałam sobie spokój z innymi książkami. Może trafiłam na zły tytuł? Skoro Ty w recenzji też wspominasz, że się na "Listach" zawiodłaś?
Chociaż dopisek o "czytelnikach wrażliwych" chyba się mnie tyczy. "Mocne sceny, erotyka i przemoc" to nie to czego szukam w literaturze. Dobrze, że zrobiłaś ten dopisek :-).
-
bookfa
2012/01/04 22:04:17
Widzialam ja wczoraj w gazetce reklamowej Tesco i mam nadzieje, ze zdaze ja tam kupic przed wyjazdem. Po Twojej recenzji powinnam raczej napisac, ze musze zdazyc ja kupic a nie tylko miec nadzieje...
Nurowska zawsze mi gdzies choc raz zazgrzyta w fabule ale malo jest pisarzy doskonalych ;)
-
mdl2
2012/01/04 22:05:28
Felicjo, trochę nieprecyzyjnie napisałam, dla mnie "Listy miłości" były tą ostatnią książką Nurowskiej, która mi się podobała. Potem czytałam jeszcze ze 3 kolejne i już nawet nie umiałabym wymienić tytułów. Najlepsze, dla mnie, były jej książki z lat 70/80, Kontredans, Moje życie z Marlonem Brando + jeszcze jedna czy dwie dla młodzieży.
I rzeczywiście, jeśli nie przepadasz za brutalnymi scenami, może nawet na granicy "dobrego smaku", to pewnie ta książka Ci się nie spodoba.

Bibliotekarko, ciekawa jestem Twoich wrażeń.
-
mdl2
2012/01/04 22:45:23
Bookfo, już za chwileczkę ma być w księgarniach, chyba od 9-go? Mam nadzieję że zdążysz.
-
felicja79
2012/01/05 13:27:46
A to ja z tymi "Listami miłości" źle zrozumiałam :-). Bo od razu mi się skojarzyły z tym, że mi się nie podobały. Szkoda, że nie ma jakiś "ocenzurowanych" wersji :-). To żart. Wiem, że to już by nie było to :-).
-
bookfa
2012/01/05 19:04:50
Nie zdążę :((( Wyjeżdżam jutro :(((
-
anaman
2012/01/07 16:58:19
Zapowiada się bardzo dobrze. Chętnie przeczytam.
-
artsajke
2012/01/07 17:15:34
Ja też lubię Nurowską, ale w sumie niewiele przeczytałam i trudno mi ocenić jak zmieniało się jej pisarstwo. Te książki, które miałam, podobały mi się. A "Drzwi do piekła" też przeczytam - zaciekawiłaś mnie ;-).
Pozdrawiam.
-
anaman
2012/01/14 00:14:02
Tak mnie zachęciłaś, że nie mogłam się powstrzymać i pomimo obietnicy hamowania się w kupowaniu książek, nabyłam dzisiaj Nurowską :-)
-
2012/01/17 20:12:39
A ta książka to chyba wznowienie "Gier małżeńskich"...
-
2012/01/17 21:39:41
Nurowską znam z "Hiszpańskich oczu". Książka bardzo mi się podobała.
-
mdl2
2012/01/20 11:21:31
Przyznaję, nie znam "Gier małżeńskich", książkę dostałam jako zupełną nowość, nawet jeśli jest wznowieniem pod innym tytułem (głupia praktyka, swoją drogą...) to spełniła swoje zadanie, pozwalając mi wrócić do ukochanej autorki :)
-
2012/02/29 15:20:58
Jestem stałą czytelniczką książek p. Nurowskiej i do tej pory myślałam, że poważnie traktuje swoich czytelników. Niestety ostatnio bardzo się zawiodłam kupując "najnowszą powieść" wydanie I 2012 wyd "Znak pt."Drzwi do piekła". Po przeczytaniu kilku stron wiedziałam, że książkę znam, choć ponoć najnowsza. Byłam zdezorientowana jeszcze bardziej, kiedy moja koleżanka stwierdziła to samo. Poszukałyśmy i w naszych biblioteczkach znalazły się "Gry małżeńskie" z 1994 roku. Pani Nurowska popełniła plagiat od samej siebie a ja czuję się oszukana, zniesmaczona i bardzo nieprofesjonalnie potraktowana. Jeżeli chodziło o pieniądze, tym gorzej dla p. Nurowskiej, bo wtedy czuję się jeszcze wykorzystana. Wystarczyło przecież powieść wznowić ze starym tytułem, ale wtedy wpływy mogły by być mniejsze. Mimo wszystko pozdrawiam wszystkich czytelników książek p. Nurowskiej
-
mdl2
2012/02/29 22:53:22
Soniab48, ciekawe ile jeszcze osób tak się poczuło... Pozdrawiam wzajemnie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli