Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Powrót do Missing (Cutting for Stone) - Abraham Verghese

Czasami, już coraz rzadziej, ale wciąż zdarza mi się trafić na książkę, którą aż żal przeczytać do końca, bo co potem? Potem jakby kończył się świat, w który zdążyłam już wejść i w nim zamieszkać...

Na szczęście czytanie w oryginale sprzyja smakowaniu tekstu i spokojnemu trawieniu poszczególnych fragmentów. Na marginesie - przeglądałam sobie w Empiku polski przekład tej powieści i myślę, że nie należy jej czytać po polsku. Nie mam konkretów, do których mogłabym się przyczepić, po prostu na każdej stronie atakowała mnie jakaś taka drewniana polszczyzna spod której prześwituje angielski. Zresztą, jak tu czytać po polsku książkę, w której już sam tytuł jest zarazem grą słów nawiązującą do nazwiska bohatera i do chirurgii jednocześnie, jak i cytatem z przysięgi Hipokratesa, książkę, gdzie nazwa szpitala jest wiele znaczącym zniekształceniem... Tak więc, jeśli znacie angielski na tyle, że nie przeraża Was "Ostry dyżur" bez napisów - sięgnijcie po oryginał.

Powieść opowiada historię bliźniaków urodzonych w dramatycznych okolicznościach w etiopskim szpitalu, z matki - zakonnicy i ojca niby nieznanego, ale domniemanego. Shiva i Marion, którzy cudem przeżyli tragiczny poród, dorastają pod opieką dwojga hinduskich lekarzy w szpitalu Missing w Addis Abebie. Tuż obok, na wyciągnięcie ręki, dzieje się historia, bo też jesteśmy w Etiopii epoki Kapuścińskiego (polski reporter został zresztą wymieniony w podziękowaniach na końcu): cesarz Hajle Selassie przechadza się w towarzystwie ulubionego pieska, generałowie planują zamach stanu, stolica tętni życiem na wzór europejskich miast, gdzieniegdzie tylko stoi szubienica. Dwór prosperuje, tymczasem w ubogich rodzinach niemowlęta umierają, a młode dziewczęta poddaje się rytualnemu obrzezaniu. Wysoko postawieni przyjaciele domu znikają albo trafiają na salę operacyjną z ranami od kul, a historia nie oszczędza także przybranej rodziny chłopców.

Dzieciństwo w cieniu nieobecnych, wyidealizowanych rodziców, niesłychanie silna więź między bliźniakami, zdrada i rozstanie, wreszcie wydarzenia historyczne, które rozdzielą Shivę i Mariona na wiele lat, aż do pojednania ze sobą i ojcem w tragicznych okolicznościach - to wszystko składa się na książkę niezwykłą, epicką i ważną. Etiopia ożywa na stronach powieści - kolory, zapachy, smaki wibrują. Najważniejsza jest tu jednak medycyna, medycyna jako powołanie, jako treść życia i jej głęboko ludzki, humanistyczny wymiar. Tu druga wielka korzyść z czytania w oryginale - słownictwo, mnóstwo wspaniałego, medycznego słownictwa prosto z "Ostrego dyżuru" i nie tylko. Dowiedzieć się wreszcie, na czym polega "Pringle manoeuvre" - bezcenne :)

Jeśli narzekałam ostatnio, że wielkiej literatury dziś już nie ma - na chwilę wycofuję te słowa :) Epicka narracja, humanistycze przesłanie, rozważania nad ludzkim losem, odpowiedzialnością i fatalizmem - wszystko jest w tej powieści.

wtorek, 31 stycznia 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
dachauka
2012/01/31 10:24:19
Witam,
ja też jestem zdania, że lepiej czytać w oryginale, niż mozolnie przedzierać się przez drewniane tłumaczenie. Ile ja już książek rzuciłam w kąt, zirytowana prześwitującymi przez przekład kalkami... Ale może jestem szczególnie wyczulona (albo uczulona) na niezgrabności tłumaczy.
A swoją drogą, ponieważ lubię medyczne tematy, a ty zachęcająco wspomniałaś o tymczasowym powrocie wielkiej literatury, poczułam się podbechtana... Poszukam, czy wydano to w Niemczech.
Pozdrawiam
-
dachauka
2012/01/31 10:29:29
O, jest w mojej bibliotece. I nawet nie jest wypożyczona... Co z tym tutyłem?... Niemcy też nadali książce tytuł "Rückkehr nach Missing", jak to się ma do "Cutting for Stone"?...
-
padma
2012/01/31 15:48:18
No tak, a ja to miałam po angielsku i zostawiłam w sklepie charytatywnym... Pod wpływem braku miejsca w bagażu i mocno zniechęcającej opinii znajomej blogerki:) Polskie tłumaczenie za to kupiłam mamie, więc pewnie jednak właśnie do niego zajrzę, chyba że wyczekam do kolejnego wyjazdu i jednak sobie przywiozę;)
-
muszczek77
2012/01/31 16:54:18
Szkoda, że moja znajomość angielskiego nie pozwala na swobodne czytanie książek. Może spróbuję po polsku, ale z tego co piszesz dużo stracę :(
-
2012/01/31 18:35:18
Tak myślałam, że spodoba Ci się ta książka, gdyż medycyny jest w niej pod dostatkiem :) Ja niedawno skończyłam słuchanie tej książki w wersji audiobooka, również w oryginale. Początkowo trudno było mi się w nią wciągnąć, ale od połowy zaczęła mi się bardzo podobać. Jednak z audiobookami tak to zwykle jest, że stawia się im większe oczekiwania, bo nie dość, że książka musi być dobra to jeszcze musimy polubić lektora. W przypadku "Cutting for Stone" lektor był akurat bardzo dobry, świetnie naśladował indyjski akcent, co chyba nie było dla niego zbyt trudne, bo sądząc po jego imieniu i nazwisku właśnie z Indii pochodził.
Przyłączam się do zachęcania czytania w oryginale. Mnie trudniej zdobyć książki po polsku niż po angielsku, więc chociażby z tego powodu angielskie książki czytam w oryginale. I przyznam, że to najlepsza metoda na szlifowanie języka i poszerzanie słownictwa. Jednak samej jakoś trudno zabrać mi się za czytanie książek po hiszpańsku mimo znajomości tego języka. Chyba się jednak niedługo na coś skuszę, szczególnie, że teściowa wiedząc, że lubię czytać, co przyjeżdża w odwiedziny to daje mi w prezencie jakąś książkę po hiszpańsku.
-
2012/01/31 20:03:14
Padma - a była w charity shopach, była... Pożyczę ci moją! Może mnie to zmobilizuje do szybszego przeczytania...
-
anaman
2012/01/31 20:32:47
Piękna książka, zasługująca w pełni na miano powieści! Twoja recenzja bardzo trafna, że też ja nie potrafię tak pisać... No ale to Ty jesteś w końcu pisarką ;-)
-
mdl2
2012/01/31 22:25:13
Dachauka, niemieckie tłumaczenie wcale mnie nie zaskakuje, po tym, co oni potrafią zrobić z tytułami filmów w TV :) Z drugiej strony - z tym tytułem naprawdę ciężko sobie poradzić: cytat z Hipokratesa - trzeba by zmienić bohaterom nazwisko, coś z nazwiskiem - ginie Hipokrates... ten "Powrót" w obu wersjach jest jedynym nieszkodliwym rozwiązaniem.

Padmo, a kto zniechęcał? Jeszcze nie trafiłam na negatywną recenzję, ale nie szukałam zbyt uważnie...

Muszczek77, nie wiem, czy sporo stracisz, może i nie, na pewno warto tę książkę przeczytać, wiem tyle, że gdybym ja czytała ją po polsku to pewnie nie zrobiłaby na mnie takiego wrażenia.

Kogoczego, mam to samo z książkami po niemiecku, ileż razy już sobie obiecywałam...

Anaman, zgadzam się, powieść najwyższej próby. Coś dzisiaj czytałam o renesansie klasycznej powieści... i rzeczywiście, ostatnie zdobycze to potwierdzają.
-
spokowap
2012/10/11 17:04:48
Pod wpływem recenzji kupiłem, ale nasze polskie wydanie. Mam nadzieję, że tłumaczenie nie będzie za bardzo odstawać od oryginalnego skryptu.
Twój blog jest moim drogowskazem przy wyborze lektur, jeszcze nigdy się nie zawiodłem na rekomendowanych tu tytułach, kupuje już właściwie wszystko, co polecasz :)
-
mdl2
2012/10/11 20:33:49
Spokowap - cieszę się i trochę się boję - ech, ta odpowiedzialność blogowa :)
Polskie tłumaczenie odstaje, brzydko odstaje. Mimo to zdecydowanie warto przeczytać, nawet jeśli czasem chce się zgrzytać zębami :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli