Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Drwal - Michał Witkowski

Bałam się pierwszego spotkania z Witkowskim, miałam tego pisarza w szufladce z etykietą "młodzi zakręceni pisarze-celebryci", w szufladce szczelnie zamkniętej od czasu kiedy nadziałam się na rozmaite wykwity nowej prozy polskiej, celebrowanej w mediach ale zupełnie nienadającej się do czytania.

Czasem jednak dobrze szufladkę otworzyć i przeżyć miłe zaskoczenie.

Owszem, "Drwal" to zabawa konwencją, kpiarska jazda po bandzie, ale autentycznie zabawna i wciągająca. Wstawki, stylizacje, krzywe lustra, autoironia - wszystko tu jest, ale jakoś tak sprytnie zmieszane, że czyta się rewelacyjnie.

Nie wiem, jak Wam, ale mnie zawsze lepiej się czyta książki, których akcja rozgrywa się w znanych mi miejscach. Mogę oczywiście wędrować po opisanym Nowym Jorku czy innej Barcelonie, wyobraźni mi starcza na historyczny Londyn i inne miasta, ale kiedy ktoś opisuje mój świat, moje miejsca na Ziemi, książka od razu robi się bardziej atrakcyjna. A tak się składa, że zarówno Międzyzdroje, jak i ośrodek rządowy Grodno to moje miejsca wakacyjne z dzieciństwa. Grodno to w ogóle wymarzone miejsce na takie różne mroczne eksploracje z przymrużeniem oka - ośrodek zagubiony w lesie, nad malutkim, ciemnym i zimnym jeziorem, wokoło tylko sosny i bunkry i powiew dawnej świetności unoszący się nad próchniejącymi domkami. Oczywiście nurtuje mnie też, gdzie dokładnie znajduje się ulubiony cmentarzyk Rozklekotanego i najchętniej przeszłabym się tym lasem w poszukiwaniu leśniczówki Malinowskiego.

Narrator, alter ego pisarza, przybywa do leśniczówki położonej w pobliżu Międzyzdrojów po sezonie, pomieszkać z Robertem ("facetem z małym domkiem") i napisać kryminał. Na miejscu wplątuje się w zabawne i straszne tarapaty w konwencji serialu sprzed 30 lat i powieści przygodowej dla chłopców, prowadzi amatorskie śledztwo pod haslem "przyda mi się do prozy" i odkrywa ślady romantyczno-przestępczej afery z piękną "doktorową" i uganiającymi się za nią mężczyznami w roli głównej. Jeśli chodzi o intrygę to w zasadzie tyle, kryminału ani prawdziwej zagadki z wyraźnym rozwiązaniem na końcu nie należy się spodziewać, gdyby "Drwala" czytać jak prawdziwy kryminał, należałoby na końcu wyrzucić książkę przez okno z rozpaczą.

Siłą "Drwala" jest język (i tak, piszę to ja, wroga eksperymentom, gierkom i zabawom językowym!) Język - krzywe lusterko rzeczywistości, język - stylizacja obnażająca różne nasze malutkie aspiracje do wielkiego świata. Stylizowane wstawki, opowieść luja po angielsku czy streszczenie nienapisanej bestsellerowej powieści to mistrzostwo. Ja chyba w ogóle lubię, kiedy ktoś się z rzeczywistości lekko złośliwie wyśmiewa - a że Witkowski w tym wyśmiewaniu nie oszczędza i siebie, i swojego środowiska, pokpiwa z hipsterów z iPodami i wyfiokowanych sprzątaczek, podśmiewa się z własnej fascynacji "lujem" równo rozdzielając śmieszność, to można śmiać się bez wyrzutów sumienia.

Druga siła to konwencja, filtr, jaki autor nałożył na Międzyzdroje. Witkowski zdrapał z miasteczka sezonową pozłotkę i zaludnił je typami znanymi nam doskonale z filmów i seriali lat 80-tych. Pamiętacie te seriale, gdzie symbolem luksusu był hotel i prostytutka, taksówkarze wymieniali dolary, a szulerzy i naciągacze załatwiali w barze nad basenem brudne interesy przy whisky z colą, paląc Marlboro tak, żeby dokładnie widać było logo na paczce? Trzydzieści lat później hotel nieco inny, prostytutka jakby mniej luksusowa, hotelowy basen i gin lubuski straciły nieco na luksusie, przybladły i pokazały swoją prawdziwą tandetną naturę.

Z tego wszystkiego wyszła mieszanka piorunująca, szalona jazda na fali opowieści, która z kryminałem nie ma prawie nic wspólnego, ale za to porywa, bawi i wciąga tak, że trudno się oderwać.

Więcej zachwytów u Kasi.eire i na tarasie.

sobota, 04 lutego 2012, mdl2
Tagi: Polska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/04 11:15:42
znam Grodno i ośrodek;) nie wiedziałam, że książka dzieje się w tamtym miejscu. Plaża tam była przepiękna, tyle pamiętam z jedynego swojego pobytu w tamtym ośrodku.
-
mdl2
2012/02/04 11:18:40
no to będzie Ci się doskonale czytać :) Plaża z koszami była przepiękna, no i ośrodek na tamte czasy luksusowy, a wizja Grodna w ruinie, pilnowanego przez hipstera z psem i iPodem działa na wyobraźnię :)
-
2012/02/04 11:21:49
ośrodek był mega wypasiony, ciekawa jestem, jak wygląda teraz (chyba wciąż jest?).
-
dachauka
2012/02/04 11:48:50
Widzę, że "Drwal" coraz wyżej wspina na się na mojej osobistej liście z nagłówkiem "przeczytać koniecznie". Początkowo bardzo sceptycznie odnosiłam się do tej książki, ale po takich recenzjach jak Twoja, nie można po prostu tej książki zignorować. Najbardziej cieszę się na ten wysmakowany język...
-
mdl2
2012/02/04 13:00:04
Ja też jestem ciekawa jak wygląda, chciałam nawet tam zajrzeć przy okazji ostatniego pobytu w Międzyzdrojach ale jakoś się nie złożyło. Nurtują mnie też pewne miejsca, których nie znałam - czy są wytworem wyobraźni autora czy, po prostu, jako dziecko nie miałam szans ich poznać?

Dachauka, koniecznie! :) Zachęcam też do klikania w linki w notce, do dwóch równie pozytywnych recenzji!
-
2012/02/04 17:10:38
mdl2 - tak piszesz, że mi zazdrość uszami dymi. Ja o tarzaniu i kartek całowaniu, a ty tak merytorycznie, mądrze. Idę się upić :-) (jest jakieś dietetyczne piwo, wino albo co?)
-
2012/02/04 17:12:41
A swoją drogą zgadzam się z pojęciem 'szuflady'. Zdarzyło mi się sięgnąć po książkę po zachwytach krytyki nad nowatorskim językiem i miec ochotę rzucić się z parteru w rozpaczy, że jak dla mnie, tego się nie da czytać.
Dodam trackback to Twojego wpisu, niech no ja się tylko nauczę jak. Robiłam to tylko raz po instrukcjach bookfy.
-
mdl2
2012/02/04 17:36:15
Kasiu, mnie tak wczoraj z uszu dymiło po przeczytaniu Twojego wpisu :) Ja mozolnie dziubię o stylizacjach i konwencjach modląc się żeby ktoś mądrzejszy nie wytknął błędów, a Ty ze swadą o tarzaniu się z Drwalem ;-) A diecie zdaje się czerwone wino nie szkodzi, pozdrawiam znad szklaneczki niedietetycznego piwa :)
Ja swój trackback wysłałam do Ciebie, Ty chyba teraz powinnaś go zaakceptować i wysłać ping na mój URL (w edycji Twojej notki) żeby się pojawił w drugą stronę... albo coś pokręciłam?
-
agnes_plus
2012/02/04 20:10:29
Wy tu pingu pingu do siebie, ja widzę, że muszę kolejną książkę wrzucić do schowka z zamiarem przeczytania, no.
-
felicja79
2012/02/04 21:08:59
Zastanawiam się, czy ta książka by mi się spodobała... i muszę to sprawdzić :-).
-
2012/02/04 21:55:54
Moja pierwsza książka Witkowskiego to "Margot". Bawiła, ale momentami także irytowała. Ciekawe doświadczenie z zakręconym młodym pisarzem, który ma niebywałą wyobraźnię... Ale więcej nie chcę. "Margot" mi wystarczy.
-
mdl2
2012/02/05 01:32:17
Agnes_plus, wrzucaj, wrzucaj, a potem pinguj do nas ;-)

Felicjo, ja byłam prawie pewna, że mi się nie spodoba, a tu zaskoczenie :) Ciekawa jestem Twojej opinii!

Bibliotekarko, ja się zastanawiam, czy chcę więcej, ale na razie chyba też nie, będę sobie Witkowskiego dawkować co jakiś czas.
-
2012/08/13 15:46:47
Wlasnie jezyk zniechecil mnie do 'Drwala' najbardziej. Imitacja Gombrowicza. Moze udana, ale w nadmiarze (i w moim przypadku) nie do zniesienia. Pozdrawiam Autorke bloga i jego Czytelnikow.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli