Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Każdy umiera w samotności - Hans Fallada

No i utknęłam na Falladzie, dopadł mnie syndrom "Życia i losu" Grossmana, to znaczy: czuję się wstrząśnięta i za malutka, żeby coś z sensem napisać. Wobec naprawdę ważnych książek zawsze jestem bezradna. Jak zachęcać do takiej książki tym samym językiem, którym piszę o innych, jak oddać jej znaczenie, nie popadając w egzaltację ani w marketingową przesadę?

Powieść Fallady, opublikowana po raz pierwszy w pełnej wersji autorskiej, bez zmian i skrótów redakcyjnych, opowiada o życiu w nazistowskim państwie i o jednostkowych próbach stawiania oporu.

Akcja powieści jest oparta na aktach z procesu małżeństwa Hamplów, skazanych na śmierć za rozpowszechnianie kartek i listów nawołujących do buntu w latach 1940-1942, autor stwierdza jednak już w pierwszych zdaniach wstępu, że "powieść rządzi się (...) swoimi prawami i nie może dokładnie odzwierciedlać rzeczywistości. Dlatego jej autor nie starał się poznać faktów dotyczących prywatnego życia dwójki bohaterów. Musiał przedstawić ich tak, jak ich widział." Fakty posłużyły więc jako kanwa i punkt wyjścia do niezwykłej opowieści, która, napisana tuż po wojnie, dziś sprawia wrażenie bezpośredniej relacji z piekła.

W państwie totalitarnym, gdzie każdy ruch obywateli jest kontrolowany przez służby specjalne i donosicieli gotowych na wszystko w zamian za parę groszy, para starzejących się robotników podejmuje walkę z systemem po tym, jak ich jedyny syn ginie na froncie. Otto Quangel, prosty stolarz z fabryki pisze kartki pocztowe z króciutkimi odezwami. Żona Anna postanawia mu towarzyszyć. Oboje mają nadzieję, że kartki podkładane ukradkiem w widocznych miejscach będą przekazywane dalej, wywołają jakiś skutek. Przy okazji to zajęcie pozwala im ponownie zbliżyć się do siebie.

Wydaje się początkowo (choć przecież wiadomo, jak to się skończyło), że ta niemal niezauważalna walka prowadzona przez dwoje niewyróżniających się z tłumu, samotnych ludzi miała jakieś minimalne szanse na powodzenie. Niestety, przeciwko tajemniczemu twórcy kartek zmobilizowano cały aparat policyjny Berlina, a społeczeństwo okazało się zbyt zniewolone, żeby zareagować. Dla mnie najstraszniejszą sceną książki była ta, kiedy Otto dowiaduje się, że niemal wszystkie napisane przez niego z takim wysiłkiem pocztówki natychmiast po znalezieniu trafiły w ręce policji i Gestapo, przekazane przez obywateli, którzy bali się je nawet przeczytać.

Beznadziejny, skazany na klęskę bunt wpisuje się w portret społeczeństwa sterroryzowanego przez faszystów, w którym bardzo nieliczni odważni są bezradni wobec armii donosicieli, szpicli i "porządnych obywateli" drżących o własną skórę.

Autor z reporterskim zacięciem nakreślił portret nizin społecznych Berlina. Pokazał dzielnice zaludnione przez pijaków, drobnych złodziejaszków i cwaniaczków. Są tu dzieci z patologicznych rodzin, drobni kombinatorzy, bywalcy podejrzanych barów, robotnicy, wreszcie Żydzi wyjęci spod wszelkiej ochrony obok funkcjonariuszy systemu, młodzieńców z Hiterjugend, policjantów i ich prymitywnych przełożonych. Postaci, czasem godne pogardy, a czasem próbujące bronić resztek godności, są niezwykle żywe, chociaż może niekiedy wydają się trochę przerysowane (ale cóż ja mogę o tym wiedzieć), żyje też ponury Berlin pełen brudnych, nędznych kamienic, sklepików i zaułków.

Na koniec oglądamy już tylko więzienia Gestapo, parodię procesu sądowego i... ostatecznie każdy umiera w samotności.

Ciężka lektura, której każde zdanie przygnębia - mimo trochę jakby na siłę doklejonego pozytywnego zakończenia jednego z wątków. Lektura, którą trzeba sobie dawkować, żeby móc zaczerpnąć oddechu.  Wstrząsająca - trochę wstyd pisać te określenia, dziś, kiedy zdążyły stracić wszelką wartość, przepisane miliony razy na okładkach milionów książek.

 Na marginesie - bardzo sobie cenię staranność wydawcy, interesujące posłowie i mnóstwo informacji podanych w przypisach, ale tutaj ktoś chyba przesadził z gorliwością - czy naprawdę w polskim wydaniu potrzebny jest przypis przy nazwisku Hitlera, Goebbelsa, przy skrótach SS czy Gestapo? A może zresztą wyrosło już pokolenie, któremu te nazwiska i skróty nic nie mówią?

czwartek, 23 lutego 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
zacofany.w.lekturze
2012/02/23 09:02:30
Czytałem dawną wersję i jestem bardzo ciekaw, do jakiego stopnia była okrojona. A sama powieść zrobiła na mnie duże wrażenie, choć nie mogłem się opędzić od wrażenia jakiejś naiwności i uproszczeń. W każdym razie czytanie tej wersji przede mną, to sobie odświeżę wrażenia. Szkoda zresztą, że rozliczeniowa literatura niemiecka uległa zapomnieniu, było kilka dobrych tytułów, chociaż pisanych w NRD i momentami irytująco poprawnych ideologicznie.
-
mdl2
2012/02/23 09:28:44
ZWL, możliwe że wrażenie uproszczenia wynikało ze skrótów redakcyjnych dokonanych w NRD. Nie znam wcześniejszego polskiego wydania, więc trudno mi się o nim wypowiadać. Z posłowia wynika, że zmiany dość głęboko ingerowały w pierwotny zamysł autora.
-
zacofany.w.lekturze
2012/02/23 09:36:54
To niewykluczone, bo wrażenie, że coś nie gra było dość silne. Szkoda, że nikt już nie czyta "Nagich wśród wilków" Apitza ani "Przygód Wernera Holta" Nolla, to dobre powieści, chociaż z jedynie słuszną ideologią:) Fallada jako pisarz też nie był świetlaną postacią, ciekawe, na ile te skróty na nim wymuszono, a na ile sam był gotów je robić, byle mu tylko wydano książkę.
-
muszczek77
2012/02/23 10:05:07
Znów moja słabość, czyli piękna okładka :) Chyba nigdy z tego nie wyrosnę...

Przypisy do Hitlera i Gestapo? Ciekawe. Chyba jeszcze nie ma pokolenia, któremu SS nic nie mówi - moja siostra jest teraz w gimnazjum i aż tak źle raczej nie jest... A nawet jeśli by było, to tacy ludzie chyba nie sięgają po książki grubsze niż 100 stron. Albo w ogóle po książki.
-
dachauka
2012/02/23 11:19:36
To nowe wydanie Fallady przebojem wdarło się na listy bestsellerów i zaskoczyło wszystkich, i wydawców i krytyków. Okazuje się, że Niemcy jednak są zainteresowani taką literaturą. A ci, którzy to kupują, nie potrzebują przypisów, wyjaśniających, kto to Hitler. Ciekawe, czy w niemieckim wydaniu też one są. Aż pójdę sprawdzić.
-
2012/02/23 11:33:30
Też czytałam dawną wersję i chyba jednak nie będę kupować nowej tylko dla przekonania się ile było wycięte... W starej wersji ani jednego przypisu nie było ;-)Dobra literatura. Pamiętam że zdziwiło mnie takie ogromne zastraszenie tej "normalnej" części narodu niemieckiego, myślę (może zbyt patriotycznie) że Polacy nigdy nie dali by się zastraszyć tak całościowo i tak bardzo, niewiem czego to kwestia.
-
abiela
2012/02/23 17:48:26
Pisałam magisterkę o Falladzie, także o tej powieści, więc jej poprzednią wersję znam na wylot:) Tej nowej nie czytałam jeszcze.
ZWL co masz na myśli, pisząć, że Fallada nie był świetlaną postacią? Na nim nic nie wymuszono, bo on w 1947 roku w lutym umarł, a powieść ukaząła się także w tym roku.

Pisarko cieszę się, że lektura była satysfakcjonująca.
-
jasox
2012/02/23 19:25:16
@Abielo - jest wystarczająco genialny aby nie ukrywać, że był to też pijak, narkoman, defraudant, z odchyleniami psychicznymi ( próba zabójstwa byłej żony, zabójstwo przyjaciela w młodości ) - jak to pisarz ;)
-
zacofany.w.lekturze
2012/02/23 20:37:52
O ile pamiętam, to Fallada w Trzeciej Rzeszy bardzo intensywnie ubiegał się o prawo do publikowania, ale nie reprezentował odpowiednich walorów moralnych, więc nie mógł zarabiać piórem.
-
abiela
2012/02/23 23:54:46
jasox wszystko się zgadza, tylko nie widzę związku tutaj z Trzecią Rzeszą.
ZWL nie wiem czy bardzo intensywnie, ale ubiegał się, ciągle lawirował między nakazami odpowiedniego urzędu, a chęcią szczerego pisania. Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc o walorach moralnych? Fallada nie pisał (a właściwie pisał ale ksiązki dla dzieci, wspomnienia itp), bo nie chciał, zakazu nie miał.
-
zacofany.w.lekturze
2012/02/24 08:14:34
To w końcu pisał i wydawał, czy nie? Bo do Związku Pisarzy Rzeszy go nie przyjęli, po części z powodu tego, co pisał wcześniej, a po części ze względu na to, o czym pisał Jasox, najwyraźniej władza inaczej sobie wyobrażała narodowosocjalistycznych pisarzy:P A może ktoś wie, co z wcześniejszych niż Każdy umiera książek Fallady warto przeczytać?
-
abiela
2012/02/24 14:09:22
Pisał ksiązki dla dzieci, dwie wspomnieniowe, kilka dziejących się w świecie fantazji, że tak to ujmę, ale nie pisał powieści społecznych, takich, jakie chciał. Przyjął zlecenie na wielką powieść społeczną krytykującą Żydów ale udawał, że ją pisze.
Na pewno warto przeczytać jego pierwszy bestseller "I coż dalej szary człowieku" o życiu w czasach kryzysu lat 30-tych, bardzo dobry jest też "Pijak".
-
zacofany.w.lekturze
2012/02/24 15:29:51
Dzięki. Niestety obie słabo dostępne, trzeba przejść w tryb polowania:)
-
abiela
2012/02/24 17:20:18
Pewnie jakieś stare wydawnictwa z bibliotek trzeba będzie szukać. Pożyczyłabym ale mam tylko po niemiecku.
-
mdl2
2012/02/24 19:28:42
O, jaka ciekawa dyskusja się wywiązała, dziękuję Abielo, miałam nadzieję że zajrzysz :) To moje pierwsze spotkanie z Falladą, choć zawsze chciałam przeczytać jakąś jego książkę. Może teraz po sukcesie nowego wydania tej powieści posypią się kolejne, a jeśli nie, pozostaje Allegro.

Dachauko, sprawdź, sama jestem ciekawa. Chociaż od razu zastrzegam że spora część przypisów jest bardzo ciekawa i potrzebna, zaskoczyły mnie tylko te przy oczywistościach.

Agiq - tak, to zastraszenie jest porażające, z drugiej strony czy my nie dalibyśmy się zastraszyć? Nie wiem, mimo wszystko nigdy chyba nie byliśmy rządzeni tak żelazną ręką i to przez "swoich"... trudno pewnie odpowiedzieć na to pytanie, choć miło jest myśleć, że zachowalibyśmy się inaczej :)

Muszczek, okładka rzeczywiście piękna, w ogóle wydanie - posłowie, chronologiczna mini-biografia autora, nawet te nadmiarowe przypisy - zasługuje na uznanie.
-
zacofany.w.lekturze
2012/02/24 23:48:28
Abiela: mój niemiecki pozwala mi co najwyżej kupić kiełbaskę w barze, a nie czytać klasyków:) Widuję coś czasem na allegro, więc sobie coś niedrogiego spróbuję znaleźć.
-
2012/02/25 01:08:26
bardzo jestem ciekawa tej książki, odkładam, odkładam, i nie wiem sama, na co czekam. Dyskusja tutaj ciekawa
-
abiela
2012/02/26 01:29:02
Pisarko, ZWL jakby co służę informacjami dot. Fallady. Pisarko Ty czytasz po niemiecku, więc mogę pożyczyć jego książki.
-
mdl2
2012/02/26 01:53:19
Abielo, ja teoretycznie podobno czytam po niemiecku... ale w tym roku to już na pewno, na pewno coś przeczytam w całości :) Bardzo chętnie pożyczyłabym Falladę od Ciebie ale to może jak będę pewna, że jestem w stanie przeczytać w oryginale.

Kasiu, może książka po prostu u Ciebie czeka na odpowiedni moment i w końcu go znajdzie :)
-
abiela
2012/02/26 23:48:05
W takim razie, gdy poczujesz gotowość daj znać:) Falla nie czyta się trudno.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli