Motto na 2013: Chcę czytać tylko książki lepsze od tych, które sama umiem napisać.
Blog > Komentarze do wpisu
Tunel - Magdalena Parys

Zapragnęłam tej książki kiedy tylko przeczytałam pierwszy opis. Berlin podzielony murem, dwa miasta obok siebie, historia splata się z Historią przez duże H, losy polskie z niemieckimi - czego chcieć więcej. Nie zawiodłam się.

"Tunel" to skomplikowana opowieść o pewnej ucieczce z Berlina Wschodniego. Opowieść jak puzzle, do poskładania z pojedynczych relacji i wspomnień wszystkich uczestników tamtego wydarzenia. Początkowo poznajemy tylko jednego z nich, który po latach zbiera relacje i dokumenty dawnych współuczestników wydarzenia, żeby odkryć całą prawdę, później autorka oddaje głos pozostałym - Berlińczykom ze Wschodu i Zachodu, Polakom, uchodźcom z wojennego Gdańska. Powoli odkrywają prawdę - do czego naprawdę posłużył wykopany przez nich tunel? Jak to się stało, że służby specjalne NRD nie przeszkodziły im? Jaką rolę odegrały poszczególne osoby?

Wszystko splata się w niesamowitą historię, po części thriller polityczny, po części skomplikowaną sagę dwóch rodzin, od czasów wojennych do upadku Muru i do dziś. W to wszystko wpleciona historia niespełnionej miłości i losy Madzi, polskiej emigrantki, która całe życie oddała mężczyźnie, któremu wcale na niej nie zależało...

I Berlin. Berlin Wschodni, pachnący grahamką i kawą zbożową (ach, ta gorzka, czarna kawa zbożowa, wspomnienie przedszkolnej stołówki i kolonijnych śniadań...), zamknięte stacje metra, przez które mkną zachodnie pociągi, odrapane kamienice. Mój Berlin pachniał Eintopfem, gęstą zupą z ziemniaków i soczewicy, w którą w szkolnej stołówce kucharka wkładała parówkę - i ta parówka stała prawie pionowo w gęstej mazi. Mój Berlin to Kartoffelbrei, kartofle rozciapane z mlekiem na gładką masę. Parówki z musztardą na papierowych tackach, drożdżówki z kruszonką i lepkim lukrem kupowane w cukierni przy szkole, jabłka w skorupce czerwonego karmelu. Grahamka oczywiście też :)

To jedna z tych książek, po których mam ochotę wybrać się na wycieczkę szlakiem bohaterów, znaleźć działkę Petera i opuszczoną fabrykę, kamienicę gdzie mieszkali rodzice Franza. A przy tym autentycznie wciąga, może nie od początku, ale mniej więcej w jednej trzeciej, kiedy wszystko zaczyna splatać się ze sobą.

Możnaby autorce zarzucić, że jedno pytanie zostawiła bez odpowiedzi (albo zbyt starannie ukryła odpowiedź), że niektórych bohaterów porzucała bez żalu biorąc pod lupę następnych, ale mimo to zdecydowanie warto przeczytać. Też dlatego, że autorka, Polka od lat mieszkająca w Niemczech, patrzy z wyjątkowej perspektywy i potrafi połączyć dwa punkty widzenia, tak, że każdy z bohaterów jest wiarygodny.

czwartek, 29 marca 2012, mdl2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
dachauka
2012/03/29 20:01:09
Hmmm, skoro autorką jest Polka mieszkająca w Niemczech, to nie wypada mi nie sięgnąć po tę książkę. Wprawdzie czasy muru i kopania tuneli do definitywnie "przed moją erą", ale ciekawa jestem wrażeń, refleksji, spostrzeżeń.
-
mdl2
2012/04/01 10:16:50
Dachauko, ja z kolei jestem bardzo ciekawa, jak Ty odbierzesz taką książkę. Bo tunel z książki to dokładnie "moja era" berlińska, bohaterowie kopali kiedy ja chodziłam tam do I klasy, ale u mnie to wszystko jest jednak takim sentymentalnym wspomnieniem, od czasów licealnych nie miałam prawdziwej styczności z Niemcami.
-
butters77
2012/04/05 22:11:43
Brzmi interesująco. Bardzo lubię takie powieści-puzzle, utkane z różnych relacji, fragmentów wspomnień czy wrażeń, które dopiero stopniowo czytelnik może złożyć w spójną historię.

Tym bardziej zachęcający jest dla mnie motyw wiarygodnych postaci, bo jestem świeżo po książce, w której postaci mnie irytowały ("Pudełko ze szpilkami" Plebanek) - więc tę dopisuję do pozycji obowiązkowych :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Spis moli