Blog > Komentarze do wpisu
plan na marzec

Plan na luty okazał się doskonałym pomysłem, więc plany będą pojawiać się co miesiąc... dopóki mi się nie znudzi, rzecz jasna ;-)

Tak na marginesie, czytam czasem te moje recenzje i wydają się wszystkie takie same, tym samym językiem napisane, lekko ocierającym się o bełkot, z drugiej strony za mało we mnie inwencji twórczej na wymyślanie jakichś cykli z polotem i nowych tematów, z trzeciej strony po ostatnich intensywnych dyskusjach w obrębie książkowej blogogalaktyki stwierdzam że jestem kompletnie obok środowiska (jak zwykle zresztą), z czwartej strony nie mam arcyciekawych, sprecyzowanych i oryginalnych zainteresowań, więc jak to możliwe, że w ogóle chce Wam się tu zaglądać?

---

Plan na marzec będzie przynajmniej częściowo pod hasłem "doczytać niedoczytane".

1. Rose Tremain - Droga do domu. Wzruszająca, czasem zabawna opowieść o rosyjskim emigrancie w Anglii, w klimacie miłego kameralnego filmu, nagrodzona Orange Prize. Jestem w połowie.

2. Stracony poranek - Gabriela Adamesteanu. Miała być kolejna środkowoeuropejska uczta literacka, niestety w dużej części okazała się niewypałem. Dlaczego - napiszę za kilka dni.

3. Ninety Degrees North - Fergus Fleming. Opowieść o próbach dotarcia do Bieguna Północnego. Wypadałoby dokończyć zanim zrobi się ciepło :)

4. Czarnobyl Baby - Merle Hilbk. Czyli o tym, jak bardzo egzaltowana niemiecka reporterka pojechała zwiedzać miejsce, które rzekomo ukształtowało ją na całe życie. Mam nadzieję że im dalej, tym mniej reporterki a więcej Czarnobyla.

I to by było na tyle jeśli chodzi o "niedoczytane". Dalej:

5. 84 Charing Cross Road - Helene Hanff. Książki chyba przedstawiać nie trzeba, bo jestem ostatnią osobą w blogosferze, która jej nie czytała :)

6. Call the Midwife - Jennifer Worth. Kupiona dawno temu z polecenia znajomej, ale dopiero po recenzji Dabarai i obejrzeniu pierwszych 4 odcinków serialu naprawdę mnie zaciekawiła. Przy okazji serial - rewelacyjny!

7. Na koniec książka, na którą najbardziej się cieszę czyli Dziewczynka, która widziała zbyt wiele Małgorzaty Wardy.

W zależności od tego, jak się sytuacja rozwinie, mam też w rezerwie jedno Okropne Babskie Czytadło, które z opisu wygląda na chałę stulecia, ale kto wie czym mnie zaskoczy? a do tego w marcu ma się podobno ukazać nowa powieść Theorina, co może mi poważnie zaburzyć harmonogram :)

W ramach bonusa na zdjęciu znalazł się mój Ulubiony Wielki Kubek z Herbatą (prawdopodobnie przedwczorajszą albo i starszą) i Ulubiona Lampka Nocna.

piątek, 02 marca 2012, mdl2
Tagi: plany

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/03/02 23:33:21
No przestań:) Chce nam się zaglądać! Piszesz ciekawie i czytasz ciekawe książki;)) Pozdrawiam!
-
2012/03/02 23:48:05
Taaaa, no ja nie mam pojęcia, czemu tu zaglądam, czytam i jeszcze czasem komentuję. Stara nudziara przecież z Ciebie. :p

Przebywanie poza blogogalaktyką ma co najmniej kilka zalet: na przykład nie recenzujesz tych samych książek, co stu siedemdziesięciu czterech innych bloggerów. Oraz, jako że nie współpracujesz z wydawnictwami, nie zachodzi nawet cień podejrzenia, że recenzja została przycięta tak, aby dopasować się do oczekiwań sponsora książki. A poza tym nie kokietuj, nie kokietuj.

;)

PS To mówisz, że Czarnobyl słaby? A u mnie w kolejce też czeka...
-
2012/03/02 23:53:16
Zaglądam, żeby sprawdzić, czy czytasz książki, które ci wcisnęłam... A sama staram się nie czytać moich starych notek, bo mnie odrzuca :D

A kubek masz ładny, ale ja mam większy!
-
2012/03/02 23:58:48
Dabarai to robią większe? ;-)
Nie dość że czytam, to jeszcze przez Ciebie nielegalnie ściągam "Call the midwife" i "Downton Abbey" ;-)

Agawo, no Czarnobyl na pierwszych 40 czy 50 stronach słaby bo autorka jest trochę za bardzo zafascynowana wpływem katastrofy na jej własne życie, taka wrażliwość, której nie lubię i przez którą książka od jesieni leży niedoczytana, ale może dalej będzie lepiej?

Avolusion dzięki :)
-
2012/03/03 00:06:48
Nadmiar skromności. ;))) Piszesz bardzo ciekawie i jak Cie czytam, to czasem myślę sobie z zazdrością, że ja bym tak nie umiała nawet gdybym całą noc siedziała i sto razy ulepszała to co sama napisałam ;P
Pozycji numer 5 też jeszcze nie czytałam, więc jesteś przedostanią osobą ;P
-
2012/03/03 00:15:34
Bookfo, uff, nie jestem ostatnia :) a film może widziałaś? bo ja nie...
Ja należę do ludzi, którzy im bardziej coś ulepszają, tym to potem gorzej wychodzi :)
-
2012/03/03 00:36:32
Czytam, bo czasem fajne książki czytasz, sięgam i mam kawał dobrej literatury.
-
2012/03/03 04:45:19
Nie dosc, ze sie chce, Krygantko ;), to jeszcze z zazdrosci zolcieje, bo mi czytanie tak ostatnio nie idzie, nie wchodzi po prostu. Chyba brak czasu :( i ksiazek po polsku, ktore bym chciala przeczytac.
-
2012/03/03 07:48:15
Filmu też nie widziałam, a pisać po prostu nie umiem. To talent, dany tylko nielicznym. :)
-
2012/03/03 09:04:17
Sam nie wiem :P
Bazyl
-
2012/03/03 09:05:34
hahahaha ;-) Ale mi się spodobał Twój wpis! Czasem też odnoszę takie wrażenie jak czytam te moje notatki. Jeszcze wcześniejsze były całkiem całkiem a ostatnio coś słabiejmi idzie. Ale piszę ;-) Ty też pisz!
-
2012/03/03 10:17:59
Srodowiska? A to jest jakieś środowisko?
-
2012/03/03 10:56:32
Ja też nie czytałem piątki:)

Iza: o środowisku mówi się wtedy, kiedy padają pomysły wywierania połączonej presji na wydawnictwa, żeby dawały książki, a nie wymagały w zamian recenzji:PP O środowisku mówi się też wtedy, kiedy ktoś komuś wytknie, że nie umie pisać - a to przecież w środowisku nie uchodzi, trzeba solidarnie i życzliwie:P A dla ludzi z zewnątrz to my jesteśmy towarzystwo wzajemnej adoracji, nie środowisko. No ale wiosnę mamy i słońce, krokusy wychodzą z ziemi, to nie ma nad czym deliberować:)
-
2012/03/03 18:33:00
Ja też lubię tu zaglądać. Czy to ważne czemu? :-)
PS Jak ważne, to się mogę zastanowić... ;-)
-
2012/03/03 19:34:10
Mdl2 - nielegalnie?! (zaszokowana upuszcza duży większy kubek i rozlewa herbatę)
-
2012/03/03 21:40:14
Ja też nie czytałam Charing Cross Road, więc nie jesteś taka ostatnia... ;)
-
2012/03/04 09:20:59
O tym, że plany są fajne już rozmawiałyśmy :) Lutowy zrealizowałam w 100%, a do tego przeczytałam rekordową dla mnie ilość książek w miesiącu (8). W Twoim marcowym widzę jedną, którą też mam w planie - M. Wardę - będę mogła sprawdzić wrażenia :)
A i ja też nie czytałam "84 Charing Cross Road" ;)

P.S. pisz, pisz, nie zastanawiaj się nad sensem - ostatnio na blogu Lilithin wyrażałyśmy tęsknotę za niektórymi "dawniejszymi" blogerkami, m.in. Zosik - one też pisały bez 'fajerwerków' - mam nadzieję, że kiedyś wrócą ;)
-
2012/03/05 08:47:37
Ag_ag - to chyba przychodzi falami, też mam za sobą falę "nie chce mi się czytać", całkiem niedawno :)

Agnes_plus, ja mam wrażenie, że ostatnio trafiam na same dobre :)

Izabella_g, ZWL - jak tak siedzę z boku w kącie i obserwuję dyskusje, to mam wrażenie, że "środowisko" istnieje, czy tego chce, czy nie ;-)

Felicjo, nie, niekoniecznie ważne, ot takie przedwiosenne marudzenie :)

-
2012/03/05 08:51:04
Dabarai, legalnie nie umiem, ale jak tylko będzie to możliwe - kupię. Ja z tych co ściągają i zaraz potem kupują.

Joly_fh - to już jest nas chyba czworo nieznających tej książki, dobrze, zawsze przyjemniej.

Maniaczytania, mówisz, że pisanie "bez fajerwerków" może być ciekawe? Mam wrażenie że po pewnym czasie przychodzą okresy wypalenia, może i tamte blogerki kiedyś wrócą... Bardzo chętnie porównam wrażenia z lektury powieści M. Wardy, na razie same pozytywne recenzje dookoła, mam nadzieję że wkrótce do nich dołączę.
-
2012/03/05 09:18:25
"czytam czasem te moje recenzje i wydają się wszystkie takie same, tym samym językiem napisane, lekko ocierającym się o bełkot"

Ad personam:
Rejent szepnął: "kobiety", Asesor: "kokiety",
Utkwiwszy w Telimenie oczy jak sztylety
;-)

Ad rem:
Właśnie to głównie język przyciąga mnie do Twoich recenzji. Idealne trafianie w sedno. Precyzja. I - na szczęście - całkowity brak ładności, okrągłych zdań, szkolnej staranności. Książka, którą mdl przeczytała, może mnie zainteresować albo i nie, ale to, co o niej napisała, niewątpliwie będzie godne uwagi.
Dlatego tu wracam.
-
2012/03/07 20:50:06
Call the midwife warto, o Downton nie wspomnę. Call skończyło się właśnie na BBC i mi żal strasznie. Za to zaczął kolejny sezon Upstairs Downstairs. Mam na DVD wszystkie sezony z lat siedemdziesiątych, postanowili wskrzesić w przedostatnie Christmas i szał, ludzie chcą znowu, to zrobili teraz kontynuację na BBC. Też polecam. Szalenie klimatyczne.
Huff kupiłam sobie Omnibusa, już dawno się nosiłam z tym zamiarem. Dziewczynki ci strasznie zazdroszczę. Ostawanie w blogosferze uważam za rzecz dobrą i wskazaną, przecież chodzi o to, żeby każdy wyrobił sobie swój styl, a nie wszyscy hurmem to samo. Podobno Call the Midwife ma kontynuację, razem cuzamen do kupy trzy ksiażki są. Nie wiem, czy jest sens czytać po obejrzeniu serialu? A na koniec pytanie, znasz czy wiesz coś może o Middlesex Eugenidesa? Wydane w Polsce przez Sonia Draga, zresztą z 'wymiotą' okładką (przynajmniej jak dla mnie, bo tam coś ślimaczego jest). Mamy to w book club i sama nie wiem, czytać czy nie, chociaż niby dobrze wygląda. Mam uczucia ambiwalentne
-
2012/03/07 20:50:49
Pytam, bo tyle czytania w kolejce, a książka słusznych rozmiarów, muszę uważnie wybierać
-
2012/03/07 22:10:38
Kasiu, ja Eugenidesa wszystkim zawsze polecam, Middlesex bardzo mi się podobało, ale tematyka może nie każdemu przypadnie do gustu. W każdym razie spróbować warto, przecież nie musisz doczytać do końca, ja pamiętam że czytałam to na wakacjach i bardzo wciągało.
U Dabarai czytałam o tym, że Call the Midwife ma kontynuację, i teraz, kiedy zaczęłam oglądać serial, mam jeszcze większą ochotę to przeczytać w całości.

Allegra_walker - bardzo się cieszę że takie masz wrażenia. Do okrągłych zdań i szkolnej staranności mam uraz z czasów kiedy pisywałam takie okrągłe i śliczne artykuły o "serwowaniu szkrabom pożywnych posiłków" itp. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Lubię czytać Spis moli